Rozbiórka nie grozi, otwarcie też nie

BARBARA SZMEJTER
Przedstawiciele lipnowskich władz zdecydowanie dementują pogłoski o rozbiórce krytej pływalni.

Zdania ekspertów są podzielone, większość przychyla się jednak do wniosku, że lipnowska "budowa na medal", czyli kryta pływalnia, została fatalnie zaprojektowana przez włocławską pracownię projektową WAW.

Część winy zrzuca się też na wykonawcę, czyli lipnowski Wiksbud. - Wykonawca jest jednak skłonny do rozmów, do negocjacji, w przeciwieństwie do projektantów, którzy wybrali milczenie - mówi Wojciech Świtalski, zastępca burmistrza Lipna, dementując pogłoski o planowanej rozbiórce obiektu. Mieszkańcy niedługo cieszyli się krytym basenem. Większość lipnowian nie zdążyła jeszcze zobaczyć pływalni od środka, gdy została ona zamknięta z powodu licznych usterek, uniemożliwiających uzytkowanie obiektu, jak choćby sufitowe kasetony spadające wprost do wody. Opinia specjalistów jest zresztą miażdżąca, zaś lista stwierdzonych usterek przyprawia o zawrót głowy. - Nie będziemy powtarzać długiej listy niezbędnych napraw, warto jednak wspomnieć, że ich łączny koszt to blisko.... półtora miliona złotych - mówi Wojciech Światalski.

Problem: kto ma zapłacić za usunięcie rozlicznych wad, nadal nie został jednoznacznie rozwiązany. - Za niektóre niedoróbki, jak te związane z brakiem odpowiednich świetlików, projektant i wykonawca powinni odpowiedzieć solidarnie - twierdzi zastępca burmistrza. Jego zdaniem, choć nie brak usterek z winy wykonawcy, zdecydowanie więcej zawinili projektanci

Ale zdanie urzędnika to za mało, o kwestii odpowiedzialności za błędy obiektu, kosztującego kilka milionów złotych i w zasadzie w ogóle nie oddanego na dobre do użytku, zdecydować może jedynie sąd. A to oznacza kolejne miesiące patrzenia na nieczynną pływalnię.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maciej
Wbrew opiniom wyrażonym w artykule myślę, że największą odpowiedzialność za sytuację na basenie ponoszą inwestor (czyli władze miasta) i wykonawca. Projektant nie może odpowiadać za źle wykonane i przeciekające stropy oraz płytki, które nie spełniają standardów i w rzeczywistości nie są antypoślizgowe. To wykonawca zakupił i położył takie płytki, to wykonawca źle zaizolował strop. Jeśli chodzi o fatalną lokalizację łazienek nad niecką basenu, to prawdopodobnie wynikała ona z wymagań inwestora (np przeznaczenie pod inwestycję zbyt małego obszaru). Chciałbym także wiedzieć kto wyraził zgodę na zapłacenie wystawionej przez wykonawcę faktury? Dlaczego jeśli od samego początku eksploatacji występowały problemy, przekazano pieniądze? Kto z ramienia UM dokonywał odbioru inwestycji? Czy z tej czynności sporządzono protokół i kto go podpisał? Co z prawem rękojmi? Przecież wykonawca nie robi łaski i musi usunąć wykryte usterki.I jeszcze jedno, prosiłbym Pana zastępcę burmistrza o przedstawienie mieszkańcom konkretnych zarzutów wobec wykonawcy i projektanta. Wbrew temu co Pan mówi, to jest czas i miejsce. Zamiast podawać astronomiczną kwotę 1,5 mln, proszę o konkrety.
m
maciej
Wbrew opiniom wyrażonym w artykule, moim zdaniem największą odpowiedzialność za sytuację na basenie ponosi wykonawca obiektu oraz inwestor (czyli władze miasta). Nie można projektanta obciążać winą za przeciekający sufit (bo zależy to od jakości wykonania obiektu), czy za niewłaściwe materiały (np. płytki, które nie są antypoślizgowe), ponieważ to wykonawca dokonuje zakupów. Projektant może jedynie określić jakiej klasy materiałów należy użyć. Sądzę, że to niefortunne umieszczenie łazienek nad niecką basenu również wynikało z decyzji inwestora (może nie wprost, ale np z powodu przeznaczenia na inwestycję ograniczonego obszaru).Chciałbym również wiedzieć, gdzie były władze miasta w momencie odbioru inwestycji? Kto zdecydował o zapłaceniu faktury, jeśli obiekt nie był dobrze wykonany? Przecież największą władzą jaką ma inwestor jest możliwość niezapłacenia za źle wykonaną pracę. Dlaczego z tej możliwości nie skorzystano? Co z prawem rękojmi?Chciałbym także żeby Pan zastępca burmistrza przestał wreszcie opowiadać jak bardzo wszyscy są winni i przedstawił mieszkańcom miasta konkretną listę zarzutów.
W
Wiesiu B.
Wina leży nie tylko po stronie wykonawcy czy projektanta...ale również osób które odbierając basen do użytkowania nie stwierdziło błędów o których mowa w artykule. Wydaje mi się że te osoby były niedopowiednie do takich obowiązków a co za tym idzie nie mogły stwierdzić błędów.
Dodaj ogłoszenie