Rozsądek w oborze przełożył się na brak kary. Ale mleko tanie [zdjęcia]

Lucyna Talaśka-Klich
Zbigniew Piwek w nowoczesnej oborze oprócz dwudziestu dwóch krów mlecznych ma też kilka dorodnych buhajów
Zbigniew Piwek w nowoczesnej oborze oprócz dwudziestu dwóch krów mlecznych ma też kilka dorodnych buhajów Lucyna Talaśka-Klich
Zbigniew Piwek z miejscowości Skotniki (koło Kruszwicy) nie boi się kar za przekroczenia kwot mlecznych, bo zrobił wszystko, by nie wyprodukować za dużo.
W oborze są także piękne buhaje

Zbigniew Piwek - producent mleka

W gospodarstwie, które prowadzi Zbigniew Piwek z żoną Arletą, nowoczesna obora stoi obok starych budynków inwentarskich. - Gospodarstwo przejęliśmy po rodzicach męża - mówi pani Arleta.

Nowoczesną Wieś znajdziesz także na Facebooku - dołącz do nas!

- Kiedyś, jak w większości polskich gospodarstw, było tu wszystkiego po trochu - opowiada Zbigniew Piwek. - Rodzice mieli także świnie i krowy. My postawiliśmy na specjalizację - produkcję mleka. Nie żałujemy tej decyzji, choć jesteśmy "przywiązani" do gospodarstwa przez cały tydzień. Bo pracę przy krowach trzeba wykonywać codziennie, także w niedziele i święta. Ale do tego już się przyzwyczailiśmy.

Gospodarstwo urosło

Przejmowali gospodarstwo w 1997 roku. - Gdy zaczynaliśmy je prowadzić, liczyło ono piętnaście hektarów - mówi rolnik. - Dziś gospodarujemy na około pięćdziesięciu hektarach (łącznie z dzierżawami).
Zaczynali od zaledwie siedmiu krów. Dziesięć lat temu postawili nowoczesną oborę. Zmieści się w niej maksymalnie sześćdziesiąt sztuk bydła. Gospodarze rozwinęli produkcję mleka. Dziś mają 22 krowy mleczne. - Było ich więcej, bo dwadzieścia siedem, ale ze względu na kwoty, zdecydowaliśmy się wyhamować z produkcją surowca - tłumaczy rolnik z miejscowości Skotniki.

Nauczeni doświadczeniem

- Sto trzydzieści tysięcy kilogramów wynosi nasz roczny limit - mówi Zbigniew Piwek. - W przedostatnim roku kwotowym, niestety, go przekroczyliśmy o około trzydzieści tysięcy kilogramów. Dlatego w roku 2013/20 14 obudziliśmy się wcześniej.

Przeczytaj też: Kościoły kujawsko-pomorskich wsi - cz.4. Piękno mało znane [zdjęcia]

Gospodarze zastanawiali się nad pozyskaniem dodatkowych kwot. - Doszliśmy jednak do wniosku, że w ostatnim roku kwotowym nie ma sensu kupować limitów, no bo na co później przyda nam się ten papierek? - mówi pan Zbigniew. - To byłaby bezsensowna inwestycja! Dlatego postanowiliśmy przede wszystkim ograniczyć produkcję mleka.

Sprzedali krowy, które dawały mniej mleka, niektóre sztuki zasuszyli. Część surowca wypijają cielaki.

Jak dobrze mieć sąsiada

Co prawda, kwoty mleczne przestały obowiązywać pod koniec marca tego roku, ale szczegółowe dane dotyczące przekroczenia przez Polskę krajowego limitu i wysokość ewentualnych opłat wyrównawczych, prawdopodobnie poznamy dopiero w sierpniu.

Niektórzy gospodarze mogą zapłacić kary (zwane opłatami wyrównawczymi) wyższe niż poprzednio, ale oni nie muszą się bać. - To także zasługa naszego dobrego sąsiada - rolnika, który zgodził się użyczyć nam część swojej indywidualnej kwoty mlecznej - podkreśla Zbigniew Piwek. - On jej nie wykorzystał.

Tylko dawnej ceny Żal

Tak jak wielu polskich producentów mleka zastanawiali się, co zrobić po uwolnieniu kwot. Czy rozwijać jeszcze produkcję, inwestować? - Ta obora już nam wystarczy - twierdzi Zbigniew Piwek. I choć - bez obawy o kary - będą mogli zwiększyć nieco produkcję, to nie zamierzają niczego robić na siłę, tylko po to, by niższe ceny nadrobić ilością surowca.

Gospodarz przyznaje, że w ostatnim roku opłacalność produkcji mleka bardzo spadła. - W 2006 roku za litr dostawaliśmy około złotówki i pięćdziesięciu groszy - tłumaczy. - Dziś to zaledwie około złotówki.

Pozostają wierni mleczarni

Od lat współpracują z mleczarnią w Inowrocławiu. - I pomimo tego, że inne spółdzielnie oferują nieco wyższe stawki, my pozostajemy jej wierni - dodaje Zbigniew Piwek.
Gospodarz ma nadzieję, że za jakiś czas sytuacja na rynku mleka się ustabilizuje i nie będzie tak dużych wahań cen.

Mają dobre perspektywy

Gospodarze nie muszą się już martwić o spłatę kredytu, który był potrzebny, by postawić oborę. Spłata przypadła na lepszy okres w mleczarstwie. Skromnie mówią, że "tak im się udało", ale większa w tym zasługa rozsądnych, gospodarskich decyzji niż przypadku.

Przeczytaj też: Chmury nad rzepakiem w okolicach Rypina. Słodyszek na plantacjach

Spora część tego, co uprawiają, wiąże się z produkcją mleka, ale oprócz roślin na paszę mają także pszenicę, kukurydzę i buraki cukrowe. - Szkoda tylko, że na burakach cukrowych nie można już zarobić tyle, co kilka lat temu - mówi pan Zbigniew. Małżeństwo rolników ma czworo dzieci. - Najmłodszy jest syn - Przemek - mówią rodzice. - Być może on przejmie nasze rodzinne gospodarstwo.

- Interesuje się rolnictwem - twierdzi jego tata. - Czasami pomaga mi w oborze, przy mleku.
Jednak na razie bardziej niż praca w oborze podoba mu się jazda ciągnikiem. Zabawką! Bo najmłodszy gospodarz w ich rodzinie ma dziewięć lat. - Ważne, że interesują go zabawki rolnicze - żartują jego rodzice.

Czytaj e-wydanie »Lokalny portal przedsiębiorców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie