https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Śledczy ukradł, ale był niepoczytalny. Internauci oburzeni

Joanna Bejma
Stanisław K. to prokurator z wieloletnim doświadczeniem.
Stanisław K. to prokurator z wieloletnim doświadczeniem. archiwum Gazety Pomorskiej
Prokurator ze Żnina ukradł dwa batoniki i krem. Za swój czyn nie poniesie jednak żadnej kary. Biegli psychiatrzy z Gdańska uznali bowiem, że w momencie kradzieży był niepoczytalny.

Opinia publiczna nie przebiera w słowach i na całej sprawie nie zostawia suchej nitki. Pojawiają się nawet głosy, że gdyby podobnego czynu dopuścił się zwykły obywatel, kara z pewnością, by go nie ominęła.

To było wykroczenie

Przypomnijmy, w ubiegłym roku w listopadzie Stanisław K. w jednym z dyskontów spożywczych w Żninie został przyłapany na kradzieży dwóch batoników i kremu. Wartość mienia to niecałe 15 złotych.

Zachowanie, którego się dopuścił, zakwalifikowano jako wykroczenie. W konsekwencji mogła go spotkać kara dyscyplinarna w postaci upomnienia, nagany, usunięcia z zajmowanej funkcji, przeniesienia na inne miejsce służbowe lub wydalenie ze służby prokuratorskiej.

Przeczytaj także: Lekarze badają Stanisława K. - prokuratora, który ukradł w Biedronce dwa batony i krem

Wszystkie materiały dotyczące sprawy Stanisława K. przesłano też do rzecznika dyscyplinarnego Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Po roku od tego zdarzenia wiemy, że Stanisław K. nie zostanie ukarany.

Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku poinformował, że w toku postępowania dyscyplinarnego powołano dwóch biegłych z zakresu psychiatrii. Ci orzekli, że w chwili popełnienia czynu żninianin był niepoczytalny. - A to powoduje, że postępowanie należy umorzyć - dowiedzieliśmy się.

Mariusz Marciniak podkreślił przy okazji, że orzeczenie o niepoczytalności dotyczy tylko tego jednego zdarzenia. Jeśli Stanisław K. dopuściłby się w przyszłości kolejnego czynu, to wtedy wszczynane jest inne postępowanie.

Czekają na opinię ZUS-u

Przez ostatni rok Stanisław K. przebywał na zwolnieniu lekarskim. Po tym czasie stawił się do pracy. Nie pracuje jednak. Dlaczego? Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy wyjaśnia, że żninianin otrzymał polecenie, by wykorzystać zaległy urlop. Będzie na nim przebywał do 21 grudnia. - Jednakże prokurator okręgowy w Bydgoszczy wystąpił do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z zapytaniem czy jest on trwale niezdolny do wykonywania obowiązków służbowych. Mamy nadzieję, że opinię tę otrzymamy do końca listopada - dodał.

Dostanie zaległe pieniądze

Kiedy mężczyzna przebywał na zwolnieniu lekarskim, decyzją sądu dyscyplinarnego otrzymywał tylko 75 proc. wynagrodzenia. Normalnie, kiedy prokurator choruje, otrzymuje 80 proc. pensji. Teraz, kiedy biegli orzekli, że był niepoczytalny i sprawa została umorzona, Stanisławowi K. należy oddać 5 proc. zaległego wynagrodzenia. Może to być kilka tysięcy zł.

Powinien strzec godności

Dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówi, że sprawa może bulwersować, należy jednak pamiętać, że prawo mówi, iż jedną z okoliczności wyłączających winę i co z tym idzie karę, jest niepoczytalność. W tym przypadku niepoczytalność orzekli biegli. W sprawie prokuratora ze Żnina można oczywiście dyskutować, bo tego opinii publicznej zabronić nie można, jednak nasz rozmówca podkreślił, że gdyby gdański sąd miał w tej sprawie jakieś wątpliwości, powołałby innych biegłych. A tak się nie stało.

W podobnym tonie wypowiada się prokurator Mariusz Marciniak.

- Od prokuratora wymaga się szczególnego rodzaju zachowania w służbie i poza służbą. Dysponuje on pewnego rodzaju uprawnieniami, także obowiązkami i oczekiwaniami wobec niego. Jako prokurator powinien reprezentować najwyższy stopień przestrzegania prawa. Powinien strzec godności sprawowanego urzędu i tutaj tego nie było. Ale nie możemy pociągnąć do odpowiedzialności karnej osoby w danej chwili niepoczytalnej. Takie jest prawo, takie jest orzeczenie sądu - podkreślił.

Komentarze 9

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Lepiej jak by go Pan Prezydent ułaskawił

J
Jumanji.
Prokurator ze Żnina ukradł dwa batoniki i krem.
 
Takie po 99 groszy? :lol:
 
n
niepoczytalny

Stanisław K. mąż Pani Kupsik - niepoczytalny prokurator w niepoczytalnym wymiarze sprawiedliwości - teraz by trzeba zbadać czy w momencie badania jego poczytalności biegli byli poczytalni :) jaja w biały dzień, kpina z ludzi i TOTALNY BRAK HONORU U GAMONIOWATEGO ZŁODZIEJA vel. NIEPOCZYTALNEGO PROKURATORA!!!

G
Gość

rozumem tego typu schorzenia,nie przekreślałaby całego życia wzorowego pracownika,każdy kiedyś popełnia głupotę z takich,czy innych przyczyn

r
rycho
za jaja go i na latarnie
P
Przykro o tym czytac

Kilka lat temu w Grudziądzu też był taki numer w blaszaku przy Chopina, róg Czarneckiego. W sklepie PSS Społem. Kierowniczki wiedziały co od jakiegoś czasu się swięci i wysłały na interwencję do "klienta" bardzo młodą pracownicę. Okazało się, że kleptomanem słodyczy był pan S, pobliski mieszkaniec, a wtedy prokurator z Chełmna ( chyba nawet szef ). Po tym zdarzeniu mówiono o Staszku = czekolada. Jak się skończyło, chyba tak, że kruk krukowi oka nie wykolił.  I co ? I nic !

L
Lew
Jak raz był niepoczytalny, to i każda jego decyzja mogła być w takim stanie wydana...
k
kazmiesz

To jak ten nniepoczytalny ch-u*j moze dalej pracowac w sądzie ?

z
zlodziej

A jak akta oskarżenia wystawiał był poczytalny?

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska