Spółdzielnia wycięła drzewa chroniące mieszkańców przed hałasem i smrodem ulicy

(RAV)
sxc
- Spółdzielnia obiecała nowe drzewa w miejsce wyciętych topoli, ale nie spełniła obietnicy - skarżą się mieszkańcy ul. Wyszyńskiego, którzy wskazują, że przez lata kilkadziesiąt drzew osłaniało ich przed hałasem i smrodem z ulicy.

Topole wzdłuż ul. Wyszyńskiego i Żmudzkiej zaczęto wycinać około dwóch lat temu. -Musieliśmy to zrobić, bo ich korzenie niszczyły kanalizację, a nawet wdzierały się do piwnic - uzasadnia Kazimierz Ollech, prezes spółdzielni mieszkaniowej "Znicz", administrującej tą okolicą.

Zgodnie z prawem, zarządca zobowiązał się jednak do wykonania odpowiedniej ilości nasadzeń w zamian za wycięte drzewa.

- Ich obecność była dla nas bardzo ważna, bo stanowiły naturalną barierę chroniącą nas przed hałasem i smrodem powodowanym przez samochody na ruchliwej ulicy Wyszyńskiego i Żmudzkiej - wskazuje jeden z mieszkańców tej okolicy, który zadzwonił do redakcji z informacją, że, mimo obietnic, nowych nasadzeń nie ma.

- Posadzili jakieś kilkanaście drzewek i krzaków, ale one nie odizolują nas od ulicy i musimy siedzieć przy zamkniętych oknach - skarży się Czytelnik. - Do tego wiele się nie przyjęło, bo były robione w lipcu, zamiast w porze sadzenia, czyli na wiosnę lub jesienią.

Prezes "Znicza" potwierdza, że część nasadzeń się nie przyjęła. - Dlatego firma, której zleciliśmy zadanie dokona ponownych nasadzeń w kwietniu - zapewnia Kazimierz Ollech.

Jednocześnie odpiera zarzuty, że nie wywiązał się ze swoich zobowiązań. - Dokonaliśmy dużo więcej nasadzeń niż byliśmy zobowiązani - twierdzi włodarz spółdzielni. - Wzdłuż ulicy Żmudzkiej posadziliśmy gęste krzewy, które jeszcze lepiej izolują mieszkańców od ruchu samochodowego, niż poprzednia roślinność.

Przyznaje jednak, że wzdłuż Wyszyńskiego nie posadzono tylu drzew ile było tam wcześniej. - Nie mamy obowiązku dokonywać nowych nasadzeń w miejsce wyciętych drzew - tłumaczy Kazimierz Ollech. - Tym bardziej, że wiele z wyciętych topoli stało zbyt blisko budynków i przeszkadzało mieszkańcom, więc trudno byśmy sadzili im kolejne drzewa pod oknami, narażali się na protesty i stwarzali zagrożenie dla budynków. Zamiast tego utworzyliśmy na terenie osiedla kilka klombów w miejscach starych piaskownic.

Prezes nie przewiduje kolejnych nasadzeń wzdłuż Wyszyńskiego. - Ochrona środowiska nas sprawdzała i stwierdziła, że wszystko zrobiliśmy jak należy i szpaler został należycie odtworzony, dlatego dziwią mnie pretensje mieszkańców - kwituje włodarz "Znicza".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie