"Sztuka kochania" w kinach, w Sejmie sprawa aborcji. Wisłocka znów potrzebna Polsce

Karina Obara
Karina Obara
kadr z filmu "Sztuka kochania"
Wraca do Sejmu sprawa aborcji i w tym samym czasie na ekrany weszła „Sztuka kochania”. Kto wie, czy ten film nie uzdrowi nam polityki.

Skoro Michalina Wisłocka sprzedała w PRL-u 7 mln egzemplarzy swojej książki, to niewykluczone, że teraz film o jej życiu pełen „pikantnych momentów” obejrzy pewnie rekordowa liczba widzów. Zwłaszcza że jest świetnie, nowocześnie zrobiony. Wprawdzie wydaje się być to sądem optymistycznym, zważywszy że hitowych „Bogów” obejrzało ponad dwa miliony osób. Ale „Bogowie” nie byli filmem, który więcej mówi o seksualności Polaków niż jakikolwiek poradnik „kochania”.

Premiera "Sztuki kochania" na ekranie. Do Bydgoszczy zjechał...

A jeśli szykuje się tak wielki sukces kasowy, to film ten może odegrać bardzo ważną rolę w życiu politycznym 
- kolejne próby grzebania przy ustawach dotyczących kobiet wyprowadzą je tłumniej na ulice. Szczególnie że tak zwani obrońcy życia poczętego nie rezygnują z walki. Wysłali do Sejmu petycję wraz z projektem ustawy, który wprowadza bezwzględny zakaz aborcji.

Skąd ta hipokryzja?
- Czytam właśnie „ Sztukę kochania”, kupiłam w Lidlu - mówi Natasza Piskorska, malarka z Torunia. - Książka niesamowita, każdy powinien przeczytać. Wisłocka podaje, że w czasach PRL niemal co druga ciąża kończyła się skrobanką. Skąd więc dziś tyle hipokryzji, przecież to nie było tak dawno?

Przeczytaj koniecznie: RECENZJA: Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej [ZWIASTUN]

Politolog dr Aleksandra Zięba z Katedry Nauk o Bezpieczeństwie Uniwersytetu Warszawskiego mówi, że z książką Wisłockiej zetknęła się już w dzieciństwie, na czym nakryła ją mama. - Pamiętam, spytałam ją, kim jest ta pani o nietypowym imieniu - wspomina dr Zięba. - Mama, spokojnie odkładając książkę, powiedziała: to wielka kobieta. Jak my wszystkie, kiedyś zrozumiesz. I miała rację, każda kobieta przez sam fakt bycia kobietą jest wielka. Wisłocka dodatkowo zasługuje na uwagę, gdyż pozostała wierna sobie i walczyła o wypełnienie swojego przeznaczenia. Mam na myśli autentyczność w byciu sobą oraz szczerość intencji. W głównej mierze tak odebrałam film, który właśnie wszedł do kin. Burzliwe życie autorki „Sztuki kochania” czyni jej starania o zwiększenie świadomości społecznej kobiet i mężczyzn jeszcze bardziej szlachetnymi, gdyż poprzez jej emocjonalne zmagania staje się bliższa, a tym samym ludzka. To film ważny dla przebudzenia świadomości o miejscu i roli kobiet w rzeczywistości społecznej i politycznej. Feminizm, który zarazi.

Wszystko jest polityką
Politolog dr Renata Mieńkowska-Norkiene z Uniwersytetu Warszawskiego jest przekonana, że film o Wisłockiej nie tylko może, ale powinien odegrać znaczącą rolę w kontekście dyskusji o aborcji, seksualności Polek, ale też o polskim feminizmie w ogóle. - Niezależnie od tego, jak się podchodzi do filmu jako obszaru „sztuki”, jak pisała Szymborska w wierszu pt. „Dzieci epoki”: „Wszystkie twoje, nasze, wasze dzienne sprawy, nocne sprawy, to są sprawy polityczne. Chcesz czy nie chcesz, twoje geny mają przyszłość polityczną, skóra odcień polityczny, oczy aspekt polityczny. O czym mówisz, ma rezonans, o czym milczysz, ma wymowę tak czy owak polityczną” - cytuje dr Mieńkowska-Norkiene. I dodaje, że dobrze byłoby, gdyby dyskusja wokół filmu nie została jednak sprowadzona tylko do pytania o feminizm (nie daj Boże o „gender”) czy do kwestii „technicznych” związanych z życiem płciowym, tym bardziej do pytania o polską wersję patriarchatu, a objęła także sprawę wpływu kobiet na decyzje polityczne.

- W szczególności dotyczące ich życia intymnego, ale przecież nie tylko, jakości takich decyzji, ich znaczenia dla kolejnych pokoleń Polaków - wymienia dr Mieńkowska-Norkiene. - Bo pytanie o seksualność Polek i aborcję to też pytanie o urlopy macierzyńskie, przedszkola, szkoły czy opiekę nad seniorami.

Czytaj również: Jaka była Michalina Wisłocka? Opowiada jej córka i autorka biografii

Korzyści ze zjednoczenia
Dr Aleksandra Zięba widzi też w filmie o Wisłockiej nadzieję na zburzenie stereotypów o kobiecości. W Polsce współcześnie mamy bowiem ten problem, że pokutuje potoczne negatywne ujęcie, kreujące wizerunek kobiety feministki z zaburzeniami emocjonalnymi, wypełnionej agresją do mężczyzn. 
- Ten film ma szansę to zmienić, choć i zaszufladkować, eksponując prywatność Wisłockiej - mówi dr Zięba. - Kluczowe będzie jednak wykorzystanie historii samej autorki, jak i filmu Marii Sadowskiej przez stowarzyszenia i inicjatywy działające na rzecz kobiet. Modna w ostatnim czasie strategia dzielenia polskiej opinii publicznej na obozy i propagowania przez publiczne media terminu „radykalna opozycja” prawdopodobnie połączy kwestie inicjatyw na rzecz kobiet z demonizowaną polityczną opozycją parlamentarną i pozaparlamentarną.

Zwłaszcza że powraca jak zły demon kwestia nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. - Nieliczne białe marsze to nie krucjata moralnie nieskazitelnych i wybranych przez siłę wyższą - przypomina dr Zięba. - Ale protesty kobiet reprezentujące określony światopogląd, do czego mają w pełni prawo. Również czarne marsze nie są sabatami czarownic, które da się jednoznacznie przypisać do konkretnego ruchu czy partii, ale faktycznym protestem kobiet, czyli istot świadomych swojego ciała. Oburza mnie, patrząc na skład parlamentu i nadreprezentację mężczyzn, że płeć męska rości sobie prawo do wyznaczania norm i ich ochrony, które dotyczą bardzo intymnych i osobistych decyzji, którym czoła stawia kobieta. Pozostając ze swoją decyzją, jakakolwiek by ona nie była, tak naprawdę sama.

Dlatego „Sztuka kochania”, film o solidarności kobiecej, która pozwala kobietom powstrzymać omnipotentne rządy mężczyzn, nie może przecież rozejść się po kościach. Polacy chyba zbyt długo na niego czekali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie