Tatuaże, historia życia dziarana na skórze. Ciekawa wystawa w toruńskim Muzeum Etnograficznym

Roman Laudański
Roman Laudański
Aleksandra Jarysz: - Podobno już co trzeci Europejczyk ma tatuaż, ale, przy tym tempie powstawania nowych, niedługo może będzie to już co drugi
Aleksandra Jarysz: - Podobno już co trzeci Europejczyk ma tatuaż, ale, przy tym tempie powstawania nowych, niedługo może będzie to już co drugi Grzegorz Olkowski
Udostępnij:
Rozmowa z Aleksandrą Jarysz, kustoszką Muzeum Etnograficznego w Toruniu.

- Przygotowując z Piotrem Dąbrowskim wystawę o tatuażach nie pomyślała pani, żeby zrobić sobie choć małą dziarę?
- W dzisiejszych czasach może wydawać się to dziwne, ale póki co oboje nie jesteśmy wydziarani. Chyba do tego nie dojrzeliśmy, ponieważ znawcy tematu powtarzają, że jeśli ktoś dojrzeje, to wtedy na pewno będzie wiedział gdzie, co i jak. A skoro mam wątpliwości, to nie jest odpowiedni moment na dziarę. Przygotowując wystawę napatrzyłam się na wiele tatuaży więziennych, dziar ze zbiorów medycyny sądowej, a także tatuaży z Auschwitz, ponieważ i tam zbierałam materiały do wystawy. Dla mnie tatuaż ma zbyt wiele wymiarów. Nie umiałabym go nosić tylko jako ozdoby. Tatuaże etniczne mają większy sens.

- Skąd pomysł wystawy o tatuażach?
- Nie jest to nasz autorski pomysł, obecny dyrektor Muzeum Etnograficznego Hubert Czachowski, na początku lat 90. zaczął odwiedzać pierwsze studia tatuażu w Toruniu i prowadzić badania, by zorganizować wystawę. Po kwerendzie w krajowych muzeach okazało się, że obiektów do udostępnienia jest mało i wtedy nie zrealizował tego pomysłu. Dziś dyrektor Czachowski ma inne zadania, dlatego szukał kuratorów, którzy podjęliby się tego zadania. Zgodziliśmy się z Piotrem Dąbrowskim. Bardzo chętnie tworzymy narracje antropologiczne o różnych zjawiskach kulturowych. W dotychczasowych wystawach zawsze bazowaliśmy na naszych zbiorach, a tym razem pozyskiwaliśmy je z innych instytucji. Tatuaże to zjawisko o globalnym zasięgu.
Wystawę podzieliliśmy na dwie części. Pierwsza to tatuaż etniczny, czyli najbardziej historyczny aspekt występowania tatuażu na wszystkich kontynentach. Piotr Dąbrowski pokazuje funkcje tatuaży, rodzaje ornamentów, a do tego wykorzystał fotografie pozyskane od artystów, fotoreporterów z całego świata, jak Peter Bos (Holandia), Shatabdi Chacrabarti (Indie) oraz obiekty ze zbiorów Muzeum Tatuażu w Gliwicach.

- Tatuaż etniczny jest z nami od zarania dziejów.

- Zdobienie ciała towarzyszyło człowiekowi od samego początku. Sens znakowania zmieniał się, a ja, w drugiej części wystawy, pokazuję, co działo się z tatuażami od XIX wieku. Wtedy w Europie nastąpiła popularyzacja tatuażu marynarskiego. Można mówić, że był to początek współczesnego tatuażu. Dodam, że tatuaż w Europie istniał również wcześniej, przed XIX wiekiem, choć nie było dookreślonego nazewnictwa tego zjawiska.

Dlatego na podstawie źródeł nie jesteśmy w stanie wskazać, jak to dokładnie było. Są wzmianki o malunkach na skórze, narzędziach do ich wykonania, ale nie wiemy, czy były to tatuaże, które są przecież trwałym sposobem zdobienia skóry. Pokazuję również tatuaże, które wyszły z subkultury marynarskiej i stały się czymś osobliwym, anormalnym, co można było pokazywać w cyrku. Prezentuję również na wystawie fotografie wytatuowanych kobiet, które były na granicy osobliwości, choć łączyły już tatuaże z kategorią piękna.

- Tytuł wystawy to „piękno” i „piętno”.
- Tatuaż ma różne oblicza. Pokazujemy również tatuaże więzienne. Mamy prace Maurycego Gomulickiego, który przez kilkanaście lat na polskich ulicach robił zdjęcia rozległych tatuaży, które powstały w zakładach penitencjarnych. Oprócz tego prezentujemy fotografie oraz prace ze zbiorów Mariusza Snopka, polskiego uczonego badającego subkulturę więzienną. Pozyskał liczne „dziergałki”, więzienne przyrządy do tatuaży wykonane z materiałów, co do których trudno sobie w ogóle wyobrazić, że można z nich wykonać maszynkę do robienia tatuaży. Ma również kalejdoskop fotografii pokazujących kod, język kryminalny, owe „cynkówki” (oznaczające człowieka grypsującego), „przedłużki” (człowiek zaufany, wiedzący, że za przestępstwo popełnione w więzieniu będzie miał przedłużony wyrok), oraz „pagony” (lata spędzone za kratami). Na tych zdjęciach widać, że współcześnie zmienia się język tych tatuaży. Dziś coraz częściej więzienne tatuaże mają charakter mainstreamowy, fajny, stanowiący rozbudowaną formę artystyczną. A stare znaczenia, wskazujące na więzienną hierarchię, pozycję w subkulturze więziennej czy rodzaj popełnionej zbrodni odchodzą do lamusa.

- Na wystawie prezentujecie również trochę przerażające zbiory...
- Dzięki uprzejmości prof. Tadeusza Dobosza z Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu przedstawiamy skórę z wzorami tatuaży z końca XIX i początku XX wieku.

- Zgroza.
- Z naszej perspektywy to aberracja, coś nienormalnego, ale w tamtych czasach dość popularna była ideologia kryminologa Cesareo Lombroso badającego subkulturę więzienną Camorry z Neapolu. On zbierał i analizował wzory tatuaży z różnych środowisk przestępczych. Te, które znajdują się w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu, są także w Poznaniu i w Krakowie. Kiedy natrafiano na bezimienne zwłoki, ofiary przestępstw, których nie można było zidentyfikować, a ich skóra była wytatuowana, pozyskiwano ją, by w późniejszym czasie na tej podstawie zidentyfikować osobę.

- Skóra z tatuażem w naszym kraju kojarzy się jednoznacznie z obozami koncentracyjnymi, gdzie były wykorzystywane m.in. na abażury do lamp.
- Na wystawie znajdzie się również skóra z numerem obozowym. W 1949 roku we Wrocławiu zginął młody mężczyzna, który jako wyzwoleniec przeżył obóz Auschwitz. Nie posiadał przy sobie dokumentów, a trzeba było go pochować. Numer miał dopomóc w identyfikacji tej osoby. Później rodzina zgodziła się, by skóra z wytatuowanym numerem jako obiekt muzealny została w zbiorach wrocławskiego Zakładu Medycyny Sądowej.

- Ciężki temat.
- Robiąc wstawę nie mogłam tego pominąć. Tatuaż służył nie tylko do ozdoby ciała, jak dziś, ale w naszej historii były bardzo negatywnie kojarzące się momenty, kiedy w taki, a nie inny sposób wykorzystywano tatuaże – w subkulturze przestępczej lub tak dramatycznie jak w Auschwitz.

- Jakie były powojenne losy tatuaży?

- W okresie aktywności młodzieżowych subkultur tatuaże stały się wyróżnikiem buntu, indywidualizmu. W celu wyróżnienia się nie sięgano tylko po strój, muzykę, ale również po tatuaż. Najsilniej tatuującą się subkulturą byli skinheadzi, wcześniej oiowcy (odłam punkowców). Po subkulturach tatuażami zainteresowała się młodzież oraz studenci, rockandrollowcy. To był moment wyjścia tatuażu z piętna więzienno – kryminologicznego, choć to piętno na pewno ich intrygowało, fascynowało, chcieli je mieć na sobie.

- Powoli dochodzimy do lat 90. i przełomu wieków, kiedy w polskich miastach pojawia się coraz więcej studiów tatuażu.
- Niektórzy tatuażem chcieli podkreślić swoją profesję, dla innych tatuaż był jednorazową, czasem spontaniczną akcją. Dla części tatuaż był po prostu ozdobą. Pokazujemy to na podstawie ponad osiemdziesięciu fotografii przedstawiających ludzi w różnym wieku, profesji, płci, których łączy to, że mają trwałe zdobienia skóry.

- To niesłychane, jak zmieniło się znaczenie tatuaży od czasów PRL-u, kiedy tatuowali się marynarze i więźniowie, do dziś, kiedy tatuuje się bardzo wielu zwykłych ludzi.
- W Polsce dłużej utrzymywało się piętno subkultury gitowców. Na Zachodzie tatuaż szybciej się rozwinął, tam moda była bardziej intensywna. Dziś tatuaż pełni wiele funkcji. Część osób wybiera wzory zainspirowane tatuażem etnicznym ze względu na światopogląd, nomadyczny tryb życia, muzykę czy życie blisko natury. W tatuażu szukają głębokiego sensu. Odwołują się do pierwotnej symboliki. Bardzo popularny jest tatuaż nordycki, mieszany z symboliką celtycką i słowiańską. Ktoś może mieć runy, ponieważ taki tatuaż odpowiada jego światopoglądowi, choć żyje w odmiennym kręgu kulturowym. To przykład szukania sensu, symboliki, a wzór ma być nie tylko ozdobą, ale niesie ze sobą także inne treści. Wiele osób tatuażem podkreśla własną seksualność oraz piękno wysportowanego ciała. To bardzo dobrze widać na konwentach tatuatorskich, kiedy można obserwować prezentację nawiązującą do XIX-wiecznych freakshowów, cyrków dziwadeł. Okazuje się, że tatuaż jest bardzo erotycznym składnikiem prezentacji tożsamości. Ciekawym zagadnieniem jest tatuowanie ciała, twarzy u Innuitek. Na obszarze Alaski, Kanady i Grenlandii występuje zjawisko odrodzenia tatuaży, które w Kanadzie zostały zakazane przez szkoły katolickie, jak wiele innych praktyk tej rdzennej ludności. Teraz kobiety innuickie chcą odrodzić tradycję tatuowania twarzy. Ma to wymiar duchowy, stają się przewodniczkami. Odwołują się do tatuaży, które kiedyś pojawiały się w określonym momencie życia kobiety. Stanowiły obrzęd przejścia, np. przy pierwszej menstruacji dziewczynki. Swoje tatuaże noszą z dumą, one są wyrazem ich więzi, tożsamości. Kiedy prosiliśmy o ich zdjęcia, to część odmówiła tłumacząc, że nie życzą sobie, by inna społeczność, żyjąca w innym miejscu, mogła oglądać ich tradycję związaną wyłącznie z ich społecznością, miejscem zamieszkania.

- W tramwaju zaobserwowałem 13-, może 14-latkę z delikatnym tatuażem w kształcie róży za uchem. Czy to nie jest moda, fascynacja, której ulegamy najczęściej w młodym wieku? Może później ludzie żałują, że te dziary zostały im z okresu głupiej młodości. Czasem tatuują sobie imię ukochanej, ukochanego, a później muszą przerabiać taki tatuaż, ponieważ zmienił się obiekt westchnień.
- Często praktykowane są covery właśnie przy zmianie imienia ukochanej/ukochanego. Z pewnością wiele osób może żałować wytatuowania się w młodości, ale dziś łatwiej usunąć tatuaż niż kiedyś. Wydaje mi się, że jesteśmy w specyficznym punkcie szczytowania mody na tatuaże. Mamy pokolenie ludzi tworzących historię swojego życia na ciele. To wciąga, tatuaży przybywa. To pokolenie jeszcze się nie zestarzało. Nie wiemy, co będzie później. Wiele osób, z którymi rozmawiałam przygotowując wystawę uważa, że teraz nastąpi spadek, moda przeminie, a niewytatuowane ciała będą w modzie. Ci, którzy tatuowali się chcąc podkreślić swój indywidualizm wpadli w pułapkę, ponieważ wzory są podobne, a liczba ludzi mijanych na ulicy z tatuażami jest tak duża, że rys podkreślenia, że to jestem ja, to mój projekt, moje ciało, może rodzić frustrację i rozczarowanie. Ponadto między tatuażystami a osobami tatuującym się powstaje subkultura miłośników i fanów takiego zdobienia ciała. Wzór, podskórny pigment zrasta się z nimi i wątpię, by oni kiedykolwiek tego żałowali.

- Wystawa odpowiada na pytanie, czy tatuaż to piętno czy piękno?
- Pokazujemy różne sektory tematyczne, bo tatuaż ma wiele twarzy. Finałem wystawy jest pokazanie obiektów z kategorii malarstwa i performensów inspirujących się tatuażem i postrzegających go w kategoriach sztuki. Możemy go analizować jako dzieło sztuki. Tatuażyści często wywodzą się ze środowisk artystycznych, to rodzaj bohemy. Są też artyści malarze, pokazujemy prace Agnieszki Nienartowicz czy Tomasza Poznysza, którzy tatuaże wykorzystują jako rodzaj dopełnienia treści obrazu.

- Kilka lat temu pisałem o tatuażach, wtedy okazało się, że wiele osób w redakcji nosi najróżniejsze dziary. Różne były inspiracje do ich powstania, ale byłem zdumiony liczbą wydziaranych osób.
- Podobno już co trzeci Europejczyk ma tatuaż, ale, przy tym tempie powstawania nowych, niedługo może będzie to już co drugi. Nie wiem.

- To i ja się przyznam, że nie mam żadnej dziary, a na koniec zaprosimy Czytelników na waszą wystawę.
- Serdecznie zapraszamy!

Wystawa “Tatuaż. Symbol. Piętno. Piękno” zostanie otwarta w toruńskim Muzeum Etnograficznym 14 maja o godz. 18.00 podczas Nocy Muzeów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Cannes – festiwal filmu i kreacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie