Takich jak on były w niedzielę w Krojantach setki. Szli pieszo, przyjeżdżali autobusem czy samochodem, na rowerze, bryczką, czym się da. Byleby stanąć jak co roku przy pomniku i jeszcze raz posłuchać, jak to 1 września 1939 r. ułani z 18 Pułku dali bobu Niemcom.
Przy pomniku
Uroczystość tradycyjnie miała bogatą oprawę. Na szczęście nie przedobrzono z mowami. Kazimiera Szark, wspominając bohaterskich ułanów, nawiązała do czasów współczesnych i zagrożeń, jakie teraz czyhają na świat, przywołując świeży przykład dramatu w Biesłanie. Wiceminister obrony narodowej Janusz Zemke, zwracając się wprost do żyjących jeszcze uczestników wrześniowej potyczki, życzył im jak najwięcej zdrowia i spotkania w tym miejscu za rok. Było składanie kwiatów i wieńców, wzruszający Apel Poległych i msza święta odprawiona przez ks. infułata Stanisława Grunta w asyście miejscowych księży.
Ułański kunszt
Po południu na polu przy obelisku upamiętniającym miejsce szarży rozpoczęły się pokazy ułańskiego kunsztu, a punktem kulminacyjnym była oczywiście sama szarża. Część widzów narzekała, że widowisko było zbyt rozwlekłe, raziły dłużyzny, ale organizatorzy już zastanawiają się co zrobić, by na przyszłość uniknąć błędów i uczynić przedsięwzięcie wyjątkowym.
- Nie było tak źle - mówi wójt Zbigniew Szczepański. - _Pogoda dopisała, tłumy były i przy pomniku, i na polu, czego chcieć więcej?
_Na koniec dnia w Klinice w Krojantach odbyła się sesja naukowa tematycznie nawiązująca do szarży ułańskiej.
Tętent koni
Maria Eichler

Podczas uroczystości przy pomniku wystąpiła młodzież z Zespołu Szkół m. 18 Pułku Ułanów Pomorskich w Nowej Cerkwi.
Andrzej Wińcza przyjeżdża do Krojant ze Szczecina na koniu. Trwa to sześć dni. - Warto - mówi. - Jak mógłbym tu nie być podczas ułańskiego święta?