Tokio 2020. Maria Andrejczyk: Bark boli, ale chciałam pokazać pazur. Słońce, deszcz czy tornado, stać mnie na dalekie rzuty [ROZMOWA]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Maria Andrejczyk
Maria Andrejczyk Pawel Relikowski / Polska Press
W ogóle nie interesowało mnie, czy będzie Słońce, deszcz, wichura czy tornado. Wszystkie miałyśmy takie same warunki. Chciałam pokazać, że jestem doskonale przygotowana na te igrzyska - podkreślała po wtorkowych kwalifikacjach konkursu olimpijskiego w rzucie oszczepem Maria Andrejczyk. Polka już w pierwszym rzucie wynikiem 65,24 m zapewniła sobie awans do finału (piątek, od godz. 13.50 czasu polskiego).

Awans do finału zapewniła pani sobie już w pierwszej próbie. Jak ocenia pani ten rzut?
Nie wiem. (śmiech) Trafiłam, poleciało za linię 65. metra, wystarczyło do kwalifikacji. Nie będę rozkminiać tego rzutu, bo w tym momencie nie ma to już absolutnie żadnego znaczenia. Wyszło dobrze, daleko, jestem w finale. To już będzie zupełnie inna bajka, ale oczywiście powalczę w nim z całych sił.

Przed kwalifikacjami trochę padało. Pierwszy rzut był przez to w miarę bezpieczny, czy chciała pani szybko załatwić sprawę?
Warunki bardzo mi odpowiadają, czuję się luźno. Ale w ogóle nie interesowało mnie, czy będzie Słońce, deszcz, wichura czy tornado. Wszystkie mamy takie same warunki. Chciałam pokazać pazur. Jestem doskonale przygotowana na te igrzyska, w każdych warunkach stać mnie na dalekie rzuty. Czuję się super, trafiliśmy z trenerem z formą.

ZOBACZ TEŻ:

Kibice martwili się o pani kontuzjowany bark.
Na szczęście wyrobiłam się na igrzyska. Do ostatniej chwili była gonitwa i walka o to, żeby bark był w porządku. Nadal boli, najgorzej jest po nocy. Dziś wstałam przed 5 rano, żeby pójść do fizjoterapeutki. Przed kwalifikacjami pracowałyśmy nad nim po raz drugi. Ale to dobry rytm, który działa, więc będę to robić dalej.

Jak obecnie wygląda sytuacja?
Już boli mnie mięsień nadgrzebieniowy. On i tak jest w dużej mierze naderwany, ale rzucam mimo tego. Nie poradzę nic na to, że jestem waleczna.

To, że na kwalifikacje nie obkleiła pani barku, jest dobrym znakiem?
Nawet gdyby z barkiem było naprawdę źle, i tak bym go nie obkleiła. To mnie niesamowicie ogranicza ruchowo.

Jakie ma pani plany przed piątkowym finałem?
Szybko wracam do wioski olimpijskiej. Mam trzy dni na to, żeby się spokojnie zregenerować i skupić na finale. Do tej pory wykonaliśmy bardzo dobrą robotę. Teraz czas na trochę odpoczynku. Muszę zadbać o bark, bo czuję, że mnie boli.

ZOBACZ TEŻ:

Najważniejszy będzie odpoczynek czy zabiegi kontuzjowanego barku?
Skupię się na zajęciach z fizjoterapeutą. Przywiozłam nawet ze sobą sprzęt do fizykoterapii, którego Polski Związek Lekkiej Atletyki niestety nie posiada. Nawet nasi fizjoterapeuci nie wiedzieli, co to za metoda. Ale nic dziwnego, to nowość, jednak udało mi się wynająć aparat. Cały czas go wykorzystuję, robię zabiegi. Tylko to mi pomaga.

Co to za sprzęt?
Nazywa się to TECAR. Pobudza krążenie krwi, dzięki czemu regeneracja jest znacznie lepsza. Po raz pierwszy skorzystałam z tego sprzętu przed Diamentową Ligą w Monako. Tak naprawdę to mnie uratowało, inaczej bym nie wystartowała. Przed zawodami na treningach byłam w stanie rzucić maksymalnie 25 metrów. Cały czas tak mam. Ale na zawodach chyba kable zmieniają mi się w głowie, bo wszystko jest już dobrze.

Rozmawiał i notował w Tokio Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Ile medali zdobędą Polacy na igrzyskach w Tokio?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Piękna i ze złotym sercem. Dziennikarka meksykańskiego oddziału telewizji Fox Sports (i podobno była dziewczyna Ronaldinho) Erica Fernandez kocha nie tylko sport, ale też zwierzęta. Kolumbijka założyła fundację pomagającą psom, namawia też osoby śledzące ją na Instagramie (ponad 725 tys.) do adopcji. Robi to m.in. przez... swoje skąpo ubrane zdjęcia ze zwierzakami oczekującymi na nowy dom. Trudno przejść obok nich obojętnie.Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Seksowna dziennikarka sportowa Erika Fernandez rozebrała się...

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie