Tomasz S., który z siekierą wszedł do Ratusza w Grudziądzu i groził sekretarce prezydenta usłyszał wyrok

Aleksandra Pasis
Aleksandra Pasis
Tomasz S. był tymczasowo aresztowany. Za kratami spędził ponad 9 miesięcy. W środę, 8 lipca - po zapadnięciu wyroku - sąd uchylił mu areszt. 35-latek jest na wolności, gdzie będzie czekał na uprawomocnienie wyroku. Aleksandra Pasis
Zakończył się proces Tomasza S. z Grudziądza, który w październiku ub. roku wszedł z siekierą do Ratusza w Grudziądzu i groził sekretarce prezydenta Macieja Glamowskiego, że pozbawi ją życia, gdy o zajściu powiadomi służby. Prokuratura wnioskowała o 1 rok i 10 miesięcy więzienia. Obrońca o uniewinnienie.

Tomasz S. został uznany winnym zarzucanego mu czynu: groźby karalnej. Sąd nie miał wątpliwości, co do tego że oskarżony popełnił to przestępstwo i wymierzył mu karę 10 miesięcy pozbawienia wolności, ale jednocześnie uchylił dalsze stosowanie tymczasowego aresztu. S. za kratami spędził już ponad 9 miesięcy i ten czas został zaliczony na poczet kary. Oznacza to, że na uprawomocnienie wyroku, 35-latek będzie czekał już na wolności.

Czytaj także

- Nie spodziewałem się, że wyjdę - tuż po rozkuciu z kajdanek mówił "Pomorskiej" Tomasz S. - Sądziłem, że przez tę otoczkę z władzą dostanę maksymalny wymiar: dwa lata. Nawet przez chwilę nie łudziłem się, że teraz wyjdę. Cieszę się bardzo.

Tomasz S. zapytany przed wydaniem wyroku o co prosi sąd odpowiadał: - Proszę o uniewinnienie. Stało się. Czasu nie cofnę, ale jeszcze raz powtórzę, że jest mi przykro z tego powodu.

Matka oskarżonego: - "Ta sprawa była szyta grubymi nićmi"

Na sali rozpraw była matka Tomasza S. Rozpłakała się, gdy usłyszała wyrok i to, że sąd uchylił areszt wobec jej syna. Nie kryjąc wzruszenia po opuszczeniu sądu powiedziała "Pomorskiej: - Cieszę się. To piekło w końcu się skończyło. Mój syn popełnił błąd, ale ta sprawa od początku była "szyta grubymi nićmi". Liczyłam już tylko na sprawiedliwość w sądzie i doczekałam się.

Adwokat Łukasz Kurek, w mowie końcowej wnosił o uniewinnienie Tomasza S. - Oskarżony przyznał, że był w sekretariacie i miał siekierę i że była ona w zasięgu wzroku pokrzywdzonej. Jednak nie godzę się z tym, co mówi prokurator, że trzymał ją przy szyi czy w okolicy twarzy (sekretarki - dop. red.). Nie ma też potwierdzenia, że zamachnął się nią. Nikt nie podważa z kolei tego, że sekretarka mogła się przestraszyć. Mój klient (...) był karany, ale czyny zostały popełnione w zupełnie innym okresie i nie mają związku z tą sprawą. Ponadto proszę o wzięcie pod uwagę tego, że przeprosił, wyraził skruchę, chciał pojednania i jest potrzebny do opieki nad chorym ojcem. Już sam tymczasowy areszt był dla niego sporą nauczką.

Obrońca zastrzegł, że jeśli sąd nie uniewinni oskarżonego, to wnosi o karę ograniczenia wolności bądź grzywnę.

Sąd oprócz 10 miesięcy więzienia dla Tomasza S, zasądził też zbliżania się do pokrzywdzonej sekretarki na odległość nie mniejszą niż 100 metrów przez rok.

Prokuratura chciała prawie górnego wymiaru kary

Z kolei prokuratura, wnosiła o karę 1 roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności dla Tomasza S. To niemal górna granica, gdyż Kodeks Karny przewiduje za groźby karalne maksymalnie 2 lata więzienia. Ponadto prokurator chciała zakazu kontaktowania się i zbliżania do sekretarki prezydenta przez 10 lat oraz obciążenia oskarżonego kosztami sądowymi. - Oskarżony groził pozbawieniem życia i trzymał siekierę ostrzem do twarzy pokrzywdzonej. Materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że jego słowa wywołały wśród pracowników sekretariatu uzasadnioną obawę ich spełniania - w mowie końcowej przekonywała prokurator.

Prokurator podnosiła też, że Tomasz S. był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, a co za tym idzie wskazała na potęgowanie jego agresji.

- Dokonamy analizy wyroku i rozważymy złożenie wniosku o jego uzasadnienie na piśmie ze względu na to, że orzeczona kara znacznie odbiega od wnioskowanej przez prokuraturę - mówi Agnieszka Reniecka, prokurator rejonowy w Grudziądzu

.

Psychiatrzy zmienili zdanie

Na wczorajszej rozprawie zeznawali m.in. biegli psychiatrzy. Zaprezentowali oni uzupełniającą opinię do załączonej już w aktach sprawy. I była ona zdecydowanie korzystniejsza dla oskarżonego, od wcześniejszej wersji.

Przypomnijmy. W październiku ubiegłego roku Tomasz S. pijany i z siekierą wszedł do sekretariatu prezydenta Grudziądza, Macieja Glamowskiego. Chciał rozmawiać z włodarzem miasta. Sekretarka powiedziała, że go nie ma. Oskarżony był zdenerwowany i wylał swoje żale ponieważ prezydent obiecał, że ulica Spichrzowa w Grudziądzu - przy której mieszka matka oskarżonego - będzie zamknięta dla ruchu samochodów. I choć formalnie ulica zamknięta została, to w rzeczywistości auta wciąż nią jeździły. Gdy sekretarka prezydenta chciała telefonować po służby, 35-latek zagroził jej pozbawieniem życia.

Tymczasem służby prezydenta komentując ten incydent, uważały że jego kanwą była fala hejtu politycznego wylewanego na prezydenta Glamowskiego. Tym bardziej, że do wydarzeń w sekretariacie prezydenta doszło, gdy wszyscy świeżo w pamięci mieli jeszcze zbrodnię dokonaną na Pawle Adamowiczu, prezydencie Gdańska, rodzinnie powiązanym z Maciejem Glamowskim, włodarzem Grudziądza.

Matka oskarżonego w rozmowie z "Pomorską" ręczyła, że jej syn nie jest bandytą i nie chciał nikomu zrobić krzywdy. To samo przed sądem zeznawał sam Tomasz S. Zeznania pokrzywdzonej sekretarki - na jej prośbę - zostały utajnione.

Wyrok nie jest prawomocny.

Groził sekretarce prezydenta Grudziądza siekierą. Został tym...

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.