https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Torunianie po "Familiadzie": - Teraz możemy zdradzać szczegóły

es
Reprezentanci Centrum Kultury Zamek Krzyżacki, którzy wystąpili w programie Karola Strasburgera
Reprezentanci Centrum Kultury Zamek Krzyżacki, którzy wystąpili w programie Karola Strasburgera Lech Kamiński
W myśl zasady "do trzech razy sztuka", przy trzecim finale, pracownicy Centrum Kultury Zamek Krzyżacki zgarnęli całą pulę.

Reprezentanci Grodu Kopernika spróbowali swoich sił w telewizyjnej "Familiadzie". Komu należą się gratulacje? Przed kamerami stawili się dyrektor Andrzej Nowicki, Beata Kuklicz, Julita Bojarska, Małgorzata Pociżnicka oraz Piotr Pietrucki. Czyli - ekipa Centrum Kultury Zamek Krzyżacki.

Torunianie wygrali ponad 19 tys. zł.

Czytaj: Udało się! Torunianie wygrali odcinek "Familiady"

- Pieniądze zostaną przelane na konto ojca rodziny, czyli na moje. Ale spokojnie, równo je podzielę - śmieje się Andrzej Nowicki. I dodaje: - Może przekażemy część wygranej na cele charytatywne?

Pisaliśmy już na łamach "Pomorskiej" o występie torunianin w programie Karola Strasburgera. Ale wtedy uczestnicy nie mogli zdradzić żadnych szczegółów.

- Jesteśmy związani umową. Nie piśniemy ani słowa o tym, jak nam poszło - uśmiechali się tajemniczo.
Teraz mogą dzielić się wrażeniami.

- W każdym z finałów odpowiadałem jako drugi - opowiada dyrektor. - To było trudne zadanie, bo przecież nie mogłem powtarzać odpowiedzi, które padły za pierwszym razem. Jak wspominam zwycięski finał? Kiedy wróciłem z kącika muzycznego i zerknąłem na tablicę wyników, zobaczyłem, że brakuje 99 punktów. Jest nieźle, pomyślałem. Padło pierwsze pytanie - co można rozsypać. Odpowiedziałem identycznie, jak chwilę wcześniej Beata. Postawiliśmy na cukier. Drugą moją myślą była sól. Dzięki niej posypało się bardzo dużo punktów. Drugie pytanie - co nosi się na głowie? Odpowiedź Beaty brzmiała kapelusz, ja powiedziałem czapka. I znów maksymalna ilość punktów. Kolejne pytanie dotyczyło skojarzenia z wyrazem "gra". Beata powiedziała warcaby, ja - gra hazardowa. Tą odpowiedzią zdobyłem tylko dziewięć punktów. Zaczęły się nerwy. Koniec końców, już przy czwartym pytaniu (co robi kot?), przekroczyliśmy granicę 200 punktów i mogliśmy cieszyć się w wygranej.

Jaką drogę musieli pokonać torunianie, zanim wystąpili w warszawskim studio?

- Wszystko zaczęło się od eliminacji w Gdańsku - wspomina Julita Bojarska. - Każdy z nas został zaproszony na indywidualną rozmowę. Opowiadaliśmy o swojej pracy, wykształceniu, pasjach. Minęło trzy i pół roku, kiedy dostaliśmy informację, że faktycznie wystąpimy w "Familiadzie".

Czytaj e-wydanie »

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kocham czapki

Bardzo dobre serce mają. Ja noszę na głowie czapkę od Sterkowskich ;)

G
Gość

Trzy i pół roku czekania, żeby wygrać 19 tysięcy złotych do podziału na pięć osób. I oni jeszcze cześć tej kosmicznej wygranej chcą na cele charytatywne przeznaczyć.

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska