Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Trener Piotr Kołc: - Zawisza Bydgoszcz miał swoje problemy i one miały wpływ na wyniki

Dariusz Knopik
Dariusz Knopik
Piotr Kołc, trener Zawiszy Bydgoszcz (pierwszy z lewej), uważa, że kontuzje podstawowych zawodników przyczyniły do słabszych wyników zespołu osiąganych w rundzie jesiennej
Piotr Kołc, trener Zawiszy Bydgoszcz (pierwszy z lewej), uważa, że kontuzje podstawowych zawodników przyczyniły do słabszych wyników zespołu osiąganych w rundzie jesiennej Dariusz Bloch
Zawisza Bydgoszcz po rundzie jesiennej III ligi zajmuje trzecie miejsce, ale strata do prowadzącego Świtu Szczecin to aż 12 punktów. Piotr Kołc, trener niebiesko-czarnych, opowiada o tym dlaczego zespół pod jego wodzą osiągnął takie wyniki i co było przyczyną słabszej dyspozycji w niektórych meczach.

Z jednej strony najlepszy wynik w III lidze, bo zajmujecie trzecią lokatę, ale z drugiej strony macie ogromną stratę do lidera. To była słodko - gorzka runda jesienna?
Plan przed sezonem był taki, aby włączyć się w walkę o awans. Zależało nam, aby nie mieć za dużej straty. 12 punktów to dużo, ale nie jest to niemożliwy dystans do nadrobienia.

Jakie były główne przyczyny tego, że ta strata wynosi aż 12 "oczek"?
Urazy kluczowych zawodników, którzy tworzyli kręgosłup drużyny. Przed pierwszym meczem wypadł Norbert Gaczkowski, młodzieżowiec, który u boku Patryka Urbańskiego czynił duże postępy i dawał nam różne inne opcje w układaniu składu. Po czterech meczach wypadł nam "Urbi", który prócz trzymania w ryzach gry obronnej, dodawał jakości przy stałych fragmentach. Obu kontuzje wyłączyły na kilka miesięcy. W tym samym spotkaniu kontuzji doznał Maciej Koziara, który pauzował kilka tygodni. O jego roli nie muszę mówić, bo to nasza główna postać jeśli chodzi o grę ofensywną, a na dodatek odpowiada za stałe fragmenty gry. Ze stoperów został tylko Cyprian Maciejewski, bo Adam Paliwoda dopiero wznowił treningi po kontuzji. Musieliśmy łatać i przesuwać zawodników z innych pozycji. Ktoś powie, że to nie problem, ale to był bardzo duży problem i odbił się na naszej grze oraz wynikach.

Ale chyba nie tylko kontuzje przyczyniły się do porażek i w efekcie tak dużej straty do lidera?
Tak, ale to był główny powód. Oczywiście można też mówić o braku szczęścia. Przecież po tych kontuzjach graliśmy z Unią Swarzędz i straciliśmy gola na 1:2 w ostatniej akcji meczu. Potem przegraliśmy u siebie z Cartusią grając w bardzo eksperymentalnym składzie, bo nie mieliśmy kogo wystawić na środku obrony i grali defensywni pomocnicy. Wszystkie klocki zaczęły się sypać. Późniejsza porażka w Kleczewie to także efekt kolejnych kontuzji Mariusza Sławka i Michała Sacharuka. Pomniejszych urazów, z którymi zawodnicy grali lub się borykali nie będę wymieniał.

Przed sezonem w rozmowie z nami mówił pan, że brakuje panu zawodników, szczególnie na środku obrony. Czyli zabrakło głębi składu?
Chcę tylko przytoczyć liczby: z Urbańskim w składzie na pięć meczów cztery wygraliśmy i jeden zremisowaliśmy, bilans bramek 18-3. Co było potem wiemy. "Urbi" wrócił na końcówkę jesieni, a efektem dwa zwycięstwa. W poprzednim sezonie w sumie zagrał ponad 2500 minut, najwięcej w zespole i strzelił 12 goli. Nie chcę, aby to zabrzmiało, że jeden zawodnik wygrywa mecze i jest niezastąpiony, ale chodzi o to, że z nim w składzie funkcjonujemy zupełnie inaczej, lepiej.

Wrócę do personaliów. Dużym echem odbiło się pozyskanie wychowanków Jakuba Bojasa i Macieja Konę...
... to są bardzo dobrzy zawodnicy. Jednak obaj musieli dużo pracować, by wrócić do formy, przede wszystkim fizycznej. Kuba w końcówce też nie mógł grać z powodu kontuzji. Wypadł też Piotr Okuniewicz i przez kilka meczów nie mieliśmy środkowego napastnika.

Wyłączając już kwestie kontuzji, to jakie mecze Zawiszy się nie udały?
Mówiłem już o Unii Swarzędz, Cartusii i Sokole Kleczew. Z innych? Nie powinniśmy przegrać w Gdańsku. W pierwszej połowie graliśmy nieźle, mieliśmy swoje okazje, a nawet rzut karny. Gole straciliśmy zupełnie bez sensu w końcówce. Uważam, że ze Świtem Szczecin nie zasłużyliśmy na porażkę, bo graliśmy z nimi równy mecz, a do przerwy byliśmy nawet lepsi. Będę do tego wracał, bo uważam, że w tych przegranych meczach brakowało nam głębi składu i jakości. Podsumowując: Zawisza miał swoje problemy i miały one decydujący wpływ na wynik. Jeśli jest stabilizacja i nie ma wymuszonych rotacji, to jest łatwiej.

Czyli w przerwie zimowej dojdzie do przeglądu kadr?
Generalnie to my nie mogliśmy się zweryfikować jako zespół przez całą rundę, bo ani razu nie zagraliśmy w optymalnym składzie. Nie uważam, że potrzeba robić jakieś rewolucji. Nigdy zresztą nie byłem zwolennikiem gruntownej przebudowy z wielką wymianą kadr, a bardziej na zasadzie kilku wzmocnień i uzupełnień. Musimy się wzmocnić w obronie oraz uzupełnić skład na innych pozycjach.

Czuje się pan siłę podjąć tych wyzwań?
Kontrakt mam do końca czerwca 2024 roku. Nie jestem wypalony i nie uważam, żebym się do tego nie nadawał. Mamy spotkanie z zarządem, na którym będziemy rozmawiali co zmienić i poprawić.

Jak będą wyglądały przygotowania do rundy wiosennej?
Trenujemy do 8 grudnia. Potem zawodnicy dostaną wolne dwa tygodnie. Przygotowania indywidualne rozpoczną po świętach. Wspólne treningi zaczynamy 8 stycznia 2024 roku. W planach mamy osiem gier kontrolnych z rezerwami Legii Warszawa, Wisły Płock, ŁKS Łódź oraz Olimpią Grudziądz, KKS Kalisz, Wdą Świecie, Chemikiem Bydgoszcz i GKS Wikielec.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska