Tu była Magda Gessler. Znana z "Kuchennych rewolucji" gospoda "Pod rumianym jabłkiem" pachnie już wigilią i świętami

Małgorzata Goździalska
Małgorzata Goździalska
Gospoda "Pod rumianym jabłkiem" w Glewie, w której ponad rok temu były "Kuchenne rewolucje" przygotowuje świąteczne menu. Wojciech Alabrudziński
Gospoda "Pod rumianym jabłkiem" w Glewie, w której ponad rok temu były "Kuchenne rewolucje" przygotowuje świąteczne menu. Oczywiście, na wynos, bo jak inne lokale gastronomiczne, jest zamknięta dla gości.

Wideo. Jak sprawdzić czy przeszedłeś koronawirusa?

TVN po roku powtórzyła emisję "Kuchennych rewolucji" w podwłocławskim Glewie i przypomniała o gospodzie "Pod rumianym jabłkiem".

Jak radzi sobie ten zajazd w pandemii? Co przyniosły "Kuchenne rewolucje"? Gospoda "Pod rumianym jabłkiem" w Glewie przed "Kuchennymi rewolucjami" nazywała się "Pod zachrypniętym kogutem". Jest częścią gospodarstwa agroturystycznego w Glewie, które z oddaniem prowadzi Aleksandra Wron-kowska-Mordal wraz z mężem. To włocławianie, którzy przed laty porzucili miasto dla wsi. Ale nie byle jakiej wsi, bo Glewo jest przepięknie położone. Ze skarpy rozciąga się niezwykły widok na Zalew Włocławski. I taki widok mają także goście gospody.

Ale nie tylko położenie jest atutem tego miejsca. Także kuchnia, bo Aleksandra Wronkowska-Mordal od zawsze stawiala na ekologię, na dobre jakościowe produkty. Ale mimo tego coś w tym biznesie szwankowało. I stąd "Kuchenne rewolucje" z Magdą Gessler, autorytetem kulinarnym. Co zmieniło się w gospodzie na skutek "Kuchennych rewolucji"? Nie tylko nazwa. Wnętrze restauracji także, zgodnie z konwencją programu, zostało odmienione. W wyniku "Kuchennych rewolucji" zmieniło się także menu. Ale to dalej kuchnia regionalna, oparta o produkty z gospodarstwa, przygotowywane w oparciu o tradycyjne receptury.
Aleksandra Wronkowska-Mordal przyznaje, że po "Kuchennych rewolucjach" w soboty i niedziele o miejsce w gospodzie było trudno. A i w dni pozostałe gości nie brakowało. Gospodę odwiedzali nie tylko włocławianie, którzy mają do Glewa około 15 minut autem, ale w przeważającej większości złaknieni nowych smaków i doznań kulinarnych torunianie, płocczanie, byd-goszczanie czy łodzianie.

- Mieliśmy także wielu gości zagranicznych, z Europy, ale też z Chicago - dodaje właścicielka.

Niestety, dobrą passę gospody przerwała pandemia i wprowadzone obostrzenia. Gospoda, jak wiele innych lokali, znów jest zamknięta dla gości. I przygotowuje tylko menu na wynos. Także menu świąteczne. Zamówienia jeszcze są przyjmowane. Niestety, w sytuacji gdy święta spędzamy w niewielkim gronie, zamówień wiele nie ma. Ale wciąż amatorów prawdziwych smaków, tych znanych z dzieciństwa nie brakuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie