Tylko sztuka cię nie oszuka. Robert Gołębiowski, bydgoski biznesmen, od lat inwestuje w dzieła sztuki

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Robert Gołębiowski, bydgoski biznesmen, od lat inwestuje w dzieła sztuki. Stan jego magazynów to ponad 300 obrazów płócien plus kolekcja prywatna. Tomasz Czachorowski
Najpierw otworzył fabrykę, gdzie produkuje detale do samochodów. Później został deweloperem i buduje osiedla domów jednorodzinnych. Najświeższym przedsięwzięciem na liście Roberta Gołębiowskiego jest handel dziełami sztuki. Marszand z Bydgoszczy zgromadził całkiem niezłą kolekcję, bo aż ponad 300 obrazów! Ten biznes odpalił w koronakryzysie i... wystrzelił jak z katapulty.

Można z sukcesem prowadzić kilka zupełnie różnych firm, a jedną z nich w Pcimiu - w tym Pcimiu? - Można! - ich właściciel to poważny biznesmen. Jedna tylko jego spółka, KLG, zatrudnia w Bydgoszczy 320 osób, a w małopolskim Pcimiu ponad 200 pracowników. To te z branży przetwórstwa tworzyw sztucznych dla motoryzacji.

- Założyłem KLG w 2004 roku z niemieckim partnerem. Współpracuje m.in. z Volkswagenem - opowiada pan Robert. - 65 procent naszej produkcji idzie na potrzeby przemysłu samochodowego.

Kiedyś każdy chciał mieć auto, potem dom, a teraz?

Trzy lata temu Gołębiowski otworzył w Bydgoszczy Vesta AR Development. Spółka ma w swojej ofercie domy jednorodzinne i bliźniaki. Najnowsza inwestycja to 26 budynków w podbydgoskim Cielu.

Przedsiębiorca ma wyraźnie nosa do interesów, bo przecież deweloperka, jako jedna z nielicznych branż, oparła się koronakryzysowi. Ceny nieruchomości rosną jak na drożdżach. Domy i mieszkania sprzedają się na przysłowiowym pniu. Talent do biznesu przydał się również, gdy bydgoszczanin połączył hobby z handlem sztuką. I znów: strzał w dziesiątkę!

W czasach, gdy wiele inwestycji niesie za sobą ogromne ryzyko, lokowanie kapitału w obrazy to niemal pewniak. Mówi się, że „tylko sztuka cię nie oszuka”. Dzieła nie padają bowiem ofiarami bankructw państw i przedsiębiorstw, jak dzieje się to z obligacjami czy akcjami.

I są niepowtarzalne w przeciwieństwie do np. drogiego sprzętu elektronicznego, odzieży powstającej w szwalniach na Dalekim Wschodzie czy modnych mebli ze szwedzkiego marketu z wyposażeniem wnętrz. W sztuce jest o wiele łatwiej znaleźć tę niepospolitość.

Jednak nie dość, że daje ona szansę obcowania z czymś wyjątkowym - tutaj przechodzimy do sedna sprawy - często pozwala na wyjątkowe zyski. Dzieła sztuki nigdy nie tracą na wartości, a wręcz przeciwnie. Ich ceny cały czas rosną. Nawet, jeśli na żniwo trzeba trochę poczekać. Zdarza się, że klienci są w stanie zapłacić za nie trzy razy tyle, ile są warte. Trafiona inwestycja w dzieło sztuki może przemienić się w fortunę!

- W latach 90. ubiegłego wieku każdy, kto miał pieniądze, chciał mieć samochód. Potem apetyty Polaków były większe i zaczęli kupować wygodne mieszkania, budować okazałe domy. Dziś ci, którzy mają wolną gotówkę, a takich osób jest naprawdę dużo - coraz częściej inwestują w dzieła sztuki. Przekrój naszych klientów jest różny. Są wśród nich biurokraci, naukowcy, biznesmeni. Niektórzy traktują zakup obrazów wyłącznie jako lokatę kapitału, by później sprzedać z zyskiem, a inni to koneserzy z pasją, kolekcjonerzy z krwi i kości. Niektórzy kupują stare obrazy, inni wolą nowoczesnych artystów - twierdzi pan Robert.

Z dumą opowiada, że ten lukratywny biznes jest jego wisienką na torcie. W listopadzie zeszłego roku Robert Gołębiowski otworzył Dom Aukcyjny i Galerię Sztuki „Jagiellońska 1” w Bydgoskim Centrum Finansowym (dawna galeria Drukarnia). Stan magazynów bydgoskiego marszanda to ponad 300 dzieł sztuki plus kolekcja prywatna. Dużo!!! Można powiedzieć, że obrazy były w jego rodzinie od zawsze, wszędzie ich pełno.

- Brat mojej mamy mieszka w Niemczech i od ponad 40 lat handluje dziełami sztuki. W domu o obrazach rozmawiamy nawet przy stole, a już na pewno podczas rodzinnych uroczystości - mówi.

- „Jagiellońska 1” powstała z miłości do piękna, do wyjątkowych dzieł przepełnionych artystyczną impresją. Mamy zarówno malowidła uznanych twórców, jak i młodą sztukę, którą wspieramy i promujemy jej rozwój - podkreśla Paulina Podola, koordynator projektów aukcyjnych „Jagiellońskiej 1”. - Sprzedajemy dzieła sztuki, organizujemy aukcje, wernisaże i wystawy, a także prowadzimy profesjonalne warsztaty artystyczne. Tworzymy przestrzeń dla pasjonatów malarstwa i unikatowych kompozycji.

Projekt jest kreatywny i innowacyjny, ponieważ oprócz wzbudzania skupienia i kontemplacji typowej dla miejsca jakim jest galeria sztuki, to również oaza tętniąca życiem i przepełniona twórczą energią.

- „Jagiellońska 1” wypracowuje również bliższe powiązania między sztuką a biznesem oraz zachęca do stawiania pierwszych kroków przyszłych koneserów sztuki. To miejsce przeznaczone zarówno dla znawców dzieł, jak i laików chcących dopiero wkroczyć lub choćby spróbować otworzyć się na sztukę - dodaje pani Paulina.

Dodajmy, że w galerii swoją pracownię artystyczną ma malarz o pseudonimie „Pascal”, prywatnie kolega Roberta Gołębiowskiego. Aukcje odbywają się przez internet; dotąd były dwie, wkrótce zostanie zorganizowana trzecia. Uczestniczą w nich klienci z różnych stron kraju i zza granicy.

Do tej pory za największą kwotę - 18 000 zł - sprzedano tutaj obraz Janusza Andrzeja Bałdygi, artysty malarza, poety, performera, twórcy instalacji.

Wśród innych dzieł znajdziemy obrazy takich artystów jak m.in.: David III Ryckaert - flamandzki malarz barokowy; Jean-Baptiste Monnoyer - francuski malarz kompozycji kwiatowych okresu baroku; Theobald Michau - konserwatywny waloński malarz krajobrazów, Nikifor Krynicki - wybitny polski malarz, przedstawiciel prymitywizmu czy Leon Wyczółkowski - tak związany przecież z Kujawami i Pomorzem.

Ze współczesnych artystów jest np. 30-letnia Sabina Maria Grzyb, utalentowana absolwentka ASP we Wrocławiu. W malarstwie skupia się na kompozycji i statycznych formach skalnych. Ma opinię nostalgicznej pejzażystki. Oczywiście, miała swoją wystawę autorską w galerii „Jagiellońska 1” w Bydgoszczy.

18 czerwca 2021 roku odbył się wernisaż wystawy malarstwa Ewy Miller zatytułowanej „Układ współzależności”. Miller zajmuje się rysunkiem, grafiką i malarstwem. Realizuje projekty interaktywne, instalacje oraz działania plastyczne w plenerze. Uczestniczyła w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych i indywidualnych.

Wyspiański i Matejko. Miliony na płótnie

Rynek sztuki w Polsce każdego roku powiększa się o 15 procent, a w pierwszym kwartale 2021 r. obroty na krajowych aukcjach sztuki wzrosły o ok. 72 procent w porównaniu z podobnym okresem sprzed roku.

Najwyższe ceny osiąga sztuka dawna, przede wszystkim modernizm. Nie schodzi z podium rekordów aukcyjnych.

Przykłady? Pierwsze miejsce należy do „Macierzyństwa” Stanisława Wyspiańskiego, obraz sprzedano za - uwaga - 3,7 mln zł. Drugie zajmuje „Zabicie Wapowskiego” pędzla Jana Matejki, kupione za 3,2 mln zł. Rekordową trójkę zamyka obraz reprezentujący awangardę dwudziestolecia wojennego - „Ingrid” Mojżesza Kislinga, za który zapłacono 2,9 mln zł.

- Sztuka jest uzewnętrznieniem duszy artysty, możliwością poznania skrawka jego indywidualności. Rodzi się dzięki odczuwaniu i odkrywaniu jego doznań, jest odzwierciedleniem emocji - podsumowuje pani Paulina Podola.

Trudno się więc dziwić, że sztuka skradła tyle serc i portfeli.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie