MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ulewa, grzmoty i ranni harcerze! Na szczęście, to tylko ćwiczenia!

Małgorzata Chojnicka
Małgorzata Chojnicka
Ćwiczenia nad Jeziorem Orłowskim
Ćwiczenia nad Jeziorem Orłowskim Małgorzata Chojnicka
Nad Jeziorem Orłowskim w Teodorowie, gmina Wielgie, powiat lipnowski odbyły się wspólne ćwiczenia żołnierzy, strażaków zawodowych i druhów ochotników. Ewakuowano harcerzy z obozu w czasie nawałnicy.

Nad Jeziorem Orłowskim w Teodorowie rozegrały się sceny mrożące krew w żyłach. Ryk syren wozów strażackich i widok potężnych ciężarówek wojskowych z żołnierzami robił ogromne wrażenie. Na szczęście, wszystko zostało wcześniej wyreżyserowane i służyło celom szkoleniowym. Nawet aura spisała się na medal, bo lało jak z cebra. Z kolei organizatorzy zadbali o efekty specjalne i co jakiś czas rozlegał się przejmujący grzmot.

Terytorialsi ramię w ramię z druhami ochotnikami

Były to ćwiczenia doskonalące dla 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej, jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych z gminy Wielgie przy współpracy z Komendą Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Lipnie.
W rolę pozorantów wcielili się harcerze z drużyn „Piscatoris” z Dyblina, „Trójkolorowe Szeregi” z Lipna oraz „Czarne Stopy” z Wielgiego. Tak się przyłożyli do charakteryzacji, że ich obrażenia wyglądały bardzo realistycznie.
- Scenariusz przewidywał ewakuację zniszczonego przez wichurę obozu harcerskiego – mówi kpt Paweł Banasiak, oficer prasowy 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej. - Żołnierze byli zmuszeni do usunięcia wiatrołomów i udrożnienia drogi wspólnie ze strażakami. Dopiero wówczas mogli przystąpić do segregacji rannych w zależności od stopnia obrażeń, wstępnej pomocy przedmedycznej i ewakuacji harcerzy. Byli też odpowiedzialni za przygotowanie worków z piaskiem i ułożenie wału.
Na obozowisko harcerskie przewróciły się drzewa, które powaliła wichura. Wielu harcerzy doznało ciężkich obrażeń, a stan wody w jeziorze zaczął się gwałtownie podnosić. Istniało jeszcze zagrożenie zalania obozowiska. Wybuchła panika, a opiekunowie nie byli w stanie stwierdzić, czy są wszyscy harcerze. Istniało ryzyko, że ktoś mógł znaleźć się w lesie lub, co gorsza, wpaść do wody! Tę sytuację musiały opanować służby ratunkowe.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo mieliśmy okazję przećwiczyć wspólne działania podczas klęski żywiołowej – kontynuuje kpt Paweł Banasiak. – Trzeba być przygotowanym na różne scenariusze, a ostatnie powodzie błyskawiczne pokazują, że w każdej chwili musimy być nawet przygotowani na zbudowanie wału z worków z piaskiem. Ewakuacja przebiegła bardzo sprawnie. Chciałbym dodać, że terytorialsi byli w przeszłości już kilkukrotnie zaangażowani w poszukiwanie osób zaginionych w województwie kujawsko-pomorskim. W razie potrzeby dysponują również specjalistycznym sprzętem.

Pozorowana przygoda

Ćwiczenia trwały przez kilka godzin. Wszyscy pracowali pod presją czasu, a wykonanie zadań utrudniał im deszcz. Nawet dla pozorantów było to duże przeżycie.
- Pozorowałam bardzo ciężki przypadek – dzieli się swoimi wrażeniami Olga Kowalska z Lipna, przyboczna w drużynie harcerskiej „Czarne Stopy” z Wielgiego. – Miałam złamane trzy żebra w dwóch miejscach, zasinienie klatki piersiowej, duszności, krwawienie z nosa, ucha i głowy. Natychmiast zostałam zakwalifikowana do transportu lotniczego. Tak się w czułam w rolę, że ratownicy upewniali się, czy na pewno udaję duszności. Było to dla mnie niesamowite przeżycie i ciekawa przygoda, a przede wszystkim nowe doświadczenie.
Ćwiczeń nigdy dość, bo tylko dzięki nim można nabrać pewności podczas prawdziwej akcji. Jeśli jakieś czynności powtórzy się kilka razy, można zacząć wykonywać je wręcz automatycznie. Istotne jest stworzenie jak najbardziej realnych warunków, które spotęgują stres.
- Manewry zorganizowane zostały na bardzo wysokim poziomie i w najdrobniejszych szczegółach – podsumowuje st. kpt Paweł Śliwiński, naczelnik wydziału operacyjno-rozpoznawczego Komendy Powiatowej PSP w Lipnie. - Realistyczna charakteryzacja osób poszkodowanych sprawiła, że można się było poczuć jak podczas realnych działań. Nawet pogoda stanęła na wysokości zadania i była taka, jak w scenariuszu. Takie ćwiczenia zgrywające są bardzo ważnym elementem procesu szkolenia. To głównie dzięki nim druhowie zyskują tak potrzebną pewność w działaniu. Dzięki ćwiczeniom organizowany m z innymi podmiotami czy służbami takimi jak Wojska Obrony Terytorialnej poznajemy nawzajem swoje możliwości operacyjne i uczymy się współdziałania, ukierunkowanego na osiągnięcie zamierzonego celu, co może okazać się bezcenne, gdy przyjdzie zmierzyć się z realnym zagrożeniem.

Ćwiczeń nigdy dość!

Podczas całej akcji nie zabrakło przedstawicieli gminnych władz samorządowych.
- Już po raz drugi mieliśmy okazję wspólnie doskonalić nasze umiejętności, a przede wszystkim obowiązujące procedury – stwierdza Sławomir Sadowski, wójt gminy Wielgie, a zarazem prezes Zarządu Oddziału Gminnego OSP. – To dla nas wszystkich cenne doświadczenie, które na spokojnie jeszcze przeanalizujemy. Chodzi o to, by nie dać się zaskoczyć realnym sytuacjom. W tym roku ćwiczyliśmy w bardzo realistycznych warunkach, bo padał ulewny deszcz. Cieszę się, że wszystkie nasze jednostki OSP wzięły udział w tych ćwiczeniach. Druhowie ochotnicy na czele z komendantem gminnym Tomaszem Marczewskim po raz kolejny udowodnili, że można na nich liczyć.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska