- My, niżej podpisani mieszkańcy ulicy Papieżka, przy której są Włocławskie Fabryki Mebli, prosimy o pomoc - napisali do naszej redakcji i Wydziału Ochrony Środowiska włocławskiego Urzędu Miasta właściciele domów sąsiadujących z zakładem. Twierdzą, że na terenie WFM od strony ulicy postawiono trzy wyciągi, z których unoszą się tumany pyłu trocinowego.
- Pył uniemożliwia
_nam suszenie bielizny na powietrzu, a okna i parapety oraz zaparkowane na ulicy samochody powinny być codziennie myte - dodają autorzy listu. - _W sezonie ciepłowniczym, gdy zakład jest ogrzewany odpadami z trocin, z komina wydobywa się czarny dym , a po okolicy fruwa sadza.
Mieszkańcy uskarżają się nie tylko na zanieczyszczenia, ale także na hałas z zakładu. - Szum wyciągów jest tak uciążliwy, że nie można spokojnie porozmawiać czy posłuchać radia i telewizji - twierdzą. Co w tej sprawie zrobił Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta?
Ryszard Piotrowski, naczelnik WOŚ, wyjaśnia, iż skargę mieszkańców przekazał Włocławskim Fabrykom Mebli. - Poza tym wystąpiłem - zapewnia naczelnik - do włocławskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska o
_pomiar hałasu i zanieczyszczenia
Jak się dowiedzieliśmy, delegatura WIOŚ już przeprowadziła kontrolę we Włocławskich Fabrykach Mebli. - _Stwierdziliśmy przekroczenia norm za- równo emisji zanieczyszczeń powietrza, jak i hałasu - mówi Anna Ciesielska, kierownik włocławskiej delegatury.
Efektem tej kontroli jest m.in. kara pieniężna nałożona na Włocławskie Fabryki Mebli i zalecenia, nakazujące ograniczenie hałasu. Z eksploatacji wyłączone też zostało urządzenie będące źródłem emisji zanieczyszczeń powietrza. Sytuacja mieszkańców ulicy Papieżka powinna się więc poprawić. Pod warunkiem, że szefostwo zakładu weźmie sobie zalecenia WIOŚ do serca.
**
