W Bydgoszczy urzędnicy ratusza podobno padają jak muchy. Mobbing, stres, brak perspektyw... i nic?

Wojciech Mąka
Wojciech Mąka
W 2019 roku urzędnicy bydgoskiego ratusza wskazali w ankiecie związków zawodowych fakt "maltretowania psychicznego". Niedawno przy Grudziądzkiej w przypadku kolejnego pracownika UM musieli interweniować ratownicy medyczni.
W 2019 roku urzędnicy bydgoskiego ratusza wskazali w ankiecie związków zawodowych fakt "maltretowania psychicznego". Niedawno przy Grudziądzkiej w przypadku kolejnego pracownika UM musieli interweniować ratownicy medyczni. Dariusz Bloch
Udostępnij:
Część urzędników bydgoskiego ratusza ma dość warunków pracy i tego, że władze nie próbują niczego zmienić. Z ankiety związków zawodowych wynika, że są mobbingowani, zestresowani, przez pracę nie mogą spać... Niedawno jednego z urzędników z Grudziądzkiej musieli zabierać ratownicy medyczni.

Zobacz wideo: Drogowcy w Bydgoszczy przygotowują się do zimy

- Błagam pomóżcie, bo w zeszłym tygodniu kolejny pracownik wyjechał z Grudziądzkiej w karetce! - taki dramatyczny sygnał dostaliśmy od referenta jednego z wydziałów Urzędu Miasta Bydgoszczy. Przypadek ten miał być efektem fatalnej atmosfery i warunków pracy w ratuszu.

Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa bydgoskiego prezydenta, w wizycie ratowników niczego złego nie widzi. - W Urzędzie Miasta Bydgoszczy pracuje ponad 1000 osób, zdarza się, że do pracownika wzywana jest pomoc medyczna - mówi.

Zapomniana ankieta o mobbingu?

Urzędnik, który się z nami skontaktował, nie owija w bawełnę - twierdzi, że w bydgoskim ratuszu mamy do czynienia z mobbingiem i dyskryminacją pracowników. - Tematyce tej była poświęcona ankieta przeprowadzona wśród pracowników urzędu w 2019 - przypomina. - Uszczegółowione wyniki tej ankiety zostały przedstawione sekretarzowi miasta najpóźniej na początku roku 2020. Mimo zdiagnozowania ognisk problemu, sekretarz nie podjął żadnych kroków w celu naprawy sytuacji.

Zdaniem naszego rozmówcy, wielu pracowników wskazało w ankiecie fakt maltretowania psychicznego, występowania zespołów bólowych charakterystycznych dla długotrwałego działania czynników stresogennych czy nawet myśli samobójczych. Urzędnik twierdzi, że od 2019 roku sytuacja w pracy wcale się nie zmieniła, a władze miasta nic nie robią, żeby problem rozwiązać.

To tylko jedna piąta pracowników ratusza

Marta Stachowiak zwraca uwagę, że ankietę wypełniło 244 pracowników, czyli 22 procent wszystkich pracowników Urzędu Miasta Bydgoszczy.

- Wyniki zostały omówione z przedstawicielami związków zawodowych, działających w UMB. Wszczęto postępowanie wyjaśniające wobec pracownika, którego można było zidentyfikować, a któremu inny pracownik zarzucał w ankiecie naruszenie regulaminu pracy i dóbr osobistych - mówi Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa prezydenta Bydgoszczy.

Co jest w ankiecie?

Zaglądamy do ankiety przeprowadzonej z inicjatywy Zarządu Związku Zawodowego Pracowników Administracji Samorządowej UMB, wypełnianej przez ponad 200 urzędników bydgoskiego ratusza w 2019 roku. Wyniki każdego pracodawcę powinny co najmniej mocno zastanowić.

Na pytanie, czy przełożeni mają zaufanie do decyzji podejmowanych przez urzędnika, niemal tyle samo pracowników odpowiedziało "tak" i "nie wiem". Przytłaczająca większość nie widzi możliwości rozwoju zawodowego w urzędzie, podobnie jak nie ma okazji nauczyć się od przełożonych - kierowników i dyrektorów. Większość pracowników nie czuje, żeby ich dział był dobrze zarządzany, nie ma też odpowiednich - ich zdaniem - warunków pracy.

Nie brak też polityki i układów. Pracownicy wskazują w zdecydowanej większości, że o awansie w urzędzie decydują albo układy personalne, albo... polityczne, a wybrani urzędnicy są traktowani lepiej.

Fatalnie wygląda sprawa "maltretowania psychicznego" - tu przygniatająca większość pracowników UM jest zgodna: mają z tym do czynienia na swoich stanowiskach. Dopominanie się urlopu albo podwyżki jest źle postrzegane przez przełożonych. Praca w UM dla urzędników powoduje denerwowanie się, kłopoty ze snem i chęć zwolnienia się. Są też myśli samobójcze.

Ankietowani wskazują przełożonych jako tych, którzy najczęściej stosują mobbing. Ale tylko nieliczna grupa z 224 pracowników szukała gdziekolwiek pomocy.

Polityka antymobbingowa w ratuszu

Marta Stachowiak zapewnia, że każdy sygnał o nieprawidłowościach, m.in. dotyczący relacji pracowniczych, jest w ratuszu traktowany bardzo poważnie.

- Od 2008 roku w urzędzie funkcjonuje wewnętrzna polityka antymobbingowa, z którą zapoznany jest każdy zatrudniany pracownik. Analizowane są okresowe oceny pracy, których dokonują bezpośredni przełożeni pracowników pod kątem prawidłowości i kryteriów. Pracownicy mogli brać udział w szeregu szkoleń z zakresu psychologii pracy, m.in. radzenia sobie ze stresem i wypaleniem zawodowym, obsługą trudnego i roszczeniowego klienta, efektywną organizacją czasu pracy, rozwiązywania problemów - wylicza rzeczniczka.

W 2020 zaplanowano warsztaty wspierające dla pracowników z zakresu radzenia sobie ze stresem w ramach projektu unijnego reGenerator, ale z powodu pandemii termin szkolenia został przesunięty na 2022 rok.

Jeszcze w tym miesiącu ratusz uczestnikom projektu reGenerator proponuje udział w bezpłatnych konsultacjach z coachem lub psychologiem. Dodatkowo, przez 2 lata mogą uczestniczyć w różnorodnych zajęciach ruchowych w obiektach sportowych, poprawiających kondycję psychiczna i fizyczną, niwelującą również stres i napięcie nerwowe.

Wideo

Materiał oryginalny: W Bydgoszczy urzędnicy ratusza podobno padają jak muchy. Mobbing, stres, brak perspektyw... i nic? - Express Bydgoski

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Już 14 lat jestem na emeryturze, a jeszcze czasami śni mi się praca w budżetówce. Koszmar !
M
Maria Liska
Nie zamierzam nikogo ranić, ale w ciągu tego roku dwukrotnie miałam sprawę do UM i jestem bardzo rozczarowana sposobem, bardzo niegrzecznym i bezskutecznym telefonicznym mnie do tej pory traktowaniem mnie i mojego problemu. Jakby żadnego UM nie było! Śmieszą mnie te skargi.
Dodaj ogłoszenie