W fontannie na Starym Rynku śmietnik, ale dla urzędników to nie kłopot

Anna Stasiewicz
Anna Stasiewicz
Nadesłane/Czytelnik
W pochodzącej z początku XX wieku fontannie-rzeźbie leżą butelki, puszki, kable, a nawet drogowy słupek. Jednak urzędnicy z bydgoskiego ratusza zdają się nie dostrzegać problemu. - Mam stać i pilnować, żeby nie wrzucali puszek? - pyta miejski konserwator zabytków.

Obecnie na Starym Rynku trwa remont, przebudowywana jest płyta, remontowane chodniki.

Co się dzieje na Starym Rynku w Bydgoszczy? Zajrzeliśmy na plac budowy

Jeden z naszych Czytelników przesłał nam zdjęcia fontanny-rzeźby „Dzieci bawiące się z gęsią”. - Czy tak powinien wyglądać zabytek? A przecież to jedna ze starszych zachowanych rzeźb w mieście - mówi nasz rozmówca.

Fontanna zwana „Studzienką” została odsłonięta 4 października 1909. Twórcą był rzeźbiarz Karol Kowalczewski, a jej fundatorem właściciel apteki „Pod Złotym Orłem” doktor farmacji Alfred Kupffender. Zarówno rzeźba jak i cała fontanna zachowała się w formie oryginalnej z 1909.

W 2014 roku rzeźba została gruntownie odrestaurowana. Koszt remontu wyniósł ok. 37 tys. złotych.

Zdjęcia fontanny wysłaliśmy do rzecznika zarządu dróg oraz bydgoskiego ratusza. - Niestety z przykrością muszę przyznać, że zdjęcia obrazują przejawy radosnej niefrasobliwości osób, które uważają, że wrzucając śmieci i element wygrodzenia do misy fontanny są śmieszni i zabawni - komentuje Krzysztof Kosiedowski, rzecznik zarządu dróg miejskich.

- Bydgoska firma, która prowadzi przebudowę, z obrazami nie ma nic wspólnego - zapewnia rzecznik. - Jedynym dziełem Betpolu jest zabezpieczenie misy taśmą okalającą - wyjaśnia.

Krzysztof Kosiedowski dodaje też: - Oczywiście rozmawiałem z kierownikiem robót i grzecznie poprosiłem o wyrozumiałość i pomoc - usunięcie śmieci z misy.

Z urzędu miasta, jak na razie jedyny komentarz, to, że sprawa jest w gestii zarządu dróg, bo to plac budowy.

Zobacz też: Bydgoskie pomniki, rzeźby i posągi. Zapraszamy na wirtualny spacer [mapa interaktywna]

Jednak najbardziej dziwi chyba reakcja miejskiego konserwatora zabytków, kiedy opisuję, jak obecnie „traktowana” jest fontanna. - Ale co, mam stać i pilnować, żeby nie wrzucali puszek? - pyta mnie Sławomir Marcysiak. Przekonuje też, że to robię „z igły widły”, a moja reakcja jest histeryczna.

Obiecuje jednak, że uda się osobiście na miejsce, by obejrzeć „Studzienkę”. Po chwili oddzwania: - Oczywiście nie powinno się tak robić, nie jest to w normie, ale jeśli coś się zniszczy, będziemy poprawiać - komentuje konserwator.

Flesz - wypadki drogowe. Jak udzielić pierwszej pomocy?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

No to ładne jajca ! :angry:

H
Hrabia z Torunia
Wszystko sie zagadza ze tyfusy to brudasy.Pora zasadzic kukurydze na okolo i po sprawie .Mala fontanna zniknie z oczu .Przy okazji bedzie mozna w niej sie wysr....c
p
prawdziwy pl pelnom gebom
czlowiek to brzmi dumnie hahahaa
Dodaj ogłoszenie