W Polsce produkcja trzody chlewnej jest wciąż bardzo rozdrobniona

Lucyna Talaśka-Klich [email protected] tel. 52 326 31 32
W Polsce została bardzo okrojona produkcja prosiąt i warchlaków. Dlatego to teraz hodowcy z Zachodu mogą nam dyktować warunki
W Polsce została bardzo okrojona produkcja prosiąt i warchlaków. Dlatego to teraz hodowcy z Zachodu mogą nam dyktować warunki Lucyna Talaśka-Klich
W niektórych krajach Unii Europejskiej, a także w Chinach i USA produkcja tuczników systematycznie wzrasta. W Polsce jest na odwrót. I nic nie zapowiada, że będzie lepiej.

- Ceny w produkcji trzody chlewnej tak bardzo się porozjeżdżały, że obawiam się iż w Polsce pogłowie świń spadło nawet do dziesięciu milionów sztuk - mówi Andrzej Januszewski, rolnik z Gościeradza, koło Koronowa. - Wszystko przez ekonomię! Ceny w skupie podobne są do tych sprzed dziesięciu lat, za to koszty produkcji ciągle rosną. W tym roku nie ma co liczyć na tanie zboże, więc na pewno nie będę zwiększał produkcji.

Pogłowie w Polsce ciągle spada
W lipcu ubiegłego roku Główny Urząd Statystyczny podał, że pogłowie trzody chlewnej w Polsce liczyło 13,5 miliona sztuk.

Zdaniem Jana Biegniewskiego, gospodarza z Wronia (koło Wąbrzeźna) oraz prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS, ta liczba mogła się zmniejszyć o około jednego miliona sztuk. - Na pewno świń jest poniżej trzynastu milionów i zanosi się na kolejne spadki - twierdzi hodowca z Wronia.

W Kujawsko-Pomorskiem pogłowie może liczyć ok. miliona sztuk i choć nasz region wciąż należy do krajowej czołówki, to i tu spadki są mniej więcej na takim poziomie, jak w innych województwach.

A w Stanach produkcja wzrośnie
Tymczasem w minionym miesiącu Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) podwyższył o 1 proc. (do 104,4 mln ton) poprzednie prognozy (z października 2011 r.) dotyczące światowej produkcji wieprzowiny w tym roku.

Zdaniem Amerykanów poziom wytwarzania będzie o 2,7 proc. wyższy niż przed rokiem. Wzrost produkcji nastąpi głównie w Chinach, Unii Europejskiej i USA.

Chińczycy mogą wyprodukować prawdopodobnie aż 51,6 mln ton mięsa wieprzowego, co oznacza, że będzie to o 4,2 proc. więcej niż w 2011 roku i o 1 proc. więcej niż przewidywano w październiku minionego roku.

Wzrost produkcji w Państwie Środka to efekt między innymi rosnącej opłacalności i wysokich cen. Istotnym czynnikiem jest także wsparcie ze strony państwa.

Lepiej będzie też w Stanach. Tam wielkość produkcji rośnie ze względu na wyższą plenność loch, zwiększa się też masa poubojowa tuczników.

Stara Unia postawiła na wydajność
Z kolei w Unii Europejskiej rośnie wydajność hodowlana. - Co prawda w starych krajach Unii nie ma takich wzrostów jak kiedyś, ale i tak jest znacznie lepiej niż w Polsce - uważa Jan Biegniewski. - Mogło do tego dojść dzięki restrukturyzacji sektora. A w Polsce od kilku lat odnotowujemy 10-procentowe spadki w skali roku. Niestety niewiele naszych gospodarstw trzodziarskich wykorzystało unijną pomoc na przykład na modernizację budynków. Łatwiej było wziąć pieniądze na traktor czy kombajn. No i zostaliśmy z przestarzałymi obiektami i rozdrobnioną produkcją.

Dania wciąż jest przed nami
W Polsce produkcją wieprzowiny zajmuje się około 250 tysięcy gospodarstw. - W Danii trzodą chlewną ma poniżej czterech tysięcy gospodarstw, a ten mały kraj produkuje nieco więcej wieprzowiny niż Polska.

Także w Rosji, która wciąż jest dużym importerem wieprzowiny, przybywa dużych nowoczesnych zakładów produkcyjnych. Powstają one między innymi dzięki wsparciu z państwowych funduszy na rozwój sektora wieprzowiny.

- Polskim rolnikom też potrzebne jest wsparcie - uważa Jan Biegniewski. - Przede wszystkim na sektor rozrodu, produkcję prosiąt, warchlaków.

Bo w Polsce coraz więcej gospodarstw zajmuje się produkcją wieprzowiny, ale od warchlaka do tucznika.

- Gospodarze potrzebują na wstaw załóżmy po 400 sztuk, a po redukcji sektora rozrodu, młodych zwierząt coraz częściej brakuje - uważa rolnik z Wronia. - Z tego powodu ceny za warchlaki wzrosły nawet do 350-360 złotych!

I to także obniża opłacalność produkcji w Polsce.

- Bez interwencji rządu na rynku trzody chlewnej nie uda się uratować polskiej hodowli - twierdzi Biegniewski. - Brakuje u nas chlewni, w których byłoby po 200-300 loch.

- Chlewnie postawione w ciągu minionych dwóch-trzech lat na pewno nie są przestarzałe - twierdzi Andrzej Januszewski. - No, ale kogo stać dziś na inwestowanie? Na pewno nie właścicieli rodzinnych gospodarstw! Dlatego nie wierzę, by w Polsce mogło być lepiej z produkcją wieprzowiny.

Z eksportera staliśmy się importerem
I z powodu spadku opłacalności polska produkcja wieprzowiny nie zaspokaja już potrzeb naszego rynku. Około trzydziestu procent surowca musimy importować.

Niestety do Polski wjeżdża sporo mięsa gorszej jakości, które wykorzystywane jest głównie do wyrobu wędlin. Dlatego naszym producentom trzody chlewnej oraz przetwórcom wykorzystującym polski surowiec, zależy na tym, by wprowadzić specjalne oznakowanie dla wyrobów, które powstały z naszej wieprzowiny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie