W Toruniu wielka awantura o Piękny Las, który już niebawem nie będzie lasem. Jak skończy się pojedynek?

Adam Willma
Adam Willma
Najnowsza wizualizacja inwestycji w Pięknym Lesie. Tak ma wyglądać dom spokojnej starości? Każdy z emerytów ma mieć swój apartament TZMO
Przeznaczenie małego lasku pod budowę urosło w Toruniu do wielkiej awantury. Inne samorządy powinny przyglądać się bacznie konfliktowi o Piękny Las, bo walka Dawida z Goliatem jest nie tylko emocjonująca, ale też może mieć też nieprzewidywalne konsekwencje.

Są na świecie firmy, które nie mogą upaść, bo są na to zbyt wielkie. W miastach – używając literackiej metafory - istnieją gracze, którym nie odmawia się tańca. Zwłaszcza jeśli panna ma pustą skrzynię z posagiem.
Ale po kolei.

Miejsce dramatu

Wrzosy to ogromna (jedna z największych w Polsce) dzielnica domów jednorodzinnych. Mieszka na nich 7 procent torunian. Tu i ówdzie wykiełkowały luksusowe domy miejskich elit, ale większość kompleksu stanowią klocki i szeregowce z miniaturowymi ogródkami rodem z głębokiego PRL-u. Jeszcze przed obecną bańką na rynku nieruchomości, ceny tych starszych domów na Wrzosach były niższe niż kilkupokojowe mieszkania o średnim standardzie w śródmieściu. Zimą dzielnica tonęła w dymie z setek węglowych pieców i kominków. Na dodatek w podmiejskim krajobrazie zaczęło zgrzytać, bo urzędnicy wepchnęli bloki pomiędzy jednorodzinną zabudowę.

Ale punkt krytyczny został już osiągnięty i w ostatnich latach dzielnica wyraźnie się odbiła. Smog się zmniejszył, mieszkańców coraz częściej łączą wspólne działania. Podstarzałe Wrzosy zaczynają odkrywać młodzi.

Niby wokół nie brakuje lasów. To jednak zwarte, posadzone w szeregach kompleksy sosnowej monokultury odgrodzone od dzielnicy ruchliwymi ulicami. Co innego Piękny Las (nazwa funkcjonująca jeszcze w czasach pruskich), wbijający się klinem pomiędzy tereny zajmowane przez wojsko, a kompleks jednorodzinnej zabudowy. Na niewielkim odcinku step stopniowo zamienia się w naturalny las zakończony pięknym starodrzewiem z fantazyjnymi dębami i jaworami oraz sosnami pamiętającym XIX wiek. Wisienką na torcie jest tu zamaskowany w zieleni Fort VI – element zabytkowego pierścienia fortyfikacji wokół miasta.
Fort stoi na osobno wykrojonej działce, jest nie do ruszenia. Co innego 5 hektarów Pięknego Lasu, przylegające bezpośrednio do działki prywatnego kompleksu medycznego Matopat.

- Najgorsze, że urzędnicy unikają wizyt w tym lesie, będącym perełką – irytuje się Jacek Kiełpiński, dziennikarz, pisarz i podróżnik mieszkający na Wrzosach. - Czy mają pojęcie, że ludzie sprzątają tu nawet kapsle i szkiełka? Że drzewa mają swoje imiona i tabliczki informujące o ochronie przez mieszkańców? Że istnieją ekspertyzy przyrodnicze zalecające ochronę Wrzosowiska i uznanie za użytek ekologiczny? Czy analizowali jak zbawczo ten obszar działa na poziom wód gruntowych w tej części Torunia? Znają mapę najatrakcyjniejszych miejsc w tym lasku? Czy kogoś boli to, że dopieszczają to miejsce sami mieszkańcy okolicznych ulic bez pomocy i pieniędzy miasta? I teraz ten skarb miałby trafić pod komercyjną inwestycję?! Miałby zostać „ubogacony” apartamentowcami dla seniorów? Piękny Las należy do najcenniejszych lasów, bo w pełni naturalnych – stuletnie drzewa są krzywe, powykręcane, niesymetryczne, podszyt bogaty, grzybów w bród. Tu przyprowadza się dzieci, żeby pokazać im prawdziwy las, a nie plantację drewna przemysłowego.

Osoby dramatu

Matopat. To prywatny szpital założony i rozbudowywany od 2001 roku przez Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych (TZMO), zwanych potocznie Bellą (od nazwy jednej ze spółek należącej do grupy). Powiedzieć, że TZMO to ważna firma dla miasta, to nic nie powiedzieć. TZMO to jeden ze sztandarów miasta – firma obsypana wszelkimi honorami i nagrodami, zatrudniająca 7600 pracowników, działająca na 80 rynkach świata, skupiająca 55 spółek. I włączająca się hojnie jako mecenas w wiele miejskich przedsięwzięć. Gdyby pokusić się o sporządzenie rankingu najbardziej wpływowych postaci w Toruniu, prezes TZMO bez wątpienia mógłby liczyć na miejsce na podium.
Z TZMO musiałaby zatem liczyć się każdy samorząd. I do tej pory to raczej samorządy biły się o inwestycje giganta, a nie odwrotnie.

Mieszkańcy Wrzosów. Ostatnimi laty sprawy nowych inwestycji miejskich powodowały regularne iskrzenie w różnych dzielnicach miasta. Zwykle wygaszane przez zmęczenie protestujących. W przypadku Wrzosów sprawa ma jednak inny wymiar. Tu nie chodzi o różnicę zdań na temat przebiegu drogi czy wiaduktu, ale wykrojenie z publicznej przestrzeni ważnego kawałka zieleni dla celów komercyjnych. Mieszkańcy Wrzosów to dobrze zintegrowana społeczność, w której nie brakuje silnych osobowości i specjalistów z różnych dziedzin. A ci w obronie interesu dzielnicy deklarują mniej lub bardziej otwarte wsparcie. Bo Piękny Las stał się jednym z symboli zmian na Wrzosach. To nie tylko kawałek zieleni, a miejsce, które rewitalizują sami mieszkańcy, poświęcając swój czas i swoje pieniądze.

Władza. Sposób zarządzania miastem przez Michała Zaleskiego jest fenomenem opisywanym wielokrotnie. Prezydent o lewicowych korzeniach wykazał się nadzwyczajnymi umiejętnościami w budowaniu poparcia, zarówno w wyborach, jak i w radzie. Porzekadło o świeczce i ogarku pasuje tu jak ulał. Dość powiedzieć, że od lat może liczyć na lojalność szerokiej koalicji od lewicy po prawicę. Nawet w sprawach tak kontrowersyjnych jak budowa nowego centrum Camerimage za 600 mln zł (w tym 200 mln z kasy miejskiej) poparło go 100 proc. radnych, pomimo że wielu za kulisami krytycznie wypowiada się o pomyśle. Michał Zaleski miał więc przez lata wielką swobodę w gospodarowaniu, którą wykorzystał na szereg spektakularnych (ale też nadzwyczaj kosztownych) inwestycji. Toruniem rządzi już tak długo, że obecni studenci nie mogą pamiętać innego prezydenta. Problem w tym, że ci sami młodzi ludzie coraz gorzej tolerują „autorski” i nie znoszący sprzeciwu sposób zarządzania miastem. I jeszcze jeden ważny kontekst: 1 089 239 581 – tyle wynosi obecnie zadłużenie miasta – jedno z najwyższych w Polsce. Czym załatać tę monstrualną dziurę? No właśnie.

Zarys akcji

Przygotowania do opracowywania planu miejscowego dla „dzikiego” klina na Wrzosach trwały od 2018 roku. Ot, ogłoszenie w prasie, że można składać wnioski. Zwróciło na nie uwagę jedynie kilku właścicieli okolicznych działek. Informacja, że Piękny Las może nie być lasem wyszła przez przypadek. Ironia losu – ktoś dowiedział się o tym podczas zabiegu w Matopacie. I rozeszło się piorunem po dzielnicy. Gdy Maciej Łowicki, członek rady okręgu dopytał o szczegóły, ludzie zamarli.

Projekt TZMO wpisuje w obszar lasu „zespół budynków mieszkalnych i wielofunkcyjny pawilon, w którym znajduje się recepcja główna, restauracja, basen, sale rehabilitacyjne, część fitness, sensoryczny ogród zimowy, oraz przestrzenie do prowadzenia terapii zajęciowej”.

Przekładając to na język murarzy: chodzi o dziewięć dwukondygnacyjnych budynków mieszkalnych, w każdym po 5 apartamentów. Do tego ścieżki spacerowe, zieleń i rabaty wokół budynków. Choć przedstawiciele TZMO zapewniają, że zabudowa miałaby być „wkomponowana w istniejącą przyrodę”, to same budynki zająć miałyby 30 proc. gruntu, a na tereny zielone (niekoniecznie las) pozostanie ledwie 50 proc. Na temat parkingów we wniosku inwestorskim nie ma ani słowa. Istnieją jednak wytyczne miejskie dotyczące minimalnej liczby miejsc postojowych. Jeśli potraktować zabudowę jako obiekty z „funkcją mieszkalną”, trzeba doliczyć do każdego z mieszkań dla seniora 1 do 2 miejsc postojowych. Jakby nie liczyć - kilkadziesiąt. Co prawda inwestor zapewnia, że teren nie będzie ogrodzony, to jednak urzędnicy przyznają, że nie mają już narzędzi pozwalających zapisać to w planie miejscowym.

Projekt planu miejscowego jest już w zaawansowanej fazie. Rzeczniczka prezydenta zapewnia, że „zostanie wzięty pod uwagę zarówno interes mieszkańców osiedla Wrzosy jak i wzrastające potrzeby w zakresie dostępu do infrastruktury społecznej w tym usług zdrowia, opieki społecznej, edukacji”.

- Niby w jaki sposób? - pyta Elżbieta Kruk-Kamińska, emerytka, która od lat ze swoimi sąsiadami społecznie sprząta w lesie. - Przez budowę apartamentowców na miejscu lasu? Wystarczy, że państwo z Matopatu spojrzą za swój płot, tam zobaczą całą dzielnicę, w której starsi ludzie stanowią większość. I tym ludziom chcą zabrać ich ukochany las? Wpisując „bloki wpasowane w zieleń”? Dobre sobie! Po drugiej stronie ulicy jest nowe osiedle JAR. Tam również była mowa o wpasowaniu architektury w istniejącą zieleń. A proszę zobaczyć ile tych drzew wycięto, tylko po to, aby później zrobić za nasze pieniądze rekultywację, czyli dosadzić je na powrót.

Emocje mieszkańców rozgrzał dodatkowo wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków, który opiniując inwestycje napisał, że „teren działki należy przeznaczyć na usługi z zakresu opieki medycznej”. I choć Sambor Gawiński tłumaczy dziś, że chodziło o zabezpieczenie terenu przed „normalną dweloperką”, a sam utemperował pomysły inwestora (m.in. obniżając budynki z 11 do 8 metrów), urzędnicy w nieoficjalnych rozmowach nie kryją, że zapis jest „dość nietypowy”.

Epilog

- Najbardziej oburzające są pozory demokracji – oburza się Krzysztof Strzemeski, nauczyciel akademicki i mieszkaniec Wrzosów. - Nagle dowiadujemy się, że sprawa już dawno jest zaklepana za naszymi plecami. Ale nie da się tego przyklepać w taki sposób, bo zainteresowanie ludzi jest ogromne. Na post dotyczący naszego lasu weszło w krótkim czasie 23 tys. osób, setki go udostępniały. Nasi włodarze chyba nie do końca zdają sobie sprawę, jak wiele się zmieniło w ostatnich latach, jak bardzo ważne stały się sprawy klimatu i zdrowego otoczenia.

Agata Chojnacka, zajmująca się na co dzień projektami graficznymi uważa, że na Wrzosach stało się coś niezwykłego: - To niesamowite, że coś, co zaczęło się od wspólnego sprzątania lasu potrafiło scementować tę lokalną społeczność. Po raz pierwszy od dawna ludzie poczuli, że coś rzeczywiście od nich zależy, że coś może się zmienić. Mamy za sobą ludzi, nie tylko mieszkańców Wrzosów. W kółko kogoś oprowadzamy po naszym lesie, stale pojawiają się ludzie robiący zdjęcia.

Ale nie tylko to: - Kontaktują się z nami ludzie z innych dzielnic i deklarują pomoc, bo wcześniej również ich miasto postawiło w podobnej sytuacji. Nawet urzędnicy nie kryją, że są po naszej stronie, choć oficjalnie nie wolno im tego powiedzieć. Mam świadomość, że jesteśmy w beznadziejnej sytuacji, ale nie poddamy się. Zatrzymaliśmy kilka asów rękawie i będziemy tę walkę prowadzić do końca.

Nie odpuścimy, bo ten las jest jedynym, oprócz kościoła, miejscem, w którym ludzie mogą się integrować. W tak wielkiej dzielnicy nie ma nawet klubu seniora. Walczymy o coś naprawdę ważnego. To jedyny las do którego spokojnie można puścić dzieci, bo panuje niepisana zasada, że starsi w razie czego będą interweniować.

Przed oklaskami

Chociaż wydawałoby się, że chodzi tylko o sprawę kilku hektarów lasu, awantura na Wrzosach jest ciekawym testem. Zarówno zagorzali, jak i chwiejni zwolennicy prezydenta z rady będą przyglądać się czy formuła rządów silną ręka nie wyczerpuje skuteczności. Tym bardziej, że kolejne wybory przyniosą już nowe rozdanie.

TZMO podejmuje duże ryzyko strat wizerunkowych, być może nieproporcjonalne do zysków z inwestycji. Zwłaszcza, że sprawy ekologii (w tym ochrony drzew!) zapisała wysoko w swojej agendzie.

Sprawie Pięknego Lasu przyglądają się też bacznie aktywiści miejscy, których prezydent już kilka razy skazał na sromotną porażkę (np. przy przebudowie węzła Placu Rapackiego w sercu miasta). Niektórzy z nich postrzegają konflikt na Wrzosach jako punkt zwrotny.

Czy się nie przeliczą? Być może. Ale czas gra na ich korzyść.

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qu

byla banda rudego pajaka a tu jest banda prawdziwych polakow!!! takich od serca co mowia jedno, robia drugie, mysla trzecie ;] pieciokrotnie wybierany przez aklamacje facet zle rzadzi miastem, zadluza po uszy, robi co chce i smieje sie mieszkancom w twarz a oni dalej glosuja!!! chcielistaaa to mataaaa wsioki ;]

Dodaj ogłoszenie