Jednak informacja o półtoramiesięcznych wakacjach poselskich to przekłamanie. Dziennikarze pisząc o "wakacjach sejmowych" nie precyzują, że chodzi tylko o przerwę w posiedzeniach plenarnych. - To, że nie ma posiedzeń izby wcale nie znaczy, że pozamykaliśmy swoje biura poselskie - tłumaczy zaskoczona posłanka lewicy Anna Bańkowska z Bydgoszczy. - Nie wyobrażam sobie sześciotygodniowej przerwy w pracy parlamentarzysty. W tej chwili np. jestem w swoim biurze. Jeśli wezmę urlop, w potocznym tego słowa znaczeniu, to najwyżej na kilka dni. Konkretnych planów wakacyjnych jeszcze nie mam.
Sejm do remontu za 3 mln
Konieczność tak długiej przerwy w posiedzeniach - zaplanowanej dużo wcześniej - potwierdza Ewa Pijanowska z Kancelarii Sejmu. Od 7 sierpnia do 20 września trwa bowiem generalny remont sali posiedzeń oraz kilku budynków sejmowych. A długość urlopu posła zależy od jego odpowiedzialności - jeśli "zawiesi" działalność na półtora miesiąca - rozliczą go wyborcy.
Ale inowrocławski poseł Krzysztof Brejza (PO) nie wyobraża sobie 6-tygodniowych wakacji. Wczoraj był służbowo w Mogilnie i Strzelnie, a swoich biur nie ma zamiaru zamykać na cztery spusty. - Planuję 5-dniowy urlop z rodziną, w niedużej miejscowości pod Inowrocławiem. I to wszystko. Nie ma czegoś takiego, jak urlop poselski, czy jakieś rozliczenie urlopu. Wiem, że planowane są spotkania komisji sejmowych na wrzesień. W sumie każdy parlamentarzysta we własnym zakresie ustala, kiedy będzie wypoczywał.
Andrzej Walkowiak (Polska Plus, niebawem prawdopodobnie wróci do PiS) przerwę w swoich biurach poselskich zaplanował na cały sierpień, ale... - Ale mój rzeczywisty urlop - tłumaczy - to 9 dni, najpierw w Bieszczadach, później w Niemczech. Pod koniec sierpnia planuję dwa służbowe wyjazdy do Warszawy. To praktycznie niemożliwe, by posłowie przez sześć tygodni odpoczywali. Przecież trzeba już przygotowywać się do jesiennych wyborów samorządowych i kluby już nad tym pracują.
Poseł PSL Eugeniusz Kłopotek zaplanował trzytygodniowe wakacje w sierpniu - w "swoich" Borach Tucholskich oraz nad morzem. Z kolei poseł Marzena Drab (PiS) z Grudziądza nie ma zaplanowanego urlopu: - Może wyjadę gdzieś na kilka dni.
|W czwartek posiedzenie?
Wiele gorzkich słów pod adresem posłów padło w związku z powodzią na Dolnym Śląsku.
Aby ofiary żywiołu otrzymały taką samą pomoc, jak powodzianie z południowo-wschodniej Polski, musiałby się zebrać Sejm. Wczoraj wieczorem prezydium Sejmu i Konwent Seniorów zadecydowały, by jednak zwołać w czwartek (godz. 11) nadzwyczajne posiedzenie, aby wprowadzić przepisy pozwalające lepiej radzić sobie ze skutkami powodzi. Tzw. "specustawa" powodziowa dotyczyła tylko ofiar majowych i czerwcowych powodzi.
Udostępnij