We Włocławku "kocia łapa" ciągle w modzie

Barbara Szmejter
fot. sxc
Mała Julka urodziła się pod koniec ub. roku jako panieńskie dziecko swojej mamy. Kilka dni później została formalnie uznana przez tatę i od tej pory ma już jego nazwisko. Rodzice ślubu nie planują.

www.pomorska.pl/wloclawek

Więcej informacji z Włocławka znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/wloclawek

- Po co ślub? - dziwi się Ewelina, mama Julki. - Dziś panna z dzieckiem nikogo nie gorszy, ksiądz, jak dostanie odpowiedni datek na kościół, też na brak ślubu przymknie oko i dziecko ochrzci. A kobieta, która "w papierach" jest samotna, może liczyć na znacznie więcej niż mężatka.

Ewelina wie, co mówi. Wcześniej podobnie postąpiła Ilona, jej starsza siostra, która ma dziecko z dojrzałym, żonatym mężczyzną. On jej pomaga, ale po cichu, więc Ilona dostaje pieniądze z różnych źródeł i żyje się jej dostatnio.

Z danych Urzędu Stanu Cywilnego we Włocławku wynika, że po "boomie", który nastąpił w 2008 roku, spadła liczba zawieranych małżeństw. W 2007 r. ślubów cywilnych i konkordatowych było łącznie 940, rok później 980. Tymczasem w roku ubiegłym nastąpił spadek do 932. Trochę to dziwne, skoro w stosownym do założenia wieku są właśnie osoby, urodzone podczas wyżu demograficznego z początku lat 80.

Równocześnie jednak rodzi się coraz więcej dzieci. W 2007 r. przyszło na świat 1732 włocła-wian, rok później już 1879, w 2009 roku - 1922. Część z nich urodziły kobiety, które podobnie jak Ewelina nie są w formalnych związkach. Ojcowie dokonują tzw. formalnych uznań dziecka przed kierownikiem USC i ta procedura pozwala na nadanie dziewczynce czy chłopcu nazwiska taty, choć nie jest on mężem mamy. Takich uznań było w ub. roku aż 533. Do tego dołożyć należy kilkanaście spraw rocznie, gdy tata do dziecka przyznać się nie chce i do sądu trafia wniosek o ustalenie ojcostwa.

Rodzice Ilony i Eweliny są zrozpaczeni, że ich córki wybrały taką drogą. Na koncie w banku wciąż czekają pieniądze, które całymi latami odkładali na zorganizowanie córkom wspaniałych wesel. Wnuki kochają, bo jak ich nie kochać, ale... - To wszystko nie po mojemu - kręci głową pani Krystyna, poddenerwowana faktem, że właśnie do ich mieszkania wprowadza się ten zięć - nie zięć, tata małej Julki.

Zadziwiająco rośnie też popularność małżeństw, zwieranych w USC, nie w kościele. Taka sytuacja jest na przykład w Lipnie, gdzie pary, decydujące się na założenie rodziny, coraz częściej rezygnują z ceremonii w kościele na rzecz skromnej uroczystości w ratuszu.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Malwina

nieco starszy gamoniu-idź do szkoły i naucz się poprawnie czytać

n
nieco starszy

" ta procedura pozwala na nadanie dziewczynce czy chłopcu nazwiska taty, choć nie jest on ojcem mamy. "
może autor/ka tego zdania wytłumaczy o co w nim chodzi ?.

Dodaj ogłoszenie