Skąd pomysł napisania książki, będącej historią pewnej miłości?
Pomysł narodził się gdy usłyszałam o historii romansu mojej babci z podporucznikiem Wojska Polskiego. Później dowiedziałam się od brata babci, że ów mężczyzna nazywał się Józef Stachurski i służył w IV Kujawskim Pułku Artylerii Lekkiej. W zbiorach rodzinnych natknęłam się również na fotografię babci z tamtych lat wykonaną w Zakładzie Fotograficznym Bernardi z dedykacją dla niego. Niestety, ta historia nie zakończyła się szczęśliwie. Babcia była pogrobowcem i traktowano ją gorzej niż resztę jej przyrodniego rodzeństwa. Ja postanowiłam napisać tę historię na nowo. Postacie Leokadii, Jana, Stefanii, Władysława, Edzia i Zosia mają swe rzeczywiste pierwowzory. W przypadku babci Leokadii Bądkowskiej zachowałam nawet prawdziwe imię i nazwisko.
Akcja toczy się w okresie międzywojennym. Czy ta epoka panią specjalnie interesuje?
Ten okres w historii Polski, i nie tylko Polski, jest mi szczególnie bliski. Czuję do niego ogromny sentyment. Głównie za sprawą literatury. "Wielki Gatsby" to jedna z moich ulubionych powieści. Ale cenię ten okres także za sprawą sztuki, muzyki, piękna obecnego w życiu codziennym. W Polsce jest to szczególnie wyraźne poprzez kontrast między okresem dwudziestolecia, a czasami PRL.
Sepia to nostalgia, wspomnienia. Czym jest dla pani?
Zawsze lubiłam oglądać fotografie z dawnych lat, szczególnie te w kolorze sepii. Oglądając je mam wrażenie, że przenoszę się do tamtych czasów, a sepia jest dla mnie rodzajem wehikułu, który umożliwia mi tę podróż.
Skąd czerpała pani wiedzę o dawnym Włocławku?
Wiedzę czerpałam z albumów "Ukłony z Włocławka - karty pocztowe 1898-1945" autorstwa Krzysztofa Kaliszewskiego, Tomasza Rojewskiego i Andrzej Winiarskiego oraz albumu "Włocławek na starej fotografii", autorstwa Andrzeja Winiarskiego. Poza tym kilkakrotnie odwiedziłam Muzeum Historii Włocławka przy ulicy Szpichlernej, gdzie miałam możliwość przejrzeć prasę z roku tysiąc dziewięćset dwudziestego ósmego, między innymi "Głos Kujaw". Uczestniczyłam też w spacerku po Włocławku z przewodnikiem PTTK, poza tym odwiedziłam Muzeum Secesji w Płocku i skansen w Kłóbce.
Lubi pani literaturę kobiecą?
Czytuję bardzo różne powieści, bo lubię urozmaicenie. Z gatunku literatury kobiecej mogę wymienić "Cudzoziemkę" Marii Kuncewiczowej, "Nigdy w życiu" Katarzyny Grocholi oraz "Dziewczynka z zapałkami" Anny Janko.
Książki bywają ucieczką, wytchnieniem, inspiracją. Czym są dla pani, anglistki i tłumaczki z wykształcenia?
Czytuję dwa typy książek: takie, które pomagają żyć oraz powieści. Pierwszy dział jest zbiorem niemal zamkniętym i są w nim książki, do których często wracam, a które pochodzą z różnych obszarów kulturowych. To między innymi Tiziano Terzani "Nic nie zdarza się przypadkiem", Gitty Mallasz "Rozmowy z Aniołami", Victora Frankla "Człowiek w poszukiwaniu sensu" oraz Clarissy Pinkola Estes "Biegnąca z wilkami." Czytuję również powieści "z górnej i z dolnej półki", głównie literaturę anglojęzyczną w oryginale. Książki, które ostatnio wywarły na mnie ogromne wrażenie, to powieść hinduskiej pisarki Arundati Roy "Bóg rzeczy małych" oraz Nowozelandki - Eleanor Catton "Wszystko, co lśni". Jedną z ulubionych powieści są "Wichrowe wzgórza" Emily Bronte. Uwielbiam też klasykę rosyjską - Fiodora Dostojewskiego, Lwa Tołstoja.