Wybuch gazu w Zielonej Górze. Fachowcy twierdzą, że nie powinno do tego dojść

Tomasz Czyżniewski, 68 324 88 34, [email protected]
- Zgroza i strach. To pokazuje jak niewiele trzeba do tragedii. To mogła spotkać każdego z nas, mieszkańców Zielonej Góry - mówi Wojciech Januszek, który mieszka w sąsiednim bloku
- Zgroza i strach. To pokazuje jak niewiele trzeba do tragedii. To mogła spotkać każdego z nas, mieszkańców Zielonej Góry - mówi Wojciech Januszek, który mieszka w sąsiednim bloku fot. Mariusz Kapała
Udostępnij:
A jednak doszło. We wtorek na os. Pomorskim i Śląskim eksplodowało ponad 40 kuchenek. Zginęła jedna osoba. Trzeba było ewakuować 6.500 osób.

Najgroźniej było w klatce E wieżowca nr 1 na os. Pomorskim. To tutaj zginął mężczyzna usiłujący pomóc sąsiadom, którzy wyczuli ulatniający się gaz. Na siódmym piętrze potężna eksplozja dokumentnie zniszczyła jedno mieszkanie odrywając od budynku dwie ciężkie, betonowe płyty zewnętrzne. Jedna spadła na ziemię, druga wciąż wisi na budynku. Nie stanowi zagrożenia. - Na szczęście konstrukcja wieżowca nie została naruszona - mówi Paweł Urbański, naczelnik wydziału inwestycji zielonogórskiego magistratu. Wraz z szefem powiatowego nadzoru budowlanego Edwardem Ujmą i specjalistą z Uniwersytetu Zielonogórskiego Mikołajem Kłapociem sprawdzali, w jakim stanie jest budynek.
- Impet wybuchu był tak duży, że uszkodził również szyb windy i powyrywał w sąsiednich mieszkaniach drzwi z ościeżnicami - dodaje Urbański. - Budynek do piątego piętra nadaje się do zamieszkania. Od szóstego w górę trzeba przeprowadzić remont.
Tuż po wybuchu rozpoczęła się ewakuacja osiedla. Policja odcięła cały ten rejon miasta. Można było jedynie wyjechać. Własnym samochodem lub podstawionymi autobusami.
Jak to się stało, że kuchenki eksplodowały dosłownie na całym osiedlu? Bo to nie była awaria instalacji w jednym bloku. Zepsuła się tzw. stacja redukcyjna. To niewielkie urządzenie na skraju osiedla. Jednak bardzo ważne. To w nim ciśnienie ze średniego obniżane jest na niskie. I to ono zawiodło.
- Nie wiemy, dlaczego doszło do awarii. Kilka dni wcześniej urządzenie było sprawdzane - mówi dyrektor Piotr Chorbotowicz z Zakładu Gazowniczego w Zgorzelcu. - Wtedy stacja była sprawna. Musi to sprawdzić specjalna komisja.
Co się stało? Zawiódł tzw. reduktor, który obniża ciśnienie. Jednak gdy on ulega awarii powinien włączyć się specjalny zawór awaryjny. Nie zadziałał. W sieci rozprowadzającej gaz po budynkach gwałtownie wzrosło ciśnienie. Gdy ktoś usiłował uruchomić kuchenkę dochodziło do eksplozji.
Podobnych stacji redukcyjnych jest w Zielonej Górze 18. - Są bezpieczne. Jeszcze tej samej nocy zostały sprawdzone - uspakaja prezydent Janusz Kubicki. Tylko czy to wystarczy? Przecież tylko w rejonie działania zakładu w Zgorzelcu obejmującego również nasz region jest ich ok. 700.
- Jak długo pracuję, jeszcze nigdy nie doszło do takiego wypadku - mówi dyrektor Chorbotowicz. - Przecież gdy jeździmy dużo samochodem też się zdarza, że ulegnie awarii.
Zaraz po eksplozji wojewoda Helena Hatka zaapelowała, żeby skontrolować wszystkie stacje redukcyjne w województwie. - Będę apelowała, żeby zrobić to w całej Polsce.
- Stacje redukcyjne są regularnie sprawdzane. Co dwa tygodnie każda z nich przechodzi oględziny - poinformowało "GL" biuro prasowe PGNiG. - Badana jest prawidłowość funkcjonowania zarówno tzw. ciągów jak i zaworów bezpieczeństwa.

- W tej chwili wszystkie spółki gazownicze będą kontrolować podobnie wyposażone stacje jak na os. Pomorskim, po to by upewnić się, że będą funkcjonować bezpiecznie - poinformowało "GL" biuro prasowe PGNiG. - W kraju mamy ich ok. 4 tys. - W ciągu ostatnich dwudziestu lat podobne zdarzenie nie miało miejsca w Polsce, a eksperci nie przypominają sobie by zdarzyło się kiedykolwiek. Ponieważ nie znamy przyczyny awarii, jaka miała miejsce w Zielonej Górze, dlatego trudno nam stwierdzić, czy podobna sytuacja mogłaby mieć miejsce w innym miejscu w Polsce.
W Zielonej Górze wszyscy sobie zadają pytanie: co się stało? Zawinił tylko sprzęt, czy również ludzie? Mieszkańcy skarżyli się, że nie reagowano na ich sygnały o zagrożeniu.
To może rozstrzygnąć jedynie prokuratura, która bada sprawę.
Źródło: Wybuchy gazu w Zielonej Górze. Fachowcy są zaskoczeni. Do takiej awarii nie powinno dojść

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie