Wyjątkowe matki na Dzień Matki. Ale wyznanie mamy kieleckich pięcioraczków. Paulina Szymkiewicz po 13 latach zdradza tajemnice! [WIDEO]

Paulina Baran
Paulina Baran

Wideo

Udostępnij:
Narodziny dziecka to dla rodziców wielkie wyzwanie, a co dopiero, kiedy na świat przychodzi pięć dziewczynek i to trzy miesiące przed terminem! Paulina Szymkiewicz, mama trzynastoletnich już kieleckich pięcioraczków oraz dwuletniej Marcelinki zdradza najskrytsze tajemnice z okazji Dnia Matki. Okazuje się, że czasem zdarzało jej się pomylić i nakarmić jedną córkę dwa razy, a drugiej w ogóle. Zobaczcie, czym jest dla niej macierzyństwo i czego najbardziej zazdrościła innym mamom.

Przyjście na świat pięciu córek na raz, trzynaście lat temu wywróciło życie pani Pauliny i jej męża do góry nogami. - Jedno dziecko zmienia naszą codzienność, a co dopiero pięć niemowlaków na raz i to jeszcze skrajnych wcześniaków - mówi pani Paulina wyjaśniając, że dziewczynki urodziły się w 26 tygodniu ciąży.

Pomyłki się zdarzały
Mama kieleckich pięcioraczków z uśmiechem przyznaje, że czasem zdarzały jej się pomyłki w codziennych czynnościach i wtedy był płacz. -Czasem jedna nie dostała jeść przez pomyłkę, a inna dwa razy za siostrę jej porcję, to samo z przewijaniem -z uśmiechem wspomina pani Paulina.

Jak można się domyślać, wychowywanie pięciu maleńkich dziewczynek stanowiło ogromne wyzwanie, tym bardziej, że każda musiała być systematycznie rehabilitowana. - Jeździliśmy z nimi kilka raz w tygodniu do Warszawy i Krakowa, a przez trzy lata dziewczynki musiały być też rehabilitowane w domu po sześć razy dziennie - wyjaśnia pani Paulina.

Rodzice mimo wszystko pokochali macierzyństwo, o czym świadczy fakt, że dwa lata temu na świat przyszła ich kolejna córka, Marcelinka. Pani Paulina przyznaje, że wychowywanie jednego dziecka, donoszonego do końca ciąży jest zdecydowanie łatwiejsze niż pięciu wcześniaków. - Nie muszę z nią biegać po lekarzach, oprócz oczywiście standardowych szczepień. Myślę, że nie chodzi tylko o liczbę dzieci, ale przede wszystkim o ich stan zdrowia. Na pewno pięć dzieci zdrowych, donoszonych do dziewiątego miesiąca, nie wymagałaby od nas takiego ciągłego napięcia i obawy o ich życie czy rozwój - uważa pani Paulina.

Przy jednym dziecku to już "luzik". Czego zazdrościła innym mamom?
Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na fakt, jak ogromne znaczenie ma zdrowie. - Teraz, jak od dwóch lat mam Marcelinkę to naprawdę nie czuję się przemęczoną mamą. Jest tylko przewijanie, karmienie i zabawa... same rarytasy, bez ciągłych pobytów w szpitalach i u lekarzy. Chyba żadna mama się nad tym nigdy nie zastanawia, jaki komfort ma. Ponadto teraz mogłam anonimowo z jednym wózeczkiem wychodzić na spacery, a nie z trzema wózkami, z pielęgniarkami i ciociami, bo sami nigdy nie mogliśmy być z naszymi dziećmi na spacerze. Teraz się tym delektuję i nadrabiam spokojny macierzyński czas. Zawsze zazdrościłam tego innym mamom. Tego spokoju, intymności z własnym dzieckiem, aby nikt nie patrzył i nie oceniał. Dlatego taki stan, jaki mamy z Marcysią, był dla nas zawsze cichym marzeniem - przyznaje.

"Daliśmy radę. Szacun dla nas"
Paulina Szymkiewicz wyznaje, że teraz śmiało może powiedzieć, że razem z mężem dali radę. -Byliśmy bardzo młodzi, kiedy urodziły się dziewczynki i ich wychowanie było mega wyzwaniem, ale daliśmy radę. - "Szacun dla nas" - powiem nieskromnie, ale może w końcu kiedyś też trzeba się pochwalić. Dziewczynki wyrosły na zdrowe, mądre nastolatki, zawsze są chwalone w szkole, czy niegdyś w przedszkolu, że umieją się pięknie i kulturalnie zachowywać, co dla nas rodziców jest bardzo dużym komplementem. Marcysia nie widzi świata poza siostrami, a one poza nią. Kochają się bardzo i wspólnie bawią. Jestem szczęśliwą mamą i to jest dla mnie najważniejsza rola w życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez moich ukochanych córeczek. To one mnie uskrzydlają i sprawiają wiele radości na co dzień. Każda z nich jest wyjątkowa i każda inna charakterem i wyglądem. Kocham je z całego serca - podkreśla pani Paulina przy okazji dziękując też swojej mamie. - Dziękuję Ci mamo, że jesteś ze mną na co dzień i zawsze mnie wspierasz. Kocham Cię mamo - wyznaje Paulina Szymkiewicz.

Taka mama zdarza się na 52 miliony
Czym jest macierzyństwo dla mamy sześciu dziewczynek?- Bycie mamą to najpiękniejsza przygoda mojego życia. Uśmiech dziecka rozjaśnia świat, a jeszcze jak śmieje się do Ciebie sześć uśmiechów na raz to nie ma nic piękniejszego od takich chwil. Są one bezcenne, a wręcz unikatowe. Moje córeczki są dla mnie wyjątkowe i niepowtarzalne, mimo że z jednej mamy i taty to każda inna -śmieje się nasza rozmówczyni wyjaśniając, że trzeba być niezłym psychologiem, aby każdą z dziewczynek docenić i zadowolić w jednym czasie. - Dzieci uczą nas również cierpliwości, a dziś mogę powiedzieć nieskromnie, że nam ich pokłady. Dziewczynki lubią ze mną rozmawiać godzinami, doradzać się, przytulać i spędzać wspólny czas. Choć Jestem mamą na sześć etatów i nie raz brak mi czasu dla samej siebie to kocham ten stan, kocham być mamą i opiekować się moimi córkami. Mama raz na 52 miliony narodzin to fajne uczucie, a zarazem niesamowite wyzwanie do potęgi piątej ... ups teraz szóstej - uśmiecha się Paulina Szymkiewicz.

Materiał oryginalny: Wyjątkowe matki na Dzień Matki. Ale wyznanie mamy kieleckich pięcioraczków. Paulina Szymkiewicz po 13 latach zdradza tajemnice! [WIDEO] - Echo Dnia Świętokrzyskie

Dodaj ogłoszenie