Często zdarza się, że mieszkania przeznaczone pod wynajem, służą właścicielom jako składowisko niepotrzebnych mebli "po babci". Bardziej przypominają więc graciarnię niż miejsce, w którym chciałoby się spędzać większość czasu.- Zanim znalazłem odpowiednie lokum, sporo ich oglądałem - opowiada Tomek. - Jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Salon urządzony był dość oryginalnie i widać, że pamiętał czasy PRL-u. Mimo że miał może z 12 metrów, zmieściły się tam dwie sofy, rozpadająca się ława, dwie szafy i meblościanka. Wszystko oczywiście zupełnie z innej beczki.
Pixabay