Mężczyznę znaleziono nad ranem w jego domu na krańcach woj. łódzkiego. Był nieprzytomny. Pogotowie przetransportowało go do kliniki ostrych zatruć w Łodzi. Po badaniach okazało się, że wypił płyn do chłodnic zawierający glikol. Mężczyzna jest nieprzytomny, jego stan jest bardzo ciężki.
Zdaniem lekarzy chory, aby mieć 5 promili alkoholu musiał wypić od 3 do 4 l płynu do chłodnic. Został bowiem znaleziony wiele godzin po wypiciu glikolu, gdy jego organizm zdążył go w znacznej części rozłożyć, a jest przy tym wysokim, potężnym mężczyzną. Zaskakujące jest to, że mężczyzna był w stanie wypić taką ilość środka chemicznego w krótkim czasie i zdołał uniknąć wymiotów.
Wśród osób sięgających po alkohole przemysłowe, glikol i metanol, amatorów pierwszego z nich jest dwa razy więcej niż drugiego. Do kliniki ostrych zatruć trafia w miesiącu jeden lub dwóch pacjentów po spożyciu glikolu. Ci, którzy go wypili mają większe szanse na przeżycie niż zatruci drugim ze skażonych „procentów” . Glikol nie odurza tak szybko jak inne alkohole, więc niektórzy są w stanie wypić go znacznie więcej niż wypiliby pijąc alkohol spożywczy. Dlatego też pacjenci, którzy mają nawet do 10 promili alkoholu to najczęściej ci, którzy pili glikol.
Glikol po 12 h w organizmie uszkadza układ krążenia, jego niewydolność i obrzęk mózgu. Następnie na skutek działania metabolitów glikolu (produktów przemiany) dochodzi do niewydolności nerek. Pięć lat temu w Łodzi zmarł pacjent, który po zatruciu glikolem miał 2 promile alkoholu. Rekordzista, miał 11 promili, zmarł 7 lat temu.
ZOBACZ TAKŻE: FLESZ - większe kary dla posłów, ile zarabiają parlamentarzyści
Źródło:vivi24