Dziś, 13 października, Paweł P. nie był obecny na ogłoszeniu wyroku. Sąd przystał na jego wniosek z czwartkowej rozprawy, kiedy prosił, by nie doprowadzać go na rozprawę z aresztu. Sąd przyjął wszystkie prokuratorskie zarzuty. Oprócz morderstwa, uznał Pawła P., także za winnego "przerwania ciąży" kobiety, znęcania się nad nią za życia oraz brutalnego znieważenia jej zwłok.
25 lat więzienia to kara łączna. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca Pawła P. zapowiedział już apelację. Przewodniczący składu orzekającego, sędzia Dariusz Ziniewicz zauważył, że materiał dowodowy nie budzi wątpliwości, zaś oskarżony jest osobą poczytalną.
Paweł P. zamordował Agnieszkę, swoją ciężarną dziewczynę, matkę starszej córki, w lesie koło miejscowości Rychnowy, woj. pomorskie. Pojechali tam razem na grzyby, ale skończyło się na zakrapianym alkoholem pikniku.
Gdy wracali do domu, doszło między nimi do bijatyki, w trakcie której Paweł P. zabił kobietę, zadając jej pięć ciosów nożem. Ciało ukrył pod gałęziami. Kilkakrotnie wracał na miejsce zbrodni, na koniec sprofanował zwłoki.
Podczas przesłuchań P. przyznał się do morderstwa. Twierdził jednak że udusił Agnieszkę. Biegły patolog wykluczył jednak taką przyczynę śmierci. 26-letnia chojniczanka zginęła od noża.
Związek Pawła P. i Agnieszki Sz. był bardzo burzliwy. Agnieszka kilka razy wyprowadzała się z domu, ale po jakimś czasie kochankowie się godzili.
Policjanci twierdzą, że pierwszy raz mieli do czynienia z tak brutalnym morderstwem. Prokurator rejonowy w Człuchowie, Tomasz Klukowski, rozmawiając z "Pomorską", stopień zdemoralizowania skazanego ocenił jako wyjątkowo wysoki.