Zawisza Bydgoszcz 60 lat temu awansował do I ligi [historyczne zdjęcia]

Dariusz Knopik
Dariusz Knopik
Pamiątkowa widokówka z okazji wywalczenia przez Zawiszę awansu Archiwum Edmunda Rychlewicza
9 października 1960 roku Zawisza Bydgoszcz wywalczył awans do I ligi. Po raz pierwszy w historii.

Zawiszanie historyczny awans wywalczyli w meczu z Polonią Warszawa, wygrywając 2:1. To była trzecia kolejka przed zakończeniem rozgrywek Grupy Północnej II ligi. Potem wojskowi grali jeszcze u siebie z Polonią Gdańsk i na wyjeździe z Lechem Poznań.

W sumie Zawisza zajął drugie miejsce w II ligi tracąc punkt do Lecha. Bydgoszczanie doznali w całym sezonie – rozgrywanym systemem wiosna – jesień – tylko jednej porażki, właśnie z zespołem z Poznania w ostatniej kolejce. Zawisza strzelił aż 42 gole i stracił zaledwie 8. Najlepszymi strzelcami w rozgrywkach byli napastnicy niebiesko-czarnych - Lech Pudłowski (13 goli) i Bronisław Waligóra (12) – podają w albumie „Droga do piłkarskiej ekstraklasy – Zawisza Bydgoszcz 1946-1960” autorzy Zenon Greinert i Karol Tonder.

Nie było żadnego ciśnienia

- Przed sezonem nie nastawialiśmy się, że musimy awansować - wspomina Edmund Rychlewicz, rezerwowy bramkarz Zawiszy. - Nie było żadnego ciśnienia. Wszystko tak samo właściwie wyszło. Świetnie rozpoczęliśmy sezon i potem jakoś to poszło. Wygrywaliśmy mecz za mecz, rzadko remisując. Po rundzie wiosennej byliśmy liderami. Właściwie aż do tego ostatniego meczu z Lechem, kiedy przegraliśmy. Po meczu było wspólne spotkanie obu drużyn, podczas którego dostaliśmy po albumie o Poznaniu ze specjalnymi dedykacjami. W klubie każdy z nas otrzymał pamiątkowe dyplomy i specjalną lampę z herbem Zawiszy wyprodukowaną przez firmę z Włocławka. Mam te pamiątki do dziś - mówi z dumą w głosie pan Edmund.

W tamtym sezonie wystąpił tylko raz i to jako rezerwowy. - Trener Kristof Scharle miał wytypowaną grupę ludzi i oni grali - twierdzi Rychlewicz. - To działało, bo wygrywaliśmy. Pamiętam, że przed sezonem wybierał zespół z około czterdziestu zawodników. Potem było nas około dwudziestu, a grało chyba z piętnastu. Jednak nikt nie miał do nikogo pretensji. W zespole była świetna atmosfera. To też był klucz do awansu - uważa ówczesny bramkarz Zawiszy.

Cudotwórca z Węgier

Może powstać pytanie: dlaczego Zawiszę trenował Węgier? Odpowiedź jest prosta: wtedy Węgrzy byli czołową piłkarską nacją świata. Swoją myślą szkoleniową dzielili się w bratnich krajach demokracji ludowej jak wtedy mówiło się o państwach socjalistycznych. Węgierscy szkoleniowcy pracowali także w innych polskich klubach, takich wielkich jak choćby Legia Warszawa czy Górnik Zabrze.

Scharle to była duża postać węgierskiego futbolu. Przed przyjazdem do Bydgoszczy pełnił funkcję sekretarza generalnego w tamtejszym związku piłkarskim, ale zdecydował się przyjąć propozycję z Bydgoszczy.
Jak wspomina pan Edmund treningi z węgierskim szkoleniowcem były interesujące.

- Ale łatwo nie było - podkreśla. - Swoje trzeba było wypracować. Nikt się nie oszczędzał, bo na jego miejsce byli kolejni. Potem jak zaczęliśmy dobrze grać i wygrywać, to każdy widział sens tej ciężkiej i żmudnej pracy. To też nas jednoczyło - dodaje Rychlewicz.

Wyjazdy do NRD, Węgier i Bułgarii

Warto podkreślić, że Zawisza w tym czasie w przerwach w rozgrywkach wyjeżdżał za granicę.
- Najpierw byliśmy w NRD, to było chyba w czerwcu, a potem w lipcu pojechaliśmy na Węgry - podkreśla Rychlewicz. - Graliśmy sparingi i zwiedzaliśmy. Nie zapomnę wizyty na budapesztańskim Nepsztadionie, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Po sezonie w grudniu pojechaliśmy jeszcze do Bułgarii, ale tam głównie wypoczywaliśmy, ale zdarzyło się rozegrać sparing. Oglądaliśmy też jakieś mecze. Pamiętam, że wzbudzaliśmy dużą sensację grając w brydża i bilard. W tym drugim byłem najlepszy z całej ekipy - śmieje się bramkarz Zawiszy.

Przygoda w elicie trwała tylko sezon, ale to już inna opowieść.

  • Skład Zawiszy Bydgoszcz
  • Bramkarze: Henryk Rosiński, Edmund Rychlewicz, Józef Sperski.
  • Obrońcy: Hubert Fiałkowski, Stanisław Jarząbek, Zbigniew Kremplewski, Zbigniew Kwiatkowski, Stefan Sierzputowski.
  • Pomocnicy i napastnicy: Arkadiusz Bieńkowski, Waldemar Chmara, Kazimierz Frąckiewicz, Włodzimierz Grembocki, Jan Góral, Henryk Latos, Zygmunt Marciniak, Lech Pudłowski, Józef Rembecki, Jerzy Sułkowski, Włodzimierz Sypniewski, Bogdan Szmyt, Edward Typek, Bronisław Waligóra.
  • Trener: Kristof Scharle
  • Asystent: Konrad Kamiński
  • Kierownik drużyny: Czesław Brzechwa.

Źródło: „Droga do piłkarskiej ekstraklasy – Zawisza Bydgoszcz 1946-1960” - Zenon Greinert i Karol Tonder.

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie