Zginął w pożarze. Nie musiał mieszkać w tej szopce... [szczegóły]

Adam Lewandowski
Tyle wydobyli strażacy z wnętrza szopki
Tyle wydobyli strażacy z wnętrza szopki fot. Adam Lewandowski
- No, nie musiał mieszkać w tym chlewiku. Ale sam wybrał. Nie jemu jednemu nie wyszło w życiu...

www.pomorska.pl/soleckujawski

Więcej informacji z SolcaKujawskiego znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/aleksandrow

Ktoś z rodziny akurat dojechał do Solca. Z bardzo daleka. - Proszę nie pisać, skąd jestem, i nie podawać stopnia mojego pokrewieństwa ze zmarłym. - Alkohol był jego utrapieniem. Czy tylko jego? - pyta mój rozmówca.

Sąsiedzi na Grzegorza C. nie mogą złego słowa powiedzieć. Ale mówić o tym, jak żył, jak mieszkał, nie chcą. - To sprawa rodzinna - mówi Henryk Ciejak. - Nie lubię wtrącać się do cudzych spraw. To był dobry człowiek. Nie wadził nikomu. Nie musiał zginąć w ogniu.

Taki był jego wybór...
Nie musiał żyć w szopce. Ale ponoć taki był jego wybór, choć jego było mieszkanie kwaterunkowe w domu, do którego doklejona jest szopka. Zajmują je synowie zmarłego. Odwiedzali go? Znowu milczenie sąsiadów.

Przyszedł po herbatę
Pił? - Gdzie tam, przecież wczoraj o godzinie 14 był u mnie po herbatę, bo mu się skończyła. Prosił, więc dałam. Jak Boga kocham - był trzeźwy. Trudno takiemu dobremu człowiekowi odmówić - mówi sąsiadka z drugiej strony domu.

Prosiła o pomoc
Lamentuje, bo wróciła akurat od burmistrza. - O pomoc prosiła, ale nic nie zyskała. - Odesłał mnie do opieki społecznej. Na strychu tej szopki była sterta mojego drewna. Czym będę palić, jak całe zalane przez strażaków?! A w opiece społecznej chcą ode mnie kwitów o dochodach. Takie tam siedzą urzędniki. Zamiast pomóc, to kwitków im się zachciewa! A rowery spalone. Kto mi je odkupi? Sama sobie spaliłam, czy co?!

- Już podjęliśmy decyzję, że najdalej jutro każda z tych rodzin otrzyma od nas za darmo po pół tony węgla - mówi Hanna Stamm, dyrektor soleckiego Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Co mogę o tym domu powiedzieć? Większość rodzin jest na zasiłkach i korzysta z naszej pomocy. To trudne środowisko. Cóż więcej mam dodać?...

Pan Grzegorz nie korzystał
Ale zmarły nie korzystał z pomocy społecznej. Miał rentę po żonie. Nikt też nie prosił o pomoc dla niego. Dlatego nie był znany w ośrodku dyrektor Stamm.

Nikt też nie wiedział oficjalnie, że mieszka w szopce. Ale przy Toruńskiej 65 wiedzieli wszyscy.

- Pozwoliłam mu podłączyć się u mnie do prądu - opowiada Eugenia Gliwińska, sąsiadka pana Grzegorza zza ściany. - Farelką się dogrzewał, grzałką wodę parzył. Szkoda, że zginął w tym pożarze. Spalił mi się przez to pokój. Cały dach spadł na podłogę, proszę zobaczyć, jak wygląda. Kiedy paliło się, nie było mnie w domu.

Pani Eugenia na czas remontu wyprowadza się z Toruńskiej 65. Nie prosi o mieszkanie zastępcze. - Ale remont musi mi gmina zrobić - mówi.

- Przywrócimy to mieszkanie do poprzedniego stanu - obiecuje burmistrz Antoni Nawrocki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
LUCYNAKOMOWSKA

Pan Grzegorz Cichowicz byl dobrym czlowiekiem,choc wybral wlasna droge...Synowie chcieli dla niego dobrze,lecz alkohol zrobil z Pana Grzegorza swoje...jeszcze raz chce upomniec ze byl dobrym czlowiekiem...

Dodaj ogłoszenie