- Dlaczego rząd zmienił zasady finansowania ochotniczych straży pożarnych? By dopiec prezesowi Waldemarowi Pawlakowi - mówi prezes Dąbrowski.

Zdzisław Dąbrowski jest od lat prezesem Zarządu Wojewódzkiego Związku OSP RP, członkiem Zarządu Głównego i Prezydium  Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP. - Rozmawiamy o tym z kolegami i do takich właśnie wniosków dochodzimy. Bo po co zmieniać coś, co działało przez lata dobrze? 

 

My wiemy najlepiej

- To przecież my - ochotnicy wiemy, jaki sprzęt jest nam potrzebny i czego oczekują nasze jednostki OSP - mówi prezes Dąbrowski. Co się zmieniło? Wyjaśnił to nam starszy brygadier Janusz Halak, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu: 

 

- W roku 2015 środki z budżetu państwa, których dysponentem jest minister spraw wewnętrznych i administracji, przeznaczone na pokrycie części  kosztów funkcjonowania OSP, przekazywane były bezpośrednio do Zarządu Głównego Związku OSP RP, który poprzez swe zarządy wojewódzkie dofinansowywał poszczególne jednostki ochotniczych straży pożarnych w danym województwie.

Zasady rozdziału środków na poszczególne jednostki OSP określał Zarząd Główny Związku OSP RP. W tym roku te same środki - z tego samego źródła - w ramach zadania publicznego pn. „Przygotowanie jednostek ochotniczych straży pożarnych do działań ratowniczo-gaśniczych” są wydatkowane na  podstawie umowy zawartej pomiędzy komendantem głównym Państwowej Straży Pożarnej, działającym z upoważnienia ministra spraw wewnętrznych i administracji, a poszczególnymi jednostkami ochotniczych straży pożarnych.

 

Czyli pieniądze do jednostek OSP trafiają już bez udziału Zarządu Głównego OSP, którego prezesem jest Waldemar Pawlak. I temu miała służyć - według prezesa Dąbrowskiego - zmiana sposobu finansowania ochotniczych straży pożarnych. 

Przecież te same środki!  

- Do jednostek OSP trafiają te same pieniądze - mówi starszy brygadier Paweł Frątczak, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP. - W tym roku z 36 mln zł tylko 2 mln zł trafiły do Zarządu Głównego ZOSP RP - m.in. na organizację turniejów wiedzy pożarniczej. Pozostałe środki bezpośrednio - przez komendantów powiatowych i wojewódzkich PSP - przekazywane są do jednostek OSP. Warto przy tym wiedzieć,  że obowiązek utrzymania jednostek OSP - zgodnie z prawem - spoczywa na samorządach. 

 

St. bryg. Paweł Frątczak twierdzi, że dzięki zmianie sposobu finansowania OSP pieniądze podatnika wydawane są mądrzej. Bardziej celowo.  

 

Pół miliona ochotników  

Opozycja oburza się: PiS chce zawładnąć wsią. A wieś to potężna rzesza strażaków ochotników. Bo trzeba wiedzieć, że 16 700 jednostek OSP w Polsce skupia około pół miliona strażaków (w naszym województwie 854 jednostki i 34 tysiące ochotników). Część z nich - w Polsce około 4200 - działa w ramach krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego (KSRG). A to elita wśród braci strażackiej, która często do pożaru czy wypadku dojeżdża szybciej aniżeli strażacy PSP. Bo jest ich więcej i mają zazwyczaj bliżej do miejsca zdarzenia. 

 

Gminy mniej mogą 

- Zmiana systemu dotowania OSP ma też inne negatywne skutki - mówi Piotr Tomaszewski, dyrektor Zarządu Wojewódzkiego ZOSP RP w Toruniu. - Komendanci PSP znacznie skrócili czas potrzebny do zakupu sprzętu dla OSP. Efekt taki, że samorządy nie są w stanie wspólnie z PSP dołożyć się do tych zakupów. Dlatego jednostki w tym roku dostają tego sprzętu mniej. Czemu ten pośpiech ma służyć?