Pierwsze spotkanie było 1 marca w Fojutowie, niedawno włodarze spotkali się ponownie. - Przyznam, że dyskusja była bardzo burzliwa - mówi "Pomorskiej“ burmistrz Tadeusz Kowalski. - Było wiele krytycznych uwag. Obawiamy się, że stracimy na tej inwestycji.
Samorządowcy z Tucholi czują się postawieni pod ścianą. Z jednej strony, samorządy zobowiązane są do inwestycji proekologicznych, jakimi są większe składowiska. Z drugiej, nie mają gwarancji, że poniesione nakłady się zwrócą. Jest ryzyko, że wpływy nie pokryją kosztów. - Niestety, jest tak, że to ryzyko ponosi właśnie Tuchola, szczególnie ja osobiście z panią prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego Małgorzatą Oller - mówi Kowalski. - Jest tak, że nie śpimy teraz po nocach, myśląc, jak będzie.
Tuchola jest już gotowa na inwestycję w Bladowie, ma prawie gotową dokumentację na rozbudowę składowiska wartą 20 mln zł. - Do 18 maja mamy czas na aplikowanie o fundusze do urzędu marszałkowskiego - mówi burmistrz. - Nadal zastanawiamy się, czy złożyć wniosek.
Tucholanie uważają, że nie jest sprawiedliwym rozwiązaniem to, że w regionie inowrocławskim czy grudziądzkim będzie tylko po jednym składowisku, a w tym, w którym jest Tuchola i Sępólno, aż trzy. - Przyjęta zasada konkurencji oznacza, że niekoniecznie Bladowo może okazać się dla wszystkich najtańsze - mówi Kowalski. - Może więc być tak, że Przedsiębiorstwo Komunalne zainwestuje, a później będzie miało straty.
Czytaj e-wydanie »