Zuzanna Lewicka Burek: Świecianki poddały się bez walki [rozmowa]

Jakub Keller
Jakub Keller
Jakub Keller
Styczniowe manifestacje w Świeciu po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji nie przyciągnęły tłumów. - Świecianki poddały się bez walki - mówi w rozmowie z „Pomorską” Zuzanna Lewicka-Burek, organizatorka protestów.

Podczas październikowych protestów w Świeciu na ulice wyszło tysiące ludzi. W styczniu natomiast podczas dwóch manifestacji na Dużym Rynku naliczyłem łącznie około 25, może 30 osób. Dlaczego pani zdaniem frekwencja aż tak spadła?

Świecianki poddały się bez walki. W całej Polsce kobiety wychodzą na ulice miast i małych miasteczek. Podjęły ostatnią próbę walki o godność, wolność i życie. W 2021 roku w Świeciu podjęto dwie próby organizowania manifestacji. Obie niestety nie wypaliły. Świecianie stracili wiarę w skuteczność protestów.

A zadawała sobie pani pytanie dlaczego tak jest?

Myślę, że po prostu w małym mieście wiara kobiet w skuteczność tego typu wystąpień jest słabsza. Poza tym ostatnio doświadczam niechęci ze strony wielu Świecian.

Ma pani na myśli pozostawione odchody pod kościołem na osiedlu Marianki podczas jednego z protestów?

Tak. Zrobiłam rzecz, która została źle odebrana w naszym mieście i przyznaję że to był błąd.

Dlaczego pani tak uważa?

Większość osób nie zrozumiało moich intencji. To co zrobiłam było wymierzone w kościół jako instytucję, w kler. Nigdy nie atakowałam wiary katolickiej i kościoła powszechnego. Co innego jeśli chodzi o kler który nas zawiódł, poprzez wywieranie nacisków na polityków aby prawodawstwo w Polsce było zgodne z katolickim światopoglądem. Należy pamiętać, że w Polsce mieszkają także ludzie, którzy nie są katolikami. Wracając jednak do tematu – Pozostaje mi nadzieja, że ludzie w większości umieją wybaczać i zapominać błędy. Wszak błądzić to rzecz ludzka. Smutne jest to, że musiałam uciec się do przekroczenia norm społecznych, ale dopiero to spowodowało, że zostaliśmy zauważeni nawet przez przedstawicieli diecezji pelplińskiej.

Mówiła pani o indoktrynacji w szkołach wobec dzieci. Może pani rozwinąć tę myśl?

Podczas protestów otrzymałam od rodziców informację, że w szkołach przeprowadzano godziny wychowawcze, gdzie młodzież była straszona konsekwencjami wynikającymi z uczestnictwa w protestach.

Relacjonowałem wszystkie protesty ze Świecia i widziałem sporo młodych ludzi z antyrządowymi czy antyklerykalnymi hasłami na banerach. Szczerze… jesienią wierzyła pani, że manifestacje przyniosą efekt?

Zawsze wierzyłam, wierzę i wierzyć będę. Gdybym nie wierzyła w zwycięstwo, to nigdy nie podjęłabym takich działań. Trzeba być przekonanym, że jeśli nie dziś to jutro, pojutrze, za miesiąc czy rok... kiedyś zwyciężymy. Należy przy tym pamiętać, że Konstytucja RP gwarantuje obywatelom wolność zgromadzeń, swobodne głoszenie własnych przekonań wybór religii, ideologii i systemu wartości. Nie istnieje artykuł w kodeksie upoważniający policję do zatrzymania uczestników pokojowej manifestacji. Tak naprawdę nikomu nic nie grozi pod warunkiem że nie dopuści się wykroczeń lub czynów karalnych. Zastraszanie Polaków wykorzystuje jedynie brak znajomości prawa. Pocieszające jest to, że duże miasta ciągle walczą.

Jeżeli chodzi o Świecie… Będą jeszcze manifestacje?

‌Oczywiście. Wkrótce przewiduję eskalację nastrojów antyrządowych nie tylko wśród kobiet. Wierzę, że kobiety zrozumieją, że nie jestem złem wcielonym. Nie szerzę – bo tak mi zarzucano kultury i cywilizacji śmierci. Nie jestem zabójczynią nienarodzonych dzieci. Walczę o przestrzeganie zagwarantowanych konstytucyjnie praw obywateli. Nie tylko kobiet. Jestem za życiem. Godnym życiem. Obecnie rodziny, którym urodziło się dziecko z chorobą genetyczną nie mają warunków do godnego życia. Są wyłączeni ze społeczeństwa. Matka takiego dziecka musi zrezygnować praktycznie ze wszystkiego, a żadnej pomocy ze strony państwa nie ma. Dodam, że ludzie z chorobami genetycznymi mają równie ciężkie życie i ich też państwo nie wspiera. Od najmłodszych lat takie osoby są izolowane od zdrowych dzieci w szkołach specjalnych. Później mają problem z życiem w społeczeństwie. Jeśli w ogóle dożyją wieku dorosłego. Niegodnym jest zmuszanie rodziców do obserwowania śmierci swojego dziecka miesiąc, rok czy trzy lata po narodzeniu, a w niektórych przypadkach nawet po trzydziestu latach poświęceń. W tym przypadku łamany jest też punkt Konstytucji zapewniający ochronę życia i zdrowia obywatela. Niewątpliwie rodzice poniosą poważne, nieodwracalne konsekwencje zdrowotne. Zwłaszcza o podłożu psychicznym.

Należy zadać sobie pytanie „Co teraz?”. Kiedyś na jednym z marszów usłyszałem, że aborcja zejdzie do podziemia…

Ma pan rację. Tak będzie. Zabieg aborcji znany jest od początku ludzkości. Skutkiem nowego prawa będą pokątne zabiegi wykonywane np. przy użyciu wieszaka lub innych narzędzi. Taki zabieg wiąże się z ogromnym ryzykiem. Zdeterminowana kobieta, która chce dokonać aborcji najpewniej to zrobi. Należy jednak pamiętać, że jeśli zabieg ten będzie wykonywany przy pomocy przykładowego wieszaka, to może skutkować bardzo poważną chorobą, bezpłodnością a nawet śmiercią kobiety. Dlatego apeluję: Ratujmy kobiety!

Jest pani zwolenniczką aborcji na żądanie?

Absolutnie nie. Nigdy na żadnym wiecu tego nie powiedziałam. Za co mogą mnie nie lubić radykalne feministki. Uważam, że aborcja na żądanie jest uczeniem braku odpowiedzialności za swoje czyny. W takim przypadku aborcja staje się środkiem antykoncepcyjnym. Powinno się edukować młodzież jak zapobiegać ciąży za pomocą współczesnych metod antykoncepcyjnych. Wtedy problem aborcji praktycznie przestanie istnieć. Na zakończenie mogę dodać, że kiedyś znalazłam się w trudnej sytuacji.

Chce pani powiedzieć coś więcej na ten temat?

W bardzo młodym wieku zaszłam w ciążę. To było na początku studiów. Rodzina ostro naciskała abym ją usunęła. Ja jednak zdecydowałam się urodzić i wychować dziecko. Miałam w sobie na tyle siły by sprzeciwić się rodzicom, którzy uważali, że sobie zniszczę życie. Udało mi się skończyć studia i wychować dziecko. Nigdy w życiu nie żałowałam tej decyzji. Uważam, że utrzymanie ciąży i urodzenie dziecka powinny być świadomą decyzją kobiety. Tworzenie prawa odbierającego możliwość wyboru jest sprzeczne z wartościami demokracji. Sprzeczne z konstytucją jest również narzucanie obywatelom katolickiego systemu wartości. Każdy ma prawo wyboru religii, ideologii i systemu wartości. Państwo nie powinno ingerować w tak intymną sferę życia obywateli jaką jest seksualność. Kobieta myśli, czuje i decyduje. Pamiętajmy: Wybór to nie zakaz!

Rozmawiał Jakub Keller

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie