O tym, że przed wystawieniem recepty na antybiotyk lekarz pierwszego kontaktu będzie musiał zlecić wykonanie antybiogramu (dodatkowego badania), resort zdrowia poinformował trzy miesiące temu. Bez tego medyk nie mógłby zapisać pacjentowi antybiotyku ze zniżką.
W środowisku lekarskim zawrzało. - Lekarz rodzinny ma wąską możliwość wykonania posiewów i wymazów - wskazywała doktor Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. - Pozostaje nam więc przepisywanie antybiotyków ze stuprocentową odpłatnością. A to narazi pacjenta na koszty.
O swoich obawach medycy z PPOZ informowali kilkakrotnie resort zdrowia. - Podczas rozmów z ministerstwem podkreślaliśmy, że wyznacznikiem zastosowania antybiotykoterapii u pacjenta powinien być przede wszystkim obraz kliniczny i aktualny stan jego zdrowia - mówi prezes Janicka. - A refundacja antybiotyków nie może być uzależniona od wyników badań dodatkowych, takich jak wymaz i posiew.
Ostatecznie lekarze wywalczyli swoje. Jak informuje dalej szefowa PPOZ, zgodnie z decyzją resortu zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia, wykonanie antybiogramu w zdecydowanej większości przypadków nie będzie warunkiem do zaordynowania pacjentowi refundowanego antybiotyku.
- Stanowisko to zostało już przekazane do wszystkich oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia - zaznacza Bożena Janicka.
O tym, że wykonywanie antybiogramu nie jest konieczne w każdym przypadku, przekonują również lekarze z naszego regionu. - Stosując antybiotykoterapię, włączamy leki o szerokim spektrum działania - wyjaśnia dr Beata Pulkowska, kierowniczka Poradni Lekarza Rodzinnego szpitala im. Biziela w Bydgoszczy. - Pacjenci zgłaszają się z reguły z typowymi infekcjami. Dlatego wiemy, że dany antybiotyk powinien pomóc.
Przeczytaj także: NFZ pomylił się o miliard złotych! Szpitale będą zaciskać pasa
Jak wskazuje, zlecenie antybiogramu opóźnia proces wdrożenia leczenia. Na wyniki trzeba bowiem czekać dwa-trzy dni. - Wykonanie dodatkowych badań uzasadnione jest wtedy, gdy dochodzi do nawrotu lub zaostrzenia infekcji - tłumaczy dalej dr Pulkowska.
Nie bez znaczenia pozostaje także aspekt ekonomiczny. Stawka, jaką za jednego pacjenta płaci lekarzowi NFZ wynosi 8 zł. Tymczasem wymaz z posiewem kosztuje około 50 zł. Tyle samo antybiogram. - W realiach takiego finansowania, niemożliwe byłoby zlecanie każdemu pacjentowi tego badania - dodaje Beata Pulkowska.