Brąchnówko koło Chełmży. Koszmarna pomyłka banku - 5 tysięcy dla ojca mordercy, a nie rodziny ofiary! [więcej informacji]

(AWE)
sxc
5 tysięcy złotych zadośćuczynienia zamiast do rodziców zgwałconej i zamordowanej osiem lat temu 18-letniej Katarzyny z Brąchnówka w gminie Chełmża trafiło do ojca zabójcy.

- Brak słów, żeby opisać tę sytuację! - denerwuje się Mirosław Jasik, pełnomocnik pokrzywdzonej rodziny. - Nie rozumiem, jak mogło do tego dojść!

Koszmarna pomyłka banku - 5 tysięcy dla ojca mordercy, a nie rodziny ofiary!

Chodzi o 5 tysięcy zł., które powinni dostać państwo Zeganowie, małżeństwo z Brąchnówka, niewielkiej miejscowości pod Chełmżą. W 2002 roku Adrian W. zgwałcił i zabił ich córkę, Kasię, za co został skazany na dożywocie. Sąd nakazał mu też zapłacić ponad 5 tys. zł odszkodowania rodzicom zamordowanej. Adrian W. tych pieniędzy nie miał.

Proces trwał 7 lat - Adrian W. przeciągał go, jak mógł: m.in żądał odszkodowania od matki zamordowanej. Napisał też do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - skarżył się na przewlekłość postępowania. Trybunał uznał skargę. Zdecydował, że Skarb Państwa ma wypłacić zabójcy 20 tys. zł odszkodowania. Wyrok miało wykonać Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Z puli 20 tysięcy trzy czwarte powinno trafić na konto komornika: 5 tys. odszkodowania dla państwa Zeganów i 10 tys., które należały się m.in. adwokatowi. Pozostałe 5 tysięcy miało trafić do Adriana W. Ale tak się nie stało. Dlaczego?

- Zabrakło klauzuli wykonalności - uważa Marek Przybysz.

Klauzula to dokument, który powinien być dołączony do wyroku. Zaświadcza on, że wyrok nadaje się do wykonania, a wszystkie urzędy mają w tym pomóc. Bez takiej klauzuli nie można zająć pieniędzy.

- Gdyby sąd apelacyjny wystawił klauzulę natychmiast po zakończeniu sprawy, a nie po miesiącu, dokument trafiłby szybciej do MSZ - uważa adwokat. - Ministerstwo przelałoby komornikowi nie 10, a 15 tys. zł i nie byłoby sprawy. Nie tylko bank zawinił.

Tymczasem, wyrok z klauzulą trafił do MSZ dopiero 26 stycznia. Pięć dni po tym, jak ministerstwo przelało niemal 10 tys. zł na konto Adriana W. Okazało się jednak, że konto to należy do Zdzisława W., ojca skazanego.

Więcej informacji z Chełmży znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/chelmza
Przelew nadał NBP w Warszawie. - Bank dopuścił się zaniedbania - uważa Mirosław Jasik, pełnomocnik rodziny Zeganów. - Nikt nie sprawdził czy numer konta zgadza się ze wskazanym przez MSZ nazwiskiem właściciela.

Bank tłumaczy, że artykuł prawa bankowego, na który powołują się prawnicy, dotyczy odpowiedzialności wobec posiadaczy rachunku. A państwo Zeganowie nimi nie są.

Pieniądze odzyskać będzie trudno. Przepisy praktycznie uniemożliwiają żądanie odszkodowania od sądu apelacyjnego, a mało prawdopodobne, żeby Zdzisław W. zaskarżył bank.
Udostępnij

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
alka
jaki ojciec taki syn, co sie dziwic, jak wyplacil te pieniadze, to mogl isc i zaniesc je rodzicom, a poza tym 5 tys zl zadosuczynienia, za taki czyn to hams.o smieszne. Wstyd i porazka dla sadow. Nie dosc ze nie dostali stosownego zadoscuczynienia, to jeszcze beda placic na utrzymanie tego czegos! Zeby mial pod du.a sucho iw celi cieplo.
Dodaj ogłoszenie