Bydgoscy „Dziadkowie Biznesu”. Dbają o klientów jak o cenny skarb, a teraz zyskali nowych klientów

Małgorzata Pieczyńska
Małgorzata Pieczyńska
Danuta Wasiutyńska od lat prowadzi sklep z rajstopami na Szwederowie. Edward Sawicki to właściciel zakładu szklarskiego w centrum Bydgoszczy. Oboje dołączyli do projektu "Dziadkowie Biznesu" i przyniosło to znakomity efekt.
Danuta Wasiutyńska od lat prowadzi sklep z rajstopami na Szwederowie. Edward Sawicki to właściciel zakładu szklarskiego w centrum Bydgoszczy. Oboje dołączyli do projektu "Dziadkowie Biznesu" i przyniosło to znakomity efekt. Tomasz Czachorowski/Dariusz Bloch
Mają pokłady cierpliwości, doradzą, porozmawiają na różne tematy. U nich w sklepie i zakładzie klient może liczyć na miłą atmosferę i czuć się w pełni zaopiekowany. Danuta Wasiutyńska i Edward Sawicki to bydgoscy seniorzy, którzy od lat prowadzą w mieście swoje biznesy. Niedawno opisaliśmy ich historie i jak się okazuje, po tych publikacjach zyskali nowych klientów.

Zobacz wideo: 70 lat bydgoskich inżynierów. Jubileuszowa wystawa UTP.

Danuta Wasiutyńska ma 73 lata i od trzech dekad prowadzi sklep z rajstopami przy ul. Lwowskiej 1D na bydgoskim Szwederowie. 75-letni Edward Sawicki to najstarszy szklarz w Bydgoszczy, znakomity rzemieślnik, właściciel zakładu szklarskiego przy ul. Śniadeckich 12.

Oboje jakiś czas temu dołączyli do projektu "Dziadkowie Biznesu", który przygotowali studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Akcja ma za zadanie promować w mediach społecznościowych firmy i zakłady rzemieślnicze prowadzone przez seniorów, bo pandemia także ich nie oszczędziła. Tymczasem seniorzy nie zawsze swobodnie poruszają się w sieci, by się skutecznie pokazać. A przecież internet to jest moc.

Historię bydgoskich seniorów niedawno opisaliśmy też na naszych łamach. Zarówno pani Danuta, jak i pan Edward zyskali mnóstwo serdecznych komentarzy. Niektórzy internauci podkreślali, że u pana Edwarda nie tylko można pięknie oprawić obraz czy zamówić lustro, ale też uciąć sobie miłą pogawędkę z właścicielem. Z kolei w sklepie u pani Danuty panuje domowa atmosfera.

Po naszej publikacji pani Danucie przybyło nowych klientów

I jak się okazało, nie skończyło się tylko na miłych komentarzach. Bo klienci zaczęli częściej zaglądać do sklepu pani Danuty i zakładu szklarskiego pana Edwarda.

- Ta publikacja bardzo mi pomogła - mówi pani Danuta. - Klienci przychodzili do mnie i gratulowali - mówi seniorka. - Wielu mówiło, że czytało też tekst w gazecie. Te słowa bardzo mnie ucieszyły, ale najważniejsze, że przybyło mi klientów. I to nowych. Pojawiły się panie w średnim wieku, ale też młode 20-30-latki. Pandemia bardzo dała mi w kość. Na to nałożył się jeszcze remont ul. Kujawskiej. Był bezruch, a rachunki trzeba było płacić. Teraz dostałam nowy zastrzyk energii.

Pani Danuta jest osoba bardzo komunikatywną. Do projektu „Dziadkowie Biznesu” zgłosił ją syn.

- Robię wszystko, by klientki czuły się u mnie dobrze i żeby wracały - mówi seniorka. - Syn ostatnio ustawił mi nawet w sklepie akwarium z rybkami, żeby panowała sympatyczna atmosfera. I dzieci, które zaglądają tu ze swoimi mamami, bardzo się z tego cieszą, bo się nie nudzą, gdy mama robi zakupy. Czasem daję też klientkom jakiś towar w gratisie. Na zachętę, by wróciły. Prowadzę szeroki asortyment, mam np. rajstopy dla kobiet w ciąży, pań puszystych, ale też skarpety dla panów i dzieci. Firmy, z którymi współpracuję od lat mają dobrych projektantów. Staram się też wyszukiwać nowości.

W zakładzie szklarskim u pana Edwarda ruch też większy

Edward Sawicki, także przyznaje, że po naszej publikacji ruch w interesie zrobił się większy.

- Odezwali się nawet koledzy po fachu z dawnych lat i mi gratulowali - mówi pan Edward, który w zawodzie szklarza pracuje od ponad 60 lat, a od 37 lat samodzielnie prowadzi zakład szklarski w centrum Bydgoszczy. - Jedną rzecz jeszcze muszę uściślić, bo w poprzednim tekście zapomniałem powiedzieć. Ten zakład prowadził mój ojciec, ale gdy miałem 9 lat zmarł i wtedy to mama przez 28 lat kierowała tym biznesem. Ja u niej pobierałem nauki, a po ukończeniu szkoły pracowałem.

Do projektu „Dziadkowie Biznesu” pana Edwarda zgłosiła wnuczka.

- Właśnie robi magisterkę - mówi z dumą pan Edward. - To był bardzo dobry ruch. Po publikacji w waszej gazecie i internecie mam więcej klientów. Cieszę się bardzo, bo podczas pandemii było naprawdę trudno. Ludzie rzadziej do mnie zaglądali. Obroty były niskie. Teraz to się zmieniło. Klienci przychodzą np. zrobić lustro na wymiar do łazienki czy oprawić obraz. Zawsze sobie gawędzimy, bo klient w moim zakładzie ma czuć się dobrze, jak wyjątkowy gość.

Wideo

Materiał oryginalny: Bydgoscy „Dziadkowie Biznesu”. Dbają o klientów jak o cenny skarb, a teraz zyskali nowych klientów - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie