Byle zdrowie było

Redakcja
Tomasz Wrzesiński: - Kontuzja okazała się na tyle dokuczliwa, że w dużym stopniu uniemożliwiała mi dalszy normalny cykl treningowy i głównie samymi startami starałem się podtrzymać formę.
Tomasz Wrzesiński: - Kontuzja okazała się na tyle dokuczliwa, że w dużym stopniu uniemożliwiała mi dalszy normalny cykl treningowy i głównie samymi startami starałem się podtrzymać formę. Fot archiwum
Rozmowa z Tomaszem Wrzesińskim płotkarzem MKL Toruń

- Jak oceniasz sezon 2007 w twoim wykonaniu, czy był udany. Jaki osiągnąłeś najlepszy wynik?
- Samego sezonu startowego nie mogę zaliczyć do udanych. Najlepszy wynik osiągnąłem na początku sezonu w drugim starcie na plotkach. Podczas Akademickich Mistrzostw Polski w Warszawie byłem szósty z wynikiem 53.00, co jak na początek sezonu wróżyło dobrze. Przypomnę, że moja życiówka wynosi 51.81. Poza tym w okresie przygotowawczym byłem na dwóch obozach kadry narodowej, gdzie pod okiem trenera Jana Widery (trener Marka Plawgi) poprawiałem wszystkie treningowe życiówki.

- I wtedy przyplątała się kontuzja?
- W trzecim starcie sezonu zaczęły się problemy ze środstopiem, z którym borykam się do dziś. Dalsza część sezonu to już walka z bólem i próby przywrócenia pełnej sprawności. Niestety, kontuzja okazała się na tyle dokuczliwa, że w dużym stopniu uniemożliwiała mi dalszy normalny cykl treningowy i głównie samymi startami starałem się podtrzymać formę. Tak więc po niezłym sezonie 2006, w którym wróciłem do treningu i udało mi się w Toruniu zdobyć medal młodzieżowych mistrzostw Polski, obecny z przykrością muszę spisać na straty.

- 400 m przez płotki to "konkurencja firmowa" reprezentacji Polski (Plawgo i Jesień), a także MKL Toruń (ty i Monika Kopycka). Jak sądzisz, czy sukcesy w Osace zwiększą zainteresowanie młodych ludzi waszą konkurencją? I jak to się stało, że w ośrodku, gdzie od niedawna jest tartan - tak potrzebny do treningu biegów płotkarskich - mamy dwójkę zdolnych płotkarzy?
- Rzeczywiście, Marek Plawgo i Ania Jesień dokonali wielkiej rzeczy zdobywając brązowe medale na Mistrzostwach Świata i bijąc rekordy Polski. Potrzebne są takie sukcesy, jeśli ma się to przyczynić do wzrostu popularności tej dyscypliny, gdyż trening plotkarski jest znacznie trudniejszy i bardziej czasochłonny. Młodzi ludzie potrzebują wzorców, dzieki którym będą mimo trudności dążyć do celów i marzeń. Tartan w Toruniu na pewno przyczynił się do poprawienia warunków treningu plotkarskiego, ale sukcesy na płotkach były tu zanim pojawił się tartan. Myślę wiec, że jest to bardziej kwestia talentu i trafnego wyłapywania predyspozycji do danej konkurencji przez trenerów.

- Październik to czas podsumowań i robienia planów na przyszły rok. Co byś chciał osiagnąć, czy doczekamy się w Toruniu zawodnika, który złamie barierę 50 sekund na niskich płotkach?
- Jeśli chodzi o złamanie 50 sekund czemu nie, byle tylko zdrowie dopisywało. Byłoby to uwieńczenie moich 7-letnich starań i walki. No i bodziec do dalszych zmagań, wtedy już o minimum olimpijskie, a jak będzie... czas pokaże.

- Co robisz oprócz trenowania lekkoatletyki?
- Studiuję zaocznie Administrację na UMK. Korzystając z okazji chciałbym podziękować Urzędowi Miasta Torunia za finansowe wsparcie. Jestem stypendystą prezydenta Torunia. W tym roku z powodu kontuzji nie udało się odwdzięczyć wynikami, ale postaram się, to odrobić z nawiązką w sezonie olimpijskim 2008.

Rozmawiał MARCIN DROGORÓB

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lolitka
Kontuzje? no i minimum olimpijskie? Dobrze jest mieć aż takie ambicje, no ale trzeba by trochę popracować jak się chce osiągać wyniki. Przynajmniej tak nas uczą w klubie. Spoczywanie na laurach zbyt szybko prowadzi, jak mówią do zguby, prawda?
Dodaj ogłoszenie