Cudowna Madonna w Markowicach

    Cudowna Madonna w Markowicach

    Marek Weckwerth marek.weckwerth@pomorska.pl

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Klasztor i kościół w Markowicach widoczne z drogi Inowrocław - Strzelno. Kościół wzniesiono na początku XVIII wieku, zaś klasztor w latach 70. tegoż

    Klasztor i kościół w Markowicach widoczne z drogi Inowrocław - Strzelno. Kościół wzniesiono na początku XVIII wieku, zaś klasztor w latach 70. tegoż stulecia. Na terenie klasztoru znajduje się Niższe Seminarium Duchowne.

    Śnieżnobiałe ściany, czerwone dachy i ciemnoniebieski baniasty hełm wieży - taki widok rysuje się po prawej stronie, gdy przejeżdżasz przez Markowice w drodze z Inowrocławia do Strzelna. To klasztor oblatów i sanktuarium maryjne - miejsce, którego żaden pielgrzym ni turysta przegapić nie może.
    Klasztor i kościół w Markowicach widoczne z drogi Inowrocław - Strzelno. Kościół wzniesiono na początku XVIII wieku, zaś klasztor w latach 70. tegoż

    Klasztor i kościół w Markowicach widoczne z drogi Inowrocław - Strzelno. Kościół wzniesiono na początku XVIII wieku, zaś klasztor w latach 70. tegoż stulecia. Na terenie klasztoru znajduje się Niższe Seminarium Duchowne.

    Wieś wzmiankowana była po raz pierwszy w roku 1215 jako dobra rodowe herbu Szeliga.

    Sprowadzona ze Strzelna


    Dla cudownej figury Matki Boskiej Markowickiej wzniesiono kościół i klasztor. Madonna czczona jest w sanktuarium od lat 30. XVII wieku.

    Jednak swą sławę Markowice zawdzięczają gotyckiej rzeźbie Matki Boskiej z Dzieciątkiem, którą przywiózł w roku 1630 z pobliskiego Strzelna franciszkanin Michał Widziński.

    Figurę umieszczono w jednym z pomieszczeń dworu, który wówczas należał do Andrzeja i Heleny Bardzkich. W okolicach szalała wówczas cholera. Zapadła na nią prawdopodobnie także córka Bardzkich - Marianna. Mówiono też, że była dręczona przez złego ducha. Dziewczyna cudownie ozdrowiała.

    W roku 1634 Bardzcy ufundowali drewniany kościółek, w którym dwa lata później umieszczono figurę Matki Bożej. Dziś w miejscu pierwszego kościółka znajduje się barokowa (XVIII w.) kolumna jońska zwieńczona żeliwnym krucyfiksem.

    Biskup potwierdził

    W ciągu pięciu lat biskup powołał specjalną komisję do zbadania kolejnych cudów - w sumie za uleczone dzięki wstawiennictwu Matki Boskiej uznano 32 osoby, choć za wyleczonych uważały się aż 132.

    Stąd był już tylko krok do sprowadzenia do Markowic zakonników i fundacji klasztoru. Początkowo byli to bernardyni, a już po kilku latach ich miejsce zajęli karmelici trzewiczkowi (w odróżnieniu od bosych). W roku 1642 wzniesiono drewniany klasztor.

    W roku 1710, w miejscu gdzie słyszano tajemnicze śpiewy i podczas burzy nie gasły świece, zakończono budowę murowanego kościoła. W roku 1754 dobudowano masywną wieżę, zaś w roku 1777 świątynię przeorientowano, przenosząc prezbiterium z części wschodniej do zachodniej. Murowany klasztor powstał w latach 1767-1774.

    Klasztor został skasowany przez władze pruskie w roku 1825. Jednocześnie kościół w Markowicach przyłączono do parafii w Ludzisku.

    W odrodzonej Polsce - w roku 1921 - prymas Polski Edmund Dalbor oddał kościół misjonarzom oblatom NMP Niepokalanie Poczętej. Trzy lata później ustanowiono parafię. Wkrótce powstał też nowicjat.

    Historia figury

    - Rzeźbę Cudownej Madonny z Dzieciątkiem wykonano w drugiej połowie XV wieku (z drewna lipowego - wyjaśnia ojciec Piotr, oblat, który oprowadza naszą wycieczkę). - Autor dzieła jest nieznany. Pierwotnie figura znajdowała się w klasztorze w Trzebnicy na Dolnym Śląsku, by po wielu latach trafić do norbertanek w Strzelnie.
    Zakonnik wyjaśnia, że postać Madonny ma 105 cm wysokości, jest polichromowana, w srebrnej szacie. Jednak oryginalna jest tylko górna część - popiersie o wysokości ok. 40 cm. Dolna partia figury pochodzi z XVII stulecia. Z tego samego okresu lub nieco późniejszego pochodzą też metalowe, pozłacane insygnia oraz część wykonanych ze srebra szat.

    Z nakazu sądu biskupiego cudowny wizerunek miał być zwrócony norbertankom w Strzelnie, ale wyznaczeni do tego bracia rozchorowali się i polecenia nigdy nie wykonano. Ostatecznie o jej pozostawieniu w Markowicach zdecydował biskup włocławski Maciej Łubieński.

    W roku 1965 prymas Stefan Wyszyński dokonał koronacji cudownej figury, nadając Jej tytuł Królowej Miłości i Pokoju, Pani Kujaw.

    Sobieski i Napoleon

    Kontakt


    Parafia Nawiedzenia NMP w Markowicach. Tel. 052/ 318-17- 67. Przyjazd większej wycieczki warto wcześniej uzgodnić.



    Stojący przed murem klasztornym obelisk upamiętnia pobyt w Markowicach w roku 1666 hetmana Jana III Sobieskiego i w roku 1812 Napoleona Bonaparte. Historia nie potwierdza wprost tych faktów, ale...

    Sobieski pisał w roku 1666 do swojej żony Marii Kazimiery (Marysieńki), iż w bratobójczej bitwie pod Mątwami zginął S. Germain, "u cudownego obrazu Najśw. Panny pochowany". Germain był oficerem francuskim, znajomym Marysieńki. Nie ma wątpliwości, że chodzi o Markowice, choć nie oznacza to jeszcze, że przy pochówku był sam hetman Sobieski. Ten wszakże skarżył się ukochanej, że ledwo uszedł z życiem, zaś po bitwie zamordowanych zostało mnóstwo królewskich żołnierzy: "Zawiódłszy za górę, nie ścinali, ale rąbali na sztuki. Nie tylko Tatarowie, Kozacy nigdy takiego nie czynili tyraństwa, ale we wszystkich historiach o takim od najgrubszych narodów nikt nie czytał okrucieństwie".

    Napoleon Bonaparte zatrzymał się w Markowicach 16 czerwca 1812 roku. W tutejszym pałacu mianował na stopień generalski pułkownika Norberta Zielińskiego - właściciela majątku.

    Sławni mieszkańcy

    W Markowicach urodzili się Gustaw Zieliński i Ulrich von Wilamowitz-Möllendorf.
    Ten pierwszy przyszedł na świat 1 stycznia 1809, a zapisał się w pamięci potomnych jako powstaniec listopadowy, zesłaniec syberyjski i pisarz, osiadły ostatecznie w Skępem pod Lipnem (ziemia dobrzyńska). Zmarł w roku 1881.

    Ulryk von Wilamowitz-Möllendorf urodził się w roku 1848. Był właścicielem majątków w Markowicach oraz pobliskich Bożejewicach i Wymysłowie, członkiem Polskiej Akademii Umiejętności. Ale zasłynął jako wybitny badacz antyku i jako profesor uniwersytetów w Gryfii, Getyndze i Berlinie. Zmarł w roku 1931 w Berlinie.

    Krwawy wrzesień

    Dojazd


    Markowice leżą w powiecie mogileńskim, w połowie drogi pomiędzy Inowrocławiem a Strzelnem (drogi krajowe nr 15 i 25). We wsi zatrzymują się autobusy PKS-u. Przy sanktuarium znajduje się duży bezpłatny parking dla autokarów i aut osobowych. Wjazd na parking znajduje się za kompleksem klasztornym (jadąc w kierunku Strzelna).



    Do wybuchu II wojny światowej w markowickim dworze rezydowała rodzina Heydebrecków.

    8 września 1939 roku do wsi zajechał kilkunastoosobowy odział wojsk niemieckich, których powitali uradowani cywile narodowości niemieckiej. Żołnierze postanowili odpocząć w dworze.

    Tam zaatakowała ich grupa polskich cywilów uzbrojona w siekiery i inną broń białą. Przewodzili jej Marcin Zgodziński i Wojciech Krężelewski. Wkrótce pojawił się silny oddział wojska polskiego, który "wziął" Markowice w kleszcze. Wszyscy Niemcy - zarówno żołnierze, jak i cywile (źródła nie podają ilu) - polegli w walce lub zostali zamordowani. Ocalał tylko kasjer Jaschik, który ukrył się w klasztorze. Dwór spalono.

    Wojska niemieckie pojawiły się we wsi ponownie 12 września. Na śmierć skazano 126 mężczyzn, ale rozkaz cofnięto, co szybko przypisano wstawiennictwu Najświętszej Marii Panny. Na gestapo żadne siły niebieskie już nie działały - Wojciech Krężelewski został pojmany i stracony w lesie wymysłowickim. Marcin Zgodziński ukrył się i przetrwał okupację.

    Zamordowano 15 zakonników z superiorem bł. ks. Józefem Cebulą i ks. proboszczem Marianem Wydłubą. Zgładzonych zostało lub poległo również 17 parafian. Ich nazwiska upamiętnia tablica na murze kościoła.

    Władze okupacyjne zamieniły kościół w magazyn samochodowy, zaś w klasztorze urządziły szkołę dla młodzieży niemieckiej.

    Kult Madonny jednak nie ustał - wierni modlili się przed kościołem. Niemcy postanowili pozbyć się problemu. Zaplanowali wywieźć cudowną figurę Matki Boskiej do Berlina i umieścić ją w muzeum. Nigdy do tego nie doszło, bowiem dwaj zakonnicy włamali się nocą do kościoła i wykradli Figurę. Dobrze ukrytą, nie wytropiły nawet wojskowe psy.

    Towarzystwo Polsko - Austriackie

    Wycieczkę, w której uczestniczył reporter "Pomorskiej", zorganizowało dla swych członków i sympatyków Towarzystwo Polsko-Austriackie z jego prezes Lubomirą Zawadzką-Michalak na czele. Turystów poprowadził bydgoski przewodnik Jerzy Bitner.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.pomorska.pl
    Wybierz region, dokąd chcesz wyjechać:

    Turystyczne TOP

    12 Tenorów i wielkie przeboje tysiąclecia w Bydgoszczy!

    12 Tenorów i wielkie przeboje tysiąclecia w Bydgoszczy!

    100. rocznica wybuchu zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego

    100. rocznica wybuchu zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego