Czekający na nerkę czy serce umierają, a my zabieramy narządy do nieba [wideo]

Hanna SowińskaZaktualizowano 
Prof. Zbigniew Włodarczyk (po prawej) i dr Aleksandra Woderska - finał kampanii "Drugie Życie", styczeń 2013 r.
Prof. Zbigniew Włodarczyk (po prawej) i dr Aleksandra Woderska - finał kampanii "Drugie Życie", styczeń 2013 r. nadesłane
Rok 2014 był najgorszy w historii kliniki transplantologii w bydgoskim "Juraszu" . Drugie życie dostało tu 35 pacjentów; tylko w jednym przypadku organ pochodził od żywego dawcy.

26 stycznia, w rocznicę pierwszego udanego przeszczepienia nerki, w Polsce obchodzony jest DZIEŃ TRANSPLANTOLOGII.

W 2014 r. pobrano narządy od 594 zmarłych dawców.

W sumie przeszczepiono 1531 organów; najwięcej nerek - 1064. Najstarszy pacjent kliniki w "Juraszu", który dostał nerkę od zmarłego dawcy, miał 79 lat, najmłodszy - 18 lat.

W krajowych ośrodkach przeszczepiono w ub.r. 55 nerek od żywych dawców.

Od kilku lat prowadzony jest program "Żywy dawca nerki", którego celem jest zwiększenie liczby rodzinnych przeszczepień.
W bydgoskiej klinice wykonano tylko jeden taki zabieg.

Rodziny zmarłych coraz częściej mówią "nie"

W najlepszym dla kliniki z "Jurasza" okresie (lata 2003-2004) przeszczepiono 215 nerek. Miniony rok należał do najgorszych. Drugie życie dostało tu 35 pacjentów; tylko w jednym przypadku organ pochodził od żywego dawcy. - Spadła liczba pobrań organów od zmarłych dawców. Dotyczy to przede wszystkim naszego regionu. Dla mnie to smutne, bo jestem rzecznikiem chorych, którzy czekają na zdrową nerkę - mówi prof. Zbigniew Włodarczyk, szef kliniki transplantologii i chirurgii ogólnej w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy.

Zgodnie z obowiązującą w Polsce zasadą zgody domniemanej, lekarze mogą pobrać narządy od osoby, u której komisyjnie stwierdzono śmierć mózgu. Nie robi się jednak tego bez rozmowy z bliskimi potencjalnego dawcy.

Tymczasem rodziny coraz częściej odmawiają. Z 47 zgłoszeń aż w 30 przypadkach odstąpiono od pobrania narządów. Dlatego od lat organizowane są kampanie społeczne pod hasłem "Nie zabieraj swoich organów do nieba...", które mają przekonać Polaków do dzielenia się sobą po śmierci.

Przeczytaj również: Po filmie "Bogowie" wzrosła liczba transplantacji. Ale tylko na miesiąc

Wyraz wielkoduszności i solidarności

Bydgoszczanin Henryk Szeląg żyje dlatego, że rodzina o 9 lat młodszego od niego mężczyzny wyraziła zgodę na pobranie narządów, gdy umarł jego mózg. Do transplantacji doszło w październiku 2003 r. Pan Henryk jest jednym z 958 pacjentów, którym od maja 2000 r. do stycznia 2015 r. przeszczepiono nerkę w bydgoskim ośrodku. - Ten niewątpliwy cud medycyny, jakim jest przeszczepianie narządów, nie byłby możliwy bez wyjątkowego daru, przekraczającego granicę życia i śmierci. Daru, którym jest decyzja o oddaniu swoich narządów po śmierci - podkreśla dr n. med. Aleksandra Woderska, regionalny koordynator pobierania i przeszczepiania narządów w klinice transplantologii w "Juraszu". - Pamięć i wdzięczność pacjentów, którym transplantacje uratowały życie, będzie zawsze towarzyszyła rodzinom, które zaakceptowały pobranie narządów od ich bliskich, lekarzom, którzy podejmowali ciężar rozmowy w tak trudnych chwilach, a zwłaszcza tym, którzy odeszli, ale ich dar uratował życie i zdrowie tak wielu chorym ludziom.

Bywa, że taką decyzję podejmujemy sami, wypełniając i nosząc przy sobie niewielkich rozmiarów kartonik - tak zwaną deklarację woli. - Czasami, w tragicznej chwili śmierci bliskiego, decyzję taką podejmuje rodzina. Zawsze jednak jest to wyraz wielkoduszności i solidarności z innym człowiekiem - dodaje dr Woderska.
Każdy może być potencjalnym dawcą organów (nie tylko po śmierci, za życia również). Tak samo każdy z nas może stać się pacjentem, który będzie czekał na zdrowy organ.

Uświadomienie tego milionom Polaków to cel kampanii społecznych organizowanych pod hasłem "Nie zabieraj swoich narządów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są one tylko na ziemi..." czy akcji adresowanej do młodzieży "Drugie życie".

Umiera każdy organ, tkanka i komórka

Niestety, miniony rok przyniósł w regionie wyraźną zapaść w transplantologii. Liczba przeszczepień nerek spadła z 51 (w 2013 r.) do 35. Dane dotyczące liczby zgłoszeń potencjalnych dawców (47) i pobrań organów (w 17 przypadkach) muszą rodzić pytanie: dlaczego tak wiele osób nie chce dzielić się sobą po śmierci? - To skutek spadku zaufania społeczeństwa do lekarzy i efekt nieodpowiedzialnych wypowiedzi niektórych kolegów, dotyczących śmierci - tłumaczy prof. Zbigniew Włodarczyk, wojewódzki konsultant w dziedzinie transplantologii.

W 2013 r. prof. Jan Talar, b. szef kliniki rehabilitacji w "Juraszu", wywołał skandal na poznańskim sympozjum. Ogłosił, że nie istnieje śmierć mózgu, więc narządy do przeszczepień pobierane są od osób żyjących. - To kłamstwo - odpiera bydgoski transplantolog. - I dowód, że słowo może zabić.

Przypomina skandaliczną sprawę dotyczącą "szczepionek wywołujących autyzm". - Choć autor tej "rewelacji" przyznał się do kłamstwa, to skutek był tragiczny - wiele dzieci zmarło na choroby takie jak odra czy różyczka. Tym samym internet, wielka zdobycz ostatnich dekad, zaprowadził nas w mroki średniowiecza.

Prof. Włodarczyk z naciskiem podkreśla, że lekarz nie powinien negować faktów, które są udowodnione, o ile nie ma podstaw. - Śmierci mózgu nie można negować, tak jak śmierci w ogóle - umrzeć może i umiera każda komórka ludzkiego organizmu, każda tkanka. Umiera serce, noga, żyła. Umiera też mózg. To fakt biologiczny, którego nie da się zakwestionować.

Będą u nas przeszczepiać wątroby

O tym, że szpital "przymierza się" do przeprowadzania zabiegów przeszczepiania wątroby, już pisaliśmy. Warunkiem rozpoczęcia programu było posiadanie odpowiedniego zaplecza. - Mamy znakomicie wyposażone sale operacyjne i pooperacyjne. Trwa już szkolenie personelu, które finansuje dyrekcja "Jurasza" - mówi prof. Włodarczyk. Zespołem pokieruje dr n. med. Maciej Słupski, kierownik kliniki chirurgii wątroby i chirurgii ogólnej. - Ma bardzo duże doświadczenie w chirurgii wątroby, uczył się we Francji. Przeszczepienie wątroby to zabieg o klasy wyższy od transplantacji nerki - podkreśla wojewódzki konsultant.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
K
Ktoś musi umrzeć..

Ktoś musi umrzeć, by żyć mógł ktoś. Przez ostatnie kilkanaście lat spadłozaufanie do lekarzy i zanika zwykła życzliwość,pozostała zawiść. Trudno się temu dziwić,skoro każdy mniej zamożny nazywany jest patologią,a zwykły robotnik jest traktowany jak niewolnik. Dlaczego miałbym oddać swoje serce komuś, kto mnie poniża i obraża tylko dlatego, że nie mam auta i mieszkam w mieszkaniu komunalnym w zrujnowanej kamienicy? Wielu zrozpaczonych biednych ludzi próbowało nawet sprzedać własną nerkę by ratować rodzinę, niestety czasem zostają oszukani bez nerki i pieniędzy.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3