Na pół godziny przed startem debaty pojawiła się premier Ewa Kopacz ze sztabem, czekało na nią już wsparcie, które głośno skandowało "Ewa!, Ewa!". Zanim w drzwiach pojawiła się premier, kilkunastoosobowe zaplecze w koszulkach PO biło już brawo, przeczuwając, że zbliża się ich faworytka.
Debata liderów live: Debata liderów na żywo. Kto wygra?
Jednak podczas wejścia Beaty Szydło było naprawdę gorąco. Przed wejściem doszło do starcia z nieznanymi osobami, które krzyczały: "gdzie jest Jarek?!" i napierały na sztab PiS-u, gdy udało się mu już wejść do gmachu telewizji, kolejne osoby zaczęły napierać, interweniowała ochrona, a na pierwszym planie był stawiający opór wicerzecznik PiS Krzysztof Łapiński, którego szarpała ochrona. Ta w końcu odpuściła i sztab z liderką w końcu mógł iść w kierunku ruchomych schodów prowadzących do studia. Jako ostatni wszedł młody chłopak z PiS-u, krzyczący do odprowadzającego go ochroniarza: "jesteś ubekiem, rozumiesz?!".
Im bliżej debaty tym goręcej, wcześniej było znacznie spokojniej. Kukiz ze swoim sztabem wyborczym pojawił się już o 18.30 jako pierwszy, ale tuż po nim do siedziby Telewizji Polskiej dotarł komitet PSL, którego „kibice” rozsiedli się w pierwszym rzędzie przed telewizorami. Z uwagi na ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, grupa ludowców pojawiła się w asyście funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Jednak nie wzbudziło to poruszenia u fotoreporterów, jak w przypadku komitetu ruchu Kukiz'15. To za sprawą nie tylko lidera ruchu, ale przede wszystkim jego córki Julii, o figurze modelki, która postanowiła wspierać tatę. Wejście Kukiza było na tyle zaskakujące i ciche, że zaskoczyło niewielką grupkę dziennikarzy i fotoreporterów.
Jako następne pojawiły się ugrupowania lewic, partia Razem weszła niemal niezauważona, w przeciwieństwie do sztabu Zjednoczonej Lewicy, która weszła w blasku fleszy, z uśmiechniętą liderką Barbarą Nowacką, która pozdrawiała widzów machając do kamer i obiektywów aparatów fotograficznych.
Delikatny szum wśród zebranych wzbudziło wejście Ryszarda Petru i .Nowoczesnej, której przedstawicieli, z liderem na czele, mianem wystrojonych, jednak gromkich oklasków zabrakło. Jednak nie da się tego porównać z wejściem Janusza Korwin-Mikkego, na którego wręcz rzucili się dziennikarze, kłaniając się niemal w pas, przewracając słupek od ogrodzenia. Spóźniona weszła córka lidera partii KORWiN, która pojawiła się w towarzystwie członka partii Konrada Berkowicza i zasiadła przed telewizorami rozmawiając przez telefon. W tym czasie sztab PSL rozdawał dziennikarzom... jabłka.
Zanim rozpoczęła się debata dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że według wewnętrznego sondażu Prawa i Sprawiedliwości, do Sejmu wejdą cztery ugrupowania. PiS, Platforma, ruch Pawła Kukiza i Zjednoczona Lewica, która dostała w tym badaniu 8,5 proc. głosów. Ruch obywatelski wypadł natomiast znacznie lepiej niż w publikowanych przez media sondażach, bo uzyskał aż 11 proc.
W godzinach porannych Dariusz Joński i Michał Kabaciński ze Zjednoczonej Lewicy złożyli zawiadomienie w Państwowej Komisji Wyborczej. Ich protest związany jest z faktem, że Szydło i premier Kopacz mogą wziąć udział w dwóch debatach, natomiast reszta komitetów jest dyskryminowana.
Burzliwie przebiegały ustalenia w TVP w ciągu dnia, gdzie ustalano warunki debaty. Sztab PiS-u chciał żeby wraz z Szydło mogło wejść do studia 19 osób, z kolei sztabowcy Platformy Obywatelskiej narzekali na ujęcie kamer, które „źle ucinają w kadrze nogi pani premier” - dowiedzieliśmy się zakulisowo. Stanęło na tym, że wraz z liderem.