"Dojazdy są dla nas bardzo uciążliwe, same dializy są niezwykle obciążające dla naszych organizmów, a powroty niemal wykańczające. Prosimy i apelujemy o podjęcie działań zmierzających do tego, by dializy jak najszybciej wróciły do naszego szpitala" - piszą w liście do dyrekcji pacjenci. [przyp. red - list także otrzymaliśmy do redakcji "Pomorskiej"]
Radny: - To jest "Droga Krzyżowa" tych pacjentów
Na ten - jak sam określił dotkliwy problem - uwagę podczas ubiegłotygodniowej sesji zwracał uwagę radny PiS-u, Krzysztof Kosiński. - Ułatwmy tym ludziom tę katastrofalną sytuację - apelował do dyrektora szpitala Macieja Hoppe. I dzielił się jedną z rozmów z mieszkanką Grudziądza, żoną dializowanego pacjenta: - Powiedziała do mnie, że chyba "pewnego dnia mój mąż już nie wstanie i nie pojedzie. Zrezygnuje z dializ. Nie ma już siły". To co przechodzą ci ludzie, na co są skazani to tylko oni są w stanie opowiedzieć.
Radny przypomina też, to o czym wielokrotnie też pisała "Pomorska", że pacjenci ci czasem muszą wstają o godz. 5, a wracają ok. godz. 13-14 w busach, bez żadnych odstępów między siedzeniami, często podróżują drogami po wybojach, dziurach.
- To jest pewien wymiar Drogi Krzyżowej - ocenia radny PiS-u, Krzysztof Kosiński. - Ci ludzie są w grupie podwyższonego ryzyka zakażeniem na koronawirusa. Ten wielki koszmar wymaga natychmiastowej korekty. Zróbmy wszystko oczywiście w porozumieniu z wojewodą i specjalistami, aby dializy wróciły do Grudziądza.
Przypomnijmy, że do grudziądzkiej stacji dializ należy grupa ponad 100. osób. Po przekształceniu szpitala w jednoimienny zakaźny, mimo że były podjęte działania aby podzielić oddział na część zakaźną i tzw. "czystą", po rekomendacjach krajowego konsultanta z dziedziny nefrologii, ostatecznie dializy "wyjechały" z Grudziądza. Grupa została podzielona na cztery i dojeżdża do: Brodnicy, Świecia, Golubia Dobrzynia i Kwidzyna.
- To była dla nas trudna decyzja, staraliśmy się dostosować bazę, by dializować u nas i zarażonych koronawirusem i zdrowych pacjentów. Nie dało rady. W żadnym wypadku nie mogliśmy prowadzić tej działalności dla niezarażonych - podczas sesji w ubiegłym tygodniu podtrzymywał Maciej Hoppe, dyrektor szpitala. Jednocześnie też wspomniał, że nie było też możliwości przeniesienia stacji, aby nadal dializy mogły odbywać się w Grudziądzu. - Musielibyśmy ją po prostu w innym miejscu zbudować od nowa - wyjaśnia szef "Biegańskiego".
Dyrekcja szpitala: - Będziemy chcieli dojść do konsensusu z decyzyjnymi organami
W odpowiedzi na apel radnego Kosińskiego, dyrektor Hoppe zapewnił że władze szpitala zrobią wszystko aby wypracować konsensus w tej sprawie z wyższymi organami. - Będziemy się starali, aby jak nie w lipcu, to najdalej za dwa miesiące przywrócić dializy dla naszych pacjentów w naszym ośrodku - dodawał 27 maja, podczas obrad Rady Miejskiej Grudziądzu, szef lecznicy.
Z kolei jak poinformowali nas dziś [ 2 czerwca] pacjenci dializowani, po rozmowie z dyrektorem do spraw lecznictwa, prof. Aleksandrem Gochem, jest szansa, że dializy być może nawet jeszcze w czerwcu wrócą do Grudziądza. Będą w tej sprawie toczyły się rozmowy.
