Pytanie na sesji
Kwestia wzrostu cen opłat za ciepło dostarczane do inowrocławskich domów była tematem przedwczorajszej sesji Rady Miejskiej. Interpelował w tej sprawie radny Jacek Olech.
Zauważył on, że w okresie od kwietnia ub. r. do kwietnia br. opłaty pobierane przez miejscowy Zakład Energetyki Cieplej, spółkę komunalną, wzrosły o 22 proc. Radny zwrócił się do prezydenta miasta, jako jedynego udziałowca tej firmy o uzyskanie od jej zarządu informacji, co jest przyczyną tak poważnych podwyżek.
Postanowiliśmy nie czekać na oficjalną odpowiedź. Wczoraj o wzroście cen rozmawialiśmy z Arkadiuszem Benke, prezesem inowrocławskiego ZEC-u.
Kilka powodów
Prezes przyznaje, że ceny produkowanego przez ZEC ciepła podnoszone były w ub. r. dwukrotnie. Podwyżka, 18-procentowa, była także w roku bieżącym. - Przede wszystkim jest to skutek drożejącego bardzo szybko węgla oraz bardzo znacznego skoku cen energii elektrycznej - twierdzi Benke.
W grudniu ub. r. węgiel z polskich kopalni podrożał nagle aż o 44 proc. Znacznie wolniej następuje wzrost cen tego paliwa poza granicami Polski. - Na pewno będziemy prowadzić rozmowy z naszymi kopalniami. Chcemy spowodować, by ceny węgla nie rosły w tak ogromnym tempie, a także, żebyśmy nie byli zaskakiwani podwyżkami z dnia na dzień, jak to się dzieje obecnie - dodaje prezes ZEC. Jeśli rozmowy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, przedstawiciele inowrocławskiej ciepłowni nie wykluczają rozmów z zagranicznymi dostawcami.
Drugim powodem podwyżek ciepła jest skok opłat za energię elektryczną. Firmy, w tym ZEC, podlegają cenom wolnorynkowym, a te po tzw. uwolnieniu podniesione zostały przez elektrownie o 70 proc.
Maleje sprzedaż
Wyższe ceny sprawiają, że ludzie zaczynają oszczędzać i szukać innych źródeł ciepła. - Odczuwamy to poprzez malejąca sprzedaż ciepła. Jednak oszczędzanie, czy termomodernizowanie budynków nie dają się nam aż tak bardzo we znaki - zauważa Benke.
Inowrocławska ciepłownia nie jest zagrożona i ma się całkiem dobrze. Co ważne, odnotowuje się tam wzrost pensji. Na dodatek dzieje się to bez zwiększania funduszu płac. - To efekt obniżania zatrudnienia. Jednak nie dokonujemy go poprzez zwalniane ludzi z pracy. Regulacje kadrowe odbywają się w sposób naturalnych, poprzez przechodzenie pracowników na emeryturę - kończy prezes Benke.
