Dr Paweł Załęcki: - Czy wiarę kształtować będą tylko księża z Polski, a może misjonarze?

Roman Laudański
Roman Laudański
Dr Paweł Załęcki: - Czy wiarę kształtować będą tylko księża z Polski, a może misjonarze z inną dynamiką religijności z innych kontynentów?
Dr Paweł Załęcki: - Czy wiarę kształtować będą tylko księża z Polski, a może misjonarze z inną dynamiką religijności z innych kontynentów? Adam Zakrzewski
Udostępnij:
Rozmowa z dr. Pawłem Załęckim, antropologiem kultury i socjologiem.

- Pierwszy raz od ponad 70. lat w olsztyńskim seminarium duchownym nie odbyły się święcenia kapłańskie. Nie dotrwał do nich żaden kleryk, który rozpoczynał seminaryjną formację.
- Zarówno wśród wiernych, jak i kandydatów do seminariów widzimy w ostatnich latach spadkowe trendy. Od ponad dziesięciu lat zwiększa się liczba osób wybierających karierę duchowną bardziej jako strategię zawodową niż strategię rozwoju duchowego, mówią o tym badacze zjawiska. Mamy nawet ludowe przysłowia, że „kto ma księdza w rodzinie, ten z głodu nie zginie”. Dla młodych poszukujących rozwoju duchowego istnieje w dzisiejszych czasach wiele alternatyw w obrębie różnych grup działających w Kościele rzymsko-katolickim, jak i grup niekościelnych czy niechrześcijańskich. Opowiadano mi o jeszcze innym zjawisku: część kandydatów na rok czy dwa wstępuje do seminarium, żeby później łatwiej znaleźć… dziewczynę, przyszłą żonę!

- Zaraz, zaraz.
- Sam bym w to nie uwierzył, ale mechanizm został zauważony.

Dziewczyna, przyszła żona, chętniej spojrzy na chłopaka, który z jej powodu wystąpił z seminarium, co ma świadczyć o tym, że to dobry człowiek, bo na księdza poszedł, a wystąpił z powodu wielkiej miłości. Pierwsze lata w seminarium miały stanowić lepszą gwarancją na „rynku matrymonialnym”.

To pewnie jakiś margines, ale opowiadali mi o takich przypadkach rozmówcy znający temat. Proszę też zauważyć, że w wielu seminariach do złożenia ślubów dotrwały pojedyncze osoby. Ich seminaryjna formacja odbywała się w atmosferze coraz większej liczby negatywnych ocen bieżącej działalności Kościoła instytucjonalnego, w szczególności w Polsce. Ciągle słyszymy o aferach, zamiataniu spraw pod dywan, braku przyznawania się do winy, zaniedbaniach prominentnych ludzi Kościoła bardzo rzadko bijących się we własne piersi. To wszystko zniechęca młodych mężczyzn do wybierania takiej drogi życia.

Także coraz mniej kobiet wybiera życie zakonne. To pokłosie nie tylko zmian kulturowych, zeświecczenia polskiego społeczeństwa. Nie mówię o odreligijnieniu, a odkościelnieniu.

Nie mam podstaw, by twierdzić, że ludzie w mniejszym stopniu szukają doświadczeń duchowych. W sytuacji kryzysu, niepewności te elementy wzrastają. Tylko, jak się wydaje, poszukiwania odbywają się poza Kościołem, co widać chociażby po statystykach dotyczących obecności na niedzielnych mszach świętych, szczególnie młodzieży. Jeśli msze nie odbywają się podczas uroczystości szkolnych, to z frekwencją młodych w Kościele jest słabo.

- Kiedy ucieknie młodzież, to z Kościoła wypadnie całe pokolenie. Może wtedy rzeczywiście nowi księża nie będą potrzebni?

- Staniemy się lub powoli stajemy się krajem misyjnym, co oznacza, że zaczną przyjeżdżać do nas księża z Afryki, Ameryki Środkowej i Południowej. Nie widzę żadnych innych możliwości, żeby odwrócić trend malejącej liczby kandydatów do polskich seminariów. Nic takiego się nie dzieje.

- Od kilku lat rząd bardzo aktywnie wspiera Kościół katolicki w Polsce. To bardziej pomaga czy szkodzi?
- Moim zdaniem – szkodzi. Wielu komentatorów współczesnej polskiej rzeczywistości podkreśla, że sojusz korony i tiary, państwa i Kościoła szkodzi obu stronom. Tylko osoby starsze, z mniejszych miejscowości na mocy tradycji kulturowej będą stały przy Kościele bez względu na okoliczności. Ta grupa postrzegana jest przez polskie partie prawicowe jako twardy elektorat wyborczy. Stąd dbałość rządu o dobre relacje z Kościołem. W sytuacji, w której te nożyce będą się coraz bardziej rozjeżdżały, dbanie o przyjaźń z Kościołem instytucjonalnym będzie dla polityków coraz mniej ważne.

- Kościół może się sam odnowić?
- Czasem zdarzają się chorym niewyjaśnione sytuacje. Agresywna odmiana raka nieoczekiwanie ustępuje, chory zdrowieje, a lekarze rozkładają ręce i mówią, że z medycznego punktu widzenia nie potrafią wyjaśnić, jak to się stało. Organizm jakoś sobie z tym poradził. To niesamowite, ale to margines. A jeśli chodzi o instytucję, o której rozmawiamy, to musi dojść do szorowania brzuchem po dnie, żeby miała się od czego odbić. Nie da się ukryć, że musi odejść starsze pokolenie, ale czy młodsze będzie lepsze?

Czy wiarę kształtować będą tylko księża z Polski, a może misjonarze z inną dynamiką religijności z innych kontynentów?  Inna dynamika religijności będzie prosta, atrakcyjna, dobro nazwie dobrem, a zło – złem i da prostsze rozwiązania bez kombinowania.

Coś takiego oczywiście może się wydarzyć, ale obecnie nic takiego nie widać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie