Dwugłos posłów Jana Szopińskiego i Piotra Króla o stanie wyjątkowym na wschodniej granicy

Karina Obara
Karina Obara
Posłowie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej: Jan Szopiński z Lewicy i Piotr Król z PiS. Wypowiedzi w artykule.
Posłowie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej: Jan Szopiński z Lewicy i Piotr Król z PiS. Wypowiedzi w artykule. Dariusz Bloch, Jarosław Pruss, montaż Mikołaj Romanowski
Posłowie mają odmienne zdania dotyczące wprowadzenia stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej. - Wprowadzenie stanu wyjątkowego dowodzi słabości państwa polskiego - mówi Jan Szopiński z Lewicy. - To było konieczne - uważa Piotr Król z PiS.

Zobacz wideo: Pfizer dla uczniów. Od września szczepienia w szkołach

Rozmowa z posłem Piotrem Królem z PiS.

Poseł Piotr Król: - Stan wyjątkowy nie powinien dotyczyć dziennikarzy. Im więcej osób zobaczy, co tam się dzieje, tym lepiej będzie poinformowana opinia
Poseł Piotr Król: - Stan wyjątkowy nie powinien dotyczyć dziennikarzy. Im więcej osób zobaczy, co tam się dzieje, tym lepiej będzie poinformowana opinia publiczna. Dariusz Bloch

- Czy pana zdaniem stan wyjątkowy na wschodniej granicy był konieczny?
- Był konieczny z dwóch powodów. Mieliśmy do czynienia z bardzo nieodpowiedzialnym sposobem udzielania pomocy w nielegalnym przekraczaniu granicy. Po drugie wspólne rosyjsko-białoruskie ćwiczenia, które będą się odbywały niedaleko granicy polsko-białoruskiej, mogłyby spowodować, że prowokacja ze wschodniej strony zamieni się w nieszczęście.

- Ćwiczenia wojskowe na granicy odbywają się do 4 lata i nie było dotąd powodu, aby wprowadzać stan wyjątkowy.
- Z informacji, którą przekazał minister Kamiński wynikało, że wspólne manewry rosyjsko-białoruskie mają polegać na symulacji ataków z Polski na Białoruś. Takie ćwiczenia mają więc charakter konfrontacyjny. W ostatnich latach władze Białorusi nie prowadziły takiej polityki jak teraz, że codziennie ściągają po kilkuset imigrantów z Iraku i przewożą ich na granicę polsko-białoruską. Staramy się dostosować nasze działania obronne do tego, co się dzieje.

- A czy można było inaczej załatwić tę sprawę? Np. wzmocnić granicę, a nie wprowadzać stan wyjątkowy?
Stan wyjątkowy ma tę cechę, że ułatwia pracę wojsku, a ogranicza poruszanie się osób na obszarze, na którym został ogłoszony. Jak wzmocniliśmy granicę, pojawiło się kilku posłów opozycji, którzy wymachiwali immunitetem, albo przyjechały tam osoby, które niszczyły umocnienia na granicy.

- Ale stan wyjątkowy ogłoszony przez rząd nie pozwala pracować tam dziennikarzom.
- To nie powinno dotyczyć dziennikarzy. Im więcej osób zobaczy, co tam się dzieje, tym lepiej będzie poinformowana opinia publiczna. To dziennikarze białoruscy pokazali np. jak przewożeni są imigranci na granicę, jakie otrzymują instrukcje i że są fałszywie informowani o tym, że przerzuceni zostaną na teren Niemiec.

- Czy stan wyjątkowy będzie przedłużony?
- Reagujemy na bieżąco. Jeśli Łukaszenka nadal będzie organizował wycieczki uchodźców na granicę, może trzeba będzie stan wyjątkowy przedłużyć.

- Czego dowodzi wprowadzenie stanu wyjątkowego?
- Tego, że poważnie podchodzimy do kryzysu imigracyjnego. Polska granica jest też granicą UE. Unia także podkreśla, jak ważne jest zadbanie o szczelność granic. Wprowadzamy takie środki, które muszą być skuteczne. Dziś mamy tysiące imigrantów, którzy chcą się przedostać na nasz teren, jutro handlarze narkotyków, a pojutrze ludzie, którzy przywiozą materiały radioaktywne. A co do czynnika ludzkiego – wysłaliśmy konwój humanitarny, którego Białoruś nie wpuściła. Służby białoruskie organizują im powerbanki do telefonów i dostarczają jedzenie. Imigranci są na pasie ziemi białoruskiej.

Rozmowa z posłem Lewicy Janem Szopińskim, przewodniczącym sejmowej podkomisji ds. Obywatelskich, cudzoziemców i migracji.

Poseł Jan Szopiński: - Polska jest jedynym krajem europejskim, który po kryzysie jugosłowiańskim wprowadza stan wyjątkowy. Można było wzmocnić granicę
Poseł Jan Szopiński: - Polska jest jedynym krajem europejskim, który po kryzysie jugosłowiańskim wprowadza stan wyjątkowy. Można było wzmocnić granicę poprzez przegrupowanie wojsk na granicy z Białorusią i zwiększyć posterunki straży granicznej. Jarosław Pruss

- Czy pana zdaniem stan wyjątkowy na wschodniej granicy był konieczny?
- Artykuł 228 Konstytucji jasno wskazuje, że stan wyjątkowy wprowadza się w sytuacjach szczególnych zagrożeń, gdy zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające. To wstyd, że rząd 38-milionowego kraju i podległe mu służby nie są w stanie poradzić sobie z prowokacją dyktatora Łukaszenki. Jeśli sytuacja na naszej granicy jest tak dramatyczna, to w jakim świetle stawia to prezydenta Dudę, który miał czas na urlop, a nie miał czasu zwołać Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Rząd PiS nie zdecydował się na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, kiedy z powodu nieznanej i bezprecedensowej pandemii w Polsce umierało 75 tys ludzi. A robi to teraz, kiedy zagraża nam garstka zziębniętych i wygłodzonych ludzi. 23 sierpnia byłem na granicy polsko-białoruskiej jako przewodniczący podkomisji ds. obywatelskich, cudzoziemców i migracji. Dyskutowaliśmy z ministrem Wąsikiem o tej całej sytuacji. Zapewniał, że wszystko było pod kontrolą.

- A teraz powodem jest – zdaniem rządu - wojna hybrydowa, jaką prowadzi Łukaszenka i manewry rosyjsko-białoruskie na granicy.
- Manewry odbywały się co cztery lata i nie wprowadzano dotąd u nas z tego powodu stanu wyjątkowego. Jeśli kraj członkowski UE obawia się zagrożenia ze Wschodu, to NATO powinno być zainteresowane pomocą, obroną nas. A póki co NATO nie prowadzi żadnych działań, bo nawet się do niego nie zwróciliśmy w tej sprawie. NATO powiedziałoby tak: przecież te manewry odbywają się cyklicznie i nie ma powodu do nadzwyczajnych działań.

- A jeśli rząd uzna, że stan wyjątkowy należy przedłużyć?
- Nie sądzę, aby tak się stało. Musiałaby pojawić się jakaś nadzwyczajna sytuacja przez te 30 dni ogłoszonego już stanu wyjątkowego, który nie ma żadnego uzasadnienia.

- Jak można było inaczej załatwić tę sprawę?
- Polska jest jedynym krajem europejskim, który po kryzysie jugosłowiańskim wprowadza stan wyjątkowy. Można było wzmocnić granicę poprzez przegrupowanie wojsk na granicy z Białorusią i zwiększyć posterunki straży granicznej.

- Czego dowodzi wprowadzenie stanu wyjątkowego?
- Słabości państwa. Dlatego prezydent Duda powinien zmienić rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w taki sposób, aby dziennikarze oraz opinia publiczna mogli się dowiedzieć, co dzieje się na polskiej granicy. Podczas wojny w byłej Jugosławii czy na Bliskim Wschodzie, dziennikarze mieli pełne prawo relacjonować to, co się tam działo. Teraz rząd może nam przekazać, co chce, wyolbrzymić zagrożenia. Chodzi mu o to, byśmy się czuli wdzięczni za to, że wprowadził stan wyjątkowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie