Dziekanowski: Jerzy Brzęczek przywrócił dobrego ducha w reprezentacji, ale mam wrażenie, że niektórym przydałby się odpoczynek od kadry

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Mateusz Klich udanie wrócił do reprezentacji Polski
Mateusz Klich udanie wrócił do reprezentacji Polski Pawel Relikowski / Polska Press
Trudno mi oceniać mecz z Irlandią, za to ten z Włochami pokazał, że wciąż można budować kadrę w oparciu o takich piłkarzy, jak Fabiański, Glik, Krychowiak, Zieliński i Lewandowski - mówi były reprezentant Polski, później asystent Leo Beenhakkera, Dariusz Dziekanowski.

Po meczu z Włochami powiedział Pan, że Jerzy Brzęczek odkorkował kadrę.
Miałem na myśli to, że na mistrzostwach świata w Rosji nasza reprezentacja - kolokwialnie mówiąc - zakisiła się we własnym sosie. Teraz kadra została trochę przewietrzona, pojawiły się nowe twarze. W efekcie z Włochami - mimo wszystkich ich problemów wciąż uznaną marką - zremisowaliśmy 1:1 po bardzo dobrym meczu. Meczu, który przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać.

Można powiedzieć coś pozytywnego o drugim meczu, towarzyskim z Irlandią we Wrocławiu?
Dobrze się stało, że najpierw był mecz z Włochami, gdzie była pełna mobilizacja. Bo widzimy, że po meczach towarzyskich trudno jest sobie wyrobić miarodajną opinię na temat poziomu tej drużyny. W ogóle idea meczów towarzyskich powoli umiera.

Wrocław ma chyba pecha do reprezentacji... To tu przegraliśmy z Czechami podczas Euro 2012, to tu Adam Nawałka przegrał w debiucie ze Słowacją.
Ja mogę dodać od siebie, że w życiu dostałem dwie czerwone kartki i obie we Wrocławiu. (śmiech) Chociaż z drugiej strony debiutowałem tu w reprezentacji i strzeliłem gola Malcie. A poważnie...

Słuchamy...
Myślę, że mecz z Irlandią pokazał jedno. Nowy sztab reprezentacji musi sprawić, by gra w kadrze znów była dla piłkarzy wyzwaniem, by znów sprawiała im radość. Mam wrażenie, że niektórym przydałaby się przerwa. Muszą nabrać apetytu na grę w kadrze.

Mówi Pan teraz o Arkadiuszu Miliku? Na na antenie "Polsatu Sport" stwierdził Pan po meczu z Irlandią, że bardziej skupia się na występach w klubie, niż grze w biało-czerwonych barwach.
Jemu na pewno przerwa by się przydała. W spotkaniu z Irlandią widać było, że Arkowi cały czas brakuje koncentracji. Zatrzymał się na pewnym etapie, pod względem mentalnego przygotowania do meczu i nie potrafi iść o krok dalej. Myślę, że odpoczynek od kadry dobrze by mu zrobił. Można by zrezygnować z niego w Lidze Narodów i powołać dopiero na eliminacje mistrzostw Europy. Czasem tak jest, że zawodnicy grają w wielkich klubach i świetnie się w nich spisują, ale nie potrafią pokazać tego samego w reprezentacji - przykładów można wymienić wiele, choćby Franck Ribery i Karim Benzema w czasach gdy byli jeszcze powoływani do reprezentacji Francji. Milik niestety w ostatnim czasie też jest takim przykładem. Potencjał ma ogromny, ale trzeba mu pomóc, by znów zaczął go w pełni wykorzystywać w kadrze.

Można powiedzieć, że Piotr Zieliński w końcu wykorzystuje swój potencjał?
Chyba mecz z Włochami właśnie to pokazał. Był pierwszoplanową postacią, strzelił bramkę. W meczu, w którym z racji przynależności klubowej tym bardziej chciał dobrze wypaść. Pokazał, że może być liderem naszej środkowej linii.

Nazwisko Zielińskiego łączone jest ostatnio z takimi klubami, jak Manchester City, czy Real Madryt. Nie za wysokie progi?
Nie wiem i nie chcę zajmować się medialnymi plotkami. Dajmy mu spokój, dajmy mu pograć w Napoli. To wielki klub, z aspiracjami. Nie ma co spekulować czy się nadaje do Realu albo Manchesteru, czy nie. Potrzebna mu stabilizacja. To tak jak z Krzysztofem Piątkiem. Nastrzelał goli w Genoi i już się wszyscy zastanawiają czy trafi do Interu czy do Barcelony. Spokojnie, niech pogra dwa, trzy lata w Serie A, ugruntuje swoją pozycję i dopiero wtedy przejdzie do lepszego klubu.

Po meczu z Włochami pojawiły się komentarze o nowej roli Roberta Lewandowskiego na boisku. Widział Pan w jego grze coś nowego?
Nie, taka gra wynikała po prostu z sytuacji. Chyba nigdy nie mówiliśmy o tym, że Lewandowski jest tylko zawodnikiem pola karnego. Wiadomo, że nie jest Robbenem i nie drybluje na skrzydle, wiemy jednak, że umie się zastawić, że asystuje. To żadna nowość, w meczu z Włochami po porostu to potwierdził.

Kto był Pana zdaniem największym wygranym pierwszego zgrupowania Jerzego Brzęczka?
Po meczu z Włochami powiedziałbym, że zwycięzcą był dobry duch reprezentacji, który znów się w niej pojawił. A indywidualnie zwycięzców jest co najmniej kilku. Na pewno Łukasz Fabiański, na pewno Robert Lewandowski, Kamil Glik, czy wspomniany już Zieliński. Nieźle zagrał również Grzegorz Krychowiak. Oni znów weszli na taki poziom, że Jerzy Brzęczek może wokół nich budować reprezentację na kolejne lata.

A kto z zawodników wchodzących do kadry dał sygnał, że warto stawiać na niego w przyszłości?
Na pewno Mateusz Klich. On co prawda nie jest w kadrze piłkarzem nowym, ale nie grał w niej na tyle długo, że można go umieścić w tym gronie. To dla mnie chyba największa niespodzianka.

Klich zbiera ostatnio świetne recenzje w Leeds United. Do tego ma świetnego trenera - w wywiadach wychwala Marcelo Bielsę. Stwierdził nawet, że u takiego trenera jeszcze nie grał.
Niczego nie ujmując Bielsie, ale może po prostu Klich w końcu dojrzał do tego, by rozumieć trenerów i w pełni korzystać z ich wskazówek. Być może dlatego akurat Argentyńczyka uznaje za swojego najlepszego trenera. Nie zagłaszczmy go, ale na pewno Klich w takiej dyspozycji przyda się reprezentacji.

Ktoś jeszcze?
Myślę, że Arkadiusz Reca. Z Włochami zagrał odważnie, bez większej tremy. Wykorzystał swój atut, czyli szybkość. Myślę, że w tym przypadku czas będzie działał na jego korzyść.

A Jerzy Brzęczek? Jak można ocenić jego pracę w tych dwóch meczach?
Można powiedzieć, że w krótkim czasie znalazł się i na górze i na dole.

To znaczy?
Po meczu w Bolonii był na górze, za to po meczu we Wrocławiu...

Nie przesadza Pan trochę? To był jednak tylko mecz towarzyski.
Też jestem za tym, żeby jak najwięcej meczów rozgrywać o coś. Po to zresztą wymyślono Ligę Narodów. Chciałbym jednak mieć takie odczucie, że nawet w meczu towarzyskim gra w piłkę sprawia zawodnikom radość. We Wrocławiu tego nie widziałem. No to ja się zapytam: jeżeli piłkarzom nie sprawiają przyjemności mecze towarzyskie, to jak można ich zmusić do treningu podczas zgrupowania. Towarzyski, czy nie, ludzie przyszli na stadion, we Wrocławiu 25 tysięcy.

Trzeba im okazać szacunek...
Przede wszystkim trzeba okazać szacunek samemu sobie. Przecież każdy z nich reprezentuje nasz kraj. Można z czymś przesadzić, za dużo dryblować, strzelać. Nie może być jednak tak, że piłkarz robi łaskę tym, że gra. Dla mnie najmilszym wspomnieniem z gry w reprezentacji jest właśnie mecz towarzyski. Z Włochami w 1985 roku. Nie tylko dlatego, że strzeliłem zwycięskiego gola, ale również ze względu na słowa Zbyszka Bońka w przerwie. Podszedł do mnie i mówi: "Słuchaj, rozmawiałem z Antonio Cabrinim i powiedział mi, żebyś przestał tak go wozić na skrzydle, bo ci w końcu wjedzie w nogi". Dla mnie to był najpiękniejszy komplement - wielki Cabrini, którego ja oglądałem podczas mistrzostw świata... Marzeniem było w ogóle zagrać przeciwko komuś takiemu. I on o mnie coś takiego powiedział. To może dziecinne porównanie, ale to trochę tak, jakby chłopak z jednego podwórka poszedł na drugie i tam usłyszał od starszego kolegi: "No tak, szacun dla tego małolata. Dobrze grał, może przyjść następnym razem". Takich chwil się nie zapomina.

Może w tym rzecz, że Irlandia nie wywołuje w piłkarzach takich emocji, jak Włochy, albo Hiszpania? Z nimi nawet w meczu towarzyskim wszyscy by się sprężyli.
Hiszpanie sprężyli się ostatnio na Chorwatów i dali im "szóstkę", ale u Hiszpanów widzę piłkarską klasę nawet, gdy grają ze słabszymi zespołami. Może nie grają wówczas na sto procent, ale widać, że się starają. Oni grają dla kibiców, ale przede wszystkim dla samych siebie. Dla przyjemności, a nie z myślą o tym, że grają z jakimś Luksemburgiem, czy Andorą.

Marcin Kamiński po meczu reprezentacji Polski z Irlandią: To zgrupowanie pokazało, że idziemy w dobrym kierunku

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leszek Orlowski
CIESZY MNIE ZE JERZY BRZECZEK JEST DOBRYM SELEKCJONEREM!!!
TO TYLKO DWA SPOTKANIA!!
A JUZ W REPREZENTACJI ROBI SIE DUZY RUCH!!
JESTEM PEWIEN ZE JERZY BRZECZEK DOBRZE SKOMPONUJE DRUZYNE NA 11.10.2018..!!!
POLSKA NIE TYLKO WYGRA Z PORTUGALIA!
ALE POKAZE SWOJ STYL...! ZAGRAJA NAJLEPSI KTORYCH BEDZIE MIAL DO DYSPOZYCJI JERZY BRZECZEK!!!
Pozdrawiam
Leszek Orlowski
Brisbane
Australia
Dodaj ogłoszenie