Ekstraklasa. Legia pokonała Lechię i już w środę może zostać mistrzem Polski. Kolejka cudów na dole tabeli

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Legia Warszawa pokonała Lechię w Gdańsku dzięki bramce niezawodnego Tomasa Pekharta z rzutu karnego. Wojskowi są o krok od obrony mistrzostwa Polski. Matematyczne szanse na odebranie im tytułu ma już tylko Raków Częstochowa.

W niedzielnym meczu Lechii z Legią trudno było się spodziewać gradu bramek. Cztery z 10 ostatnich spotkań pomiędzy tymi drużynami kończyły się bezbramkowymi remisami. Mało tego, w trzech ostatnich meczach z udziałem Wojskowych padł zaledwie jeden gol (0:0 z Lechem i Cracovią, 1:0 z Piastem). Statystyki i tym razem potwierdziły się w rzeczywistości. Przez pierwsze 45 minut w Gdańsku zobaczyliśmy tylko jeden celny strzał, jego autorem był Luquinhas. Poza nim blisko szczęścia był jeszcze Filip Mladenović, ale trafił w boczną siatkę.

– To zdecydowanie za mało. Przyjechaliśmy tu, żeby wygrać. Musimy w drugiej połowie się poprawić, inaczej nie zdobędziemy trzech punktów. Trzeba więcej operować piłką, w ten sposób łatwiej będzie o sytuacje strzeleckie – mówił w przerwie przed kamerami TVP Sport 29-letni serbski obrońca, który do warszawskiego klubu trafił z Lechii.

ZOBACZ TEŻ:

Już przed pierwszym gwizdkiem w Trójmieście spadł śnieg. W drugiej połowie opady stały się jednak tak intensywne, że na chwile potrzebna była nawet pomarańczowa piłka. W trudnych warunkach lepiej radzili sobie gospodarze. Po niespełna godzinie gry stworzyli pierwszą groźną sytuację – Flavio Paixao wpadł w pole karne, lecz obił tylko słupek. Kilka minut później sam na sam z Arturem Borucem wyszedł Łukasz Zwoliński, górą był jednak 65-krotny reprezentant Polski.

Tym razem nie sprawdziło się powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Zamiast kolejnej wybornej okazji dla Lechii, skończyło się na rzucie karnym dla gości. Mario Maloca interweniował wślizgiem i zaczepił o nogę Luquinhasa. Sędzia puścił grę, po analizie VAR nie miał jednak wątpliwości. „Jedenastkę” wykorzystał niezawodny Tomas Pekhart, dla którego była to już 22. bramka w tym sezonie ligowym.

Gospodarzom nie brakowało okazji do wyrównania. Blisko był Zwoliński, znów zatrzymał go jednak Boruc. W doliczonym czasie gry znakomitą sytuację zmarnował z kolei Karol Fila. Jedynym golem meczu pozostało trafienie Pekharta. Czeski napastnik pewnie zmierza po koronę króla strzelców, Legia po kolejny tytuł.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z MECZU LECHIA GDAŃSK - LEGIA WARSZAWA:

Mistrzostwo Polski legioniści mogą obronić już w środę. Raków mecz następnej kolejki z Jagiellonią rozegra nieco wcześniej, gdyż 2 maja powalczy o Puchar Polski z Arką Gdynia. Jeżeli drużyna Marka Papszuna straci punkty, nie będzie już miała nawet matematycznych szans na zdobycie tytułu.

Po zwycięstwie Legii straciła je Pogoń. Można powiedzieć, że na własne życzenie, bo wicelider nie sprostał ostatniej w tabeli Stali Mielec. Największą bolączką szczecinian była skuteczność. Z ich 24 strzałów celne były tylko cztery, a do siatki nie wpadł żaden. Beniaminkowi do strzelenia gola na wagę zwycięstwa wystarczyły trzy celne próby z siedmiu.

ZOBACZ TEŻ:

– Kiedy jest się ostatnim w tabeli, liczy się zwycięstwo. Styl nie jest istotny, tylko punkty. Gratulacje dla rywali, ale mimo wszystko też dla moich piłkarzy. Zapracowaliśmy na to, że mamy zagwarantowane miejsce na podium oraz udział w europejskich pucharach – podkreślał po meczu trener Pogoni Kosta Runjaic.

– Oglądając relacje z meczów Podbeskidzie - Lech i Górnik - Wisła Płock, to wydawało się, że już „spuścili” Stal z ligi. W trudnej sytuacji, grając z jedną z lepszych drużyn ligi, potrafiliśmy się przeciwstawić. Wreszcie tworzyliśmy drużynę – dodał najstarszy trener w Ekstraklasie, 72-letni Włodzimierz Gąsior, który w trzech meczach zdobył już cztery punkty.

ZOBACZ TEŻ:

Nie tylko dla Stali była to kolejka cudów. Pięć ostatnich drużyn w tabeli zachowało w weekend czyste konta! Poza wspomnianymi przez Gąsiora Podbeskidziem (1:0 z Lechem) i Wisłą Płock (2:0 z Górnikiem) bezbramkowy remis padł w derbach pomiędzy Wisłą i Cracovią.

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Polski 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

UEFA przygotowała ściągę dla komentatorów

Wideo

Materiał oryginalny: Ekstraklasa. Legia pokonała Lechię i już w środę może zostać mistrzem Polski. Kolejka cudów na dole tabeli - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie