Emerytka wykradła ponad milion złotych z toruńskiej firmy

(MO)
Mieczysława Z. skazana została za te wieloletnią kradzież na 2 lata i 6 miesięcy bezwzględnego wiezienia. Nałożono na nią także obowiązek naprawienia szkody, czyli zwrotu wymienionej sumy.
Mieczysława Z. skazana została za te wieloletnią kradzież na 2 lata i 6 miesięcy bezwzględnego wiezienia. Nałożono na nią także obowiązek naprawienia szkody, czyli zwrotu wymienionej sumy. Jacek Smarz
Udostępnij:
Jak ustalił sąd, Mieczysława Z. okradała latami kasę zapomogowo-pożyczkową Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych. Brak ponad 1,3 mln zł odkryto dopiero po jej odejściu na emeryturę. Wcześniej wszystko grało...

Przestępstwo, do którego doszło w Toruńskich Zakładach Materiałów Opatrunkowych to rzecz bez precedensu. Nigdy dotąd pracownica w Toruniu nie przywłaszczyła sobie tak olbrzymiej sumy z zakładowej kasy zapomogowo-pożyczkowej. Ba, kasjerka Mieczysława Z. okradała tę kasę latami! Dokładnie od 2004 do 2012 roku.

>> Najświeższe informacje z regionu, zdjęcia, wideo tylko na www.pomorska.pl <<

Emerytka odda milion?
- Pani Z., z którą pracowałem od lat, była ostatnią osobą, którą podejrzewałbym o przywłaszczanie sobie cudzych pieniędzy - mówił Włodzimierz Maziak, przewodniczący zakładowej „Solidarności” tuż po odkryciu przestępstwa.

Niestety, ta „ostatnia osoba”, jak dowiódł długi proces przed Sądem Okręgowym w Toruniu, okazała się winną kradzieży łącznie 1 miliona 368 tysięcy zł.

Dokładnie 20 grudnia 2016 roku Mieczysława Z. skazana została za te wieloletnią kradzież na 2 lata i 6 miesięcy bezwzględnego wiezienia. Nałożono na nią także obowiązek naprawienia szkody, czyli zwrotu wymienionej sumy.

- Szukaj wiatru w polu - komentują pracownicy „Opatrunków”. - Pani Miecia odpoczywa sobie teraz na emeryturze. Damy sobie ręce uciąć, że żadnego miliona do kasy nie zwróci. Za kratki pewnie też nie pójdzie, bo się pochoruje.

Rzeczywiście, 66-letnia dziś Mieczysława Z. to emerytka. Z tego statusu korzysta już zresztą od kilku lat. Braki w zakładowej kasie zapomogowo-pożyczkowej odkryto bowiem pod koniec 2012 roku. Tuz po tym, jak kasjerka przeszła na emeryturę.

INFO Z POLSKI - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju

Prokurator szybko zajął
- Gdy pani Z. przechodziła na emeryturę, obsługę kasy przekazała innej pracownicy. Przy zdawaniu dokumentów i inwentaryzacji, które standardowo towarzyszą takim zmianom, już pojawiły się podejrzenia, że coś jest nie tak - wspominał Włodzimierz Maziak.
To skłoniło dział księgowości do dokładnej analizy wszelkich dostępnych dokumentów finansowych, w ramach pomocy świadczonej kasie pracowniczej. Po stwierdzeniu braku (wówczas) 1 mln 329 tys. zł zarząd TZMO SA poinformował o tym Komisję Międzyzakładową NSZZ Solidarność. Wspólnie złożyli zawiadomienie do prokuratury 20 września 2013 roku.

Mieczysława Z. i jej sytuacja życiowa nie były dla zarządu TZMO jakąś wielką niewiadomą. Tym bardziej, że w zakładzie pracowali jeszcze inni członkowie jej rodziny. Można zatem było wskazać śledczym, jakie składniki majątku mają zająć.

- I o takich zabezpieczeniach majątkowych zdecydowaliśmy. Zajęta została hipoteka na mieszkaniu, samochód osobowy, prawo do wypłaty dywidendy oraz emerytura Mieczysławy Z. - informuje prokurator Tomasz Sobczak, szef Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód.

Jak to możliwe, że kasjerka okradała kasę Opatrunków przez okres długich ośmiu lat? Czytaj na następnej stronie >>>

Grzech zaniechania
Oczywiście, takie zajęcia w żadnym wypadku nie gwarantują całkowitego zwrotu 1 mln 368 tys. zł do kasy zapomogowo-pożyczkowej TZMO. Nikt zresztą na te okoliczność nie czyni sobie złudzeń...

Mieczysława Z. natomiast wykorzystuje prawo do apelacji. Kobieta odwołała się od wyroku. - Jej apelacja niebawem zostanie skierowana do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku - słyszymy w Sądzie Okręgowym w Toruniu.

Pytaniem otwartym pozostaje, jak to możliwe, że kasjerka okradała kasę Opatrunków przez okres długich ośmiu lat? Jak wyglądał nadzór nad zapomogami i pożyczkami, udzielanymi pracownikom z ich własnych składek?

- W myśl przepisów, raz w roku przygotowane powinno być sprawozdanie finansowe z działalności kasy, przedstawione członkom kasy i związkom. To zostało zaniedbane. Przez długi czas tego nie robiono, bo niby wszystko grało - przyznał „Nowościom” Włodzimierz Maziak z zakładowej „Solidarności”.
Lepkie ręce miłych pań
Mieczysława Z. to rekordzistka, jeśli chodzi o przywłaszczoną sumę pieniędzy. Kasjerek i księgowych z lepkimi rękoma w regionie było jednak w ostatnich latach wiele.

Henryka Ś., urzędniczka z Plużnicy z 23-letnim stażem, okradła Urząd Gminy na 236 tysięcy 634 złote.

Honorata P. ukradła Urzędowi Miasta Brodnicy 85 tysięcy 490 zł. Kobieta była kasjerką w urzędzie, przyjmowała wpłaty od mieszkańców. Została skazana na rok więzienia w zawieszeniu.

Janina K. i Katarzyna G. skazane zostały w 2015r. w toruńskim sądzie za kradzież 578,1 tys. zł pracodawcy - Towarzystwu Ubezpieczeń Uniqa.

Bożenie N. postawiono zarzut przywłaszczenia pieniędzy z kasy zapomogowo-pożyczkowej szpitala w Aleksandrowie Kujawskim w kwocie 204 tys. 751 zł. Pieniądze ginęły od 2004 r. do sierpnia 2012 r.

Barbara L. miała oddać miejskiemu szpitalowi w Toruniu 320 tys. zl. Tak orzekł sąd w 2015 roku. Była pracownica lecznicy jednak zmarła.

INFO Z POLSKI - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hf
W TZMO zarabiają grosze wiec okradają własnych pracowników. Przykład dano z góry.
A
Anonim
Skąd biedna emerytka wezmę taką kasę żeby oddać
Dodaj ogłoszenie