Historia 96. Bydgoskiej Drużyny Harcerskiej. Korczakowcy spotkali się po 50 latach

dr Urszula Sobkowiak Współpraca: Katarzyna wojciechowska, Paweł Karczewski
To zdjęcie też prawdopodobnie zrobione zostało w Rudniku
To zdjęcie też prawdopodobnie zrobione zostało w Rudniku archiwum
Jesienią 2012 roku w Wiktorowie na Pałukach spotkało się liczne grono osób, które 50 lat temu połączyła harcerska przygoda.

Wertowanie kronik, opowieści ilustrowane przywiezionymi pamiątkami, pochodzącymi z prywatnych zbiorów co chwilę ożywiano "wykrzyknikiem": - A pamiętacie?!

Wieczorne ognisko stworzyło szczególny klimat do dzielenia się refleksjami na temat tamtych lat. Pamięć przeżyć ważnych, radosnych, zabawnych, a przede wszystkim "harcerski posag", z jakim idziemy przez życie, skłaniają do ukazania choćby tylko zarysu tego, co znaczyło być Korczakowcem.

Pierwsze spotkanie

Obóz harcerski w Rudniku: nasze zabawy z dziećmi
Obóz harcerski w Rudniku: nasze zabawy z dziećmi archiwum

To zdjęcie też prawdopodobnie zrobione zostało w Rudniku
(fot. archiwum)

30 września 1962 roku, w Bibliotece Dziecięcej przy ul. Stolarskiej w Bydgoszczy odbyła się pierwsza zbiórka młodzieży, która podchwyciła propozycję utworzenia drużyny starszoharcerskiej.

Byli to uczniowie różnych bydgoskich szkół ponadpodstawowych, już wcześniej skupionych wokół biblioteki na pl. Piastowskim, a potem także na Kapuściskach. Inicjatorem był kierownik Biblioteki Młodzieżowej, druh hm. Władysław Andrusikiewicz, związany z harcerstwem od lat 40. XX wieku.

Ślubowanie w Rynkowie

Obóz harcerski w Rudniku: nasze zabawy z dziećmi
(fot. archiwum)

W pierwszym spotkaniu udział wzięło 27 osób. I tak powstała 96. Bydgoska Drużyna im. Janusza Korczaka, działająca pod patronatem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Drużynowym został hm. Edwin Gawrych, przyboczną Jadwiga Walkowiak. Uroczyste Przyrzeczenie Harcerskie odbyło się 28 czerwca 1963 r. o godzinie 23 w Rynkowie.

Działalność drużyny to była przede wszystkim służba dziecku: zabawy z maluchami z domu dziecka, naprawa ich zabawek, organizowanie zajęć dla dzieci w czasie ferii zimowych i letnich wakacji, współorganizowanie akcji typu "Gwiazdka dla wszystkich dzieci", imprez z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka, zabaw noworocznych i karnawałowych, opieka nad dziećmi ze świetlic TPD itp.
Druhowie 96. BDH prowadzili też drużyny: zuchową i młodszoharcerską, toteż wkrótce poszerzyły się ramy organizacyjne i w miejsce drużyny (która przekształciła się w Młodzieżowy Krąg Instruktorski), powstał szczep obejmujący dotychczasową drużynę i wspomniane grupy, którymi "dowodzili" Korczakowcy. Spotykaliśmy się w bibliotece, ale wkrótce była już własna harcówka.

Początkowo był to "Koliber" przy ul. Dworcowej, potem "Złoty koliber" przy ul. Chodkiewicza, a dalej siedziba przy ul. Gdańskiej, przy Okręgowym Klubie Oficerskim. Druh Władysław Andrusikiewicz dużą wagę przywiązywał do rozwoju harcerzy i instruktorów, zarówno tego harcerskiego, jak i ogólnego. Nieobojętne były mu nie tylko nasze postępy w nauce, ale też dodatkowe obszary zainteresowań i działań. Stąd udział w BANJO (Bydgoska Akcja Nauki Języków Obcych), wiele osób uczyło się esperanto, co wiązało się m. in. z udziałem w różnych wyjazdach, aż po kongres w Pe (Węgry), zdobywało kompetencje instruktorskie (kursy drużynowych), uprawnienia z zakresu ratownictwa wodnego, itp.

Uczestniczyliśmy w spotkaniach, wykładach poszerzających wiedzę; wielu zwolenników miał też Dyskusyjny Klub Filmowy. Nasz opiekun - dh Andrusikiewicz - rozwijał w nas pasje czytelnicze.
Korczakowscy włączali się także do działań inicjowanych przez władze ZHP, np. do Harcerskiej Sesji ONZ "Czy światu grozi głód?", do zadań Alertów Naczelnika ZHP, "Sztafety Przyjaźni" związanej z pamięcią o harcerzach pomordowanych w latach 1939 - 1945.

Ważnym obszarem aktywności była turystyka i krajoznawstwo. Od roku 1963 do 1967 każdego lata organizowany był obóz (Rudnik koło Grudziądza, Mazury, góry). I tu także ważna była otwartość na potrzeby środowiska (np. pomoc w żniwach), a szczególnie dzieci (udział w akcjach: Lato Wiejskich Drużyn i Wakacje Drużyn Miejskich). Były też zimowiska, najczęściej w górach. Podobnie jak latem, prowadziliśmy gry i zabawy z dziećmi, a poza tym cieszyliśmy się wakacyjną przygodą, piękną przyrodą i coraz bardziej pogłębiającymi się przyjaźniami. Dużym przeżyciem były wycieczki, biwaki, zwiady środowiskowe.

Nieodłącznym elementem harcerskiej codzienności była oczywiście piosenka. Ten nurt działalności wzbogacał "przytulony" przez Korczakowców zespół estradowy "Nietoperze". Opisana powyżej działalność była bardzo intensywna, trwała około 6 lat. Wiele osób wyjechało na studia do innych miast, innych pochłonęły obowiązki zawodowe i rodzinne. Pałeczkę przejęli na kilka lat młodsi, pod wodzą żony druha Władka, Anny Andrusikiewicz. Tu też miejscem skupienia była biblioteka - przy ul. Orlej na Szwederowie. "Starzy" Korczakowcy, w miarę możliwości, wspomagali te działania.

Kolejne rocznice, szczególnie te okrągłe, skłaniają do refleksji, zwłaszcza do pokazania tego, co zostało w sercach i w stylu życia. W ciągu 50 lat spotykaliśmy się wielokrotnie, kolejne rozmowy, wspomnienia potwierdzały to, jak wiele w naszym życiu znaczył i znaczy do dziś tamten harcerski czas. Ta młodzieńcza w wielu przypadkach przetrwała, co więcej - dojrzała i stale jest obecna w niełatwej nieraz codzienności. Jest też pięć korczakowskich małżeństw.

Ważnym, częstym śladem tamtych lat jest droga zawodowa. Najwięcej jest wśród nas nauczycieli wszystkich szczebli, aż po akademickich. Są też lekarze, prawnicy. Niejedna osoba zdecydowanie podkreśla, że nie byłaby tym, kim jest, gdyby nie działalność w 96. BDH i podstawowa służba dziecku. To były doświadczenia znaczące dla podejmowania edukacyjnych i zawodowych decyzji. Przetrwały też rozmaite zainteresowania i zamiłowania w obszarze uczestnictwa w kulturze, turystyce i krajoznawstwie.

Druha Władysława Andrusikiewicza nie ma już wśród nas, zmarł w 2003 roku, ale stale jest obecny w naszej wdzięcznej pamięci. Jego działanie i oddziaływanie zasługuje na osobne opracowanie.
Powyższy tekst to bardzo ogólna próba ocalenia od zapomnienia części drogi życiowej wielu osób, dla których tamte lata były i są nadal ważne. I każdy z Korczakowców mógłby dopisać tu niejedno, istotne zdanie.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie