Jaś i Małgosia na XV Bydgoskim Festiwalu Operowym

Marek K. Jankowiak
Współcześni - Jaś i Małgosia. Czy łatwiej niż kiedyś pokonują strach. A my - czy z tego przedstawienia rzeczywiście wyjdziemy z lepszym nastawieniem do "okrutnej rzeczywistości”? (Fot. Archiwum zespołu)
Po co Baba-Jaga ma iść do więzienia? Lepiej niech swoje winy odpokutuje pracą w hospicjum!
To spektakl zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Zrobiony profesjonalnie.

To spektakl zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Zrobiony profesjonalnie.

Czy taką rolę dla Baby-Jagi przewidział Cezary Domagała, reżyser premierowego spektaklu XV Bydgoskiego Festiwalu Operowego - "Jaś i Małgosia"? To okaże się już w najbliższą sobotę, o godz. 19, gdy na scenie pojawi się najpierw dyrektor BFO Maciej Figas, a zaraz po nim - Sławomir Pietras, gospodarz wszystkich festiwalowych wieczorów i zapowie, że to inscenizacja niezwykła.

Bo też niezwykła może być w istocie dla każdego, kto pamięta oryginał tej bajki czytany przez mamę lub tatę przed zaśnięciem. Jak dalece festiwalowa propozycja odbiegać może od tego, co z "naszego Jasia i Małgosi pamiętamy? Na ile odstępstw twórcom spektaklu pozwolimy. Kiedy przekroczą oni granice, która być może okaże się dla nas nieprzekraczalna i wyjdziemy z Opery Nova rozczarowani?
Ale na taki odbiór nastawiać się nie powinniśmy. Bo przecież artyści i twórcy także są od tego, żeby te granice przekraczać. Żeby poszerzać horyzonty naszej wyobraźni.

- Spodziewam się bajki kolorowej, ładnie zaśpiewanej. Trochę strasznej czarownicy. Ładny las bym chciała zobaczyć, fajnych ludzi. No i koniecznie - żeby Jaś i Małgosia nie byli tacy starzy i żeby Jaś nie występował w tyrolskim kapelusiku i w skórzanych spodenkach na szelkach!

Oto jedno z oczekiwań, które zasłyszałem w redakcji. Mogę więc od razu uspokoić, że takiej wizji tej opery baśniowej czy - jeśli ktoś woli - bajki śpiewanej, realizatorzy nie przewidzieli.

Na pewno nie będzie to bajka dla dzieci - tłumaczy Cezary Domagała. - Wolę określenie "spektakl familijny". Bajka kojarzy się trochę tak: ot, tak sobie zrobiona, łatwo i kolorowo. A to nie jest tak. Robię ten spektakl tak samo poważnie, jak bym robił Shakespaera. I od razu uprzedzam, że w takim samym stopniu będzie to spektakl dla dzieci, jak dla dorosłych.

Będzie na pewno kolorowo. Scenograf Małgorzata Szydłowska informuje, że do wykonania kostiumów zużyto ponad 1000 metrów najróżniejszych materiałów. Marek Zajączkowski, główny choreograf spektaklu zapewnia, że będzie piękny i - co podkreśla - ruchomy las z elfami. - Znam z życia dwie i z kasety także dwie inscenizacje tego przedstawienia i nigdzie nie było baletu - mówi. A u nas będzie. I to taki, że nikt na widowni nie będzie się nudził. Dodaje też z żalem, że... w roli kota wystąpi czarny tancerz, bo jego prawdziwy kot jest rudy i reżyser go nie chciał...

Z czarownicą i telebimem
Będzie też wspołcześnie. I to zarówno w treści, jak i w elementach aranżacji sceny.
W treści zamysł jest taki - dwoje dzieci zostaje w domu, bez rodziców. I to one potem prowadzą nas przez bohaterów i obserwują ich zachowania. Bo dzieci w życiu, zdaniem realizatorów, gdy zagraża im strach lub zbyt duże emocje, chętnie uciekają w świat bajek, które znają. I zaczynają myśleć kategoriami ich bohaterów. Ale czy my, rodzice, w ogóle o tym wiemy? Czy jesteśmy te reakcje w stanie przewidzieć?

Na scenie będą telebimy, interakcja, gry komputerowe i feeria świateł. Ale Bogumił Palewicz, szef od tych ostatnich, zapewnia, że nie będzie to wesołe miasteczko.
A Jerzy Wołosiuk, szef muzyczny przedstawienia, które firmuje Opera Nova dodaje: - To opera napisana z rozmachem melodycznym, bardzo trudna dla muzyków. Co ważne - u nas zaśpiewają młode głosy.

Co będzie grane?
"Jaś i Małgosia" - premiera, sobota 26 kwietnia, g. 19
II premiera - niedziela 27 kwietnia, uwaga! - godz. 17.00
"Stiffelio" opera G. Verdi - wtorek 29 kwietnia, g. 19
"Francesco", musical - czwartek 1 maja, g. 19

Maciej Figas, dyrektor Bydgoskiego Festiwalu Operowego

Różne były koncepcje tego XV, jubileuszowego festiwalu. W końcu zdecydowaliśmy się na festiwal bez wielkich tytułów na afiszach. I to dla niektórych może byc zaskoczenie. Ale niech to Państwa nie zniechęca. Bydgoski Festiwal Operowy, to przecież także okazja do pokazania tego, co nieznane, nietypowe, rzadko na scenach grywane. Nawet wytrawni melomani niewiele razy się zetknęli z operą Verdiego - Stiffellio. Mało kto wie także, że nasz Karol Szymanowski napisał operetkę. Zupełnie z inną muzyką przecież kojarzymy go sobie na co dzień. Skoro w ubiegłym roku w Krakowie miała miejsce światowa prapremiera tej operetki, to czyż mieliśmy zrezygnować z tego, żeby ją pokazać w Bydgoszczy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie