Już nie pojadą

Maciej Myga
Rośnie liczba kierowców, którzy wsiadają za "kółko" pod wpływem alkoholu. Każdy z nich to potencjalny zabójca.

     Przykłady można by mnożyć. Wymienimy jednak tylko kilka - z ostatnich dwóch tygodni. Ponad dwa tygodnie temu w Myślęcinku pijany kierowca potrącił rowerzystę. 25-letni Adam zmarł w szpitalu (więcej na temat bulwersującego wypadku na stronie 13). W ubiegłym tygodniu w Trzcińcu 59-letni kierowca wartburga potrącił dwóch pieszych. Mężczyzna miał
     aż 3,2 promila
     
alkoholu w wydychanym powietrzu. W Bydgoszczy przy ul. Nakielskiej 41-letni kierujący żukiem, skręcając na teren prywatnej posesji potrącił na chodniku trzy osoby - w tym 3-letnie dziecko. Sprawca miał 2,24 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W ubiegłą środę przy ul. Dworcowej 22-latek jadący toyotą wjechał w tył policyjnego radiowozu. Później pieszo uciekał goniącym go policjantom. Po krótkim pościgu został zatrzymany. Wynik badania alkotestem - 1,6 promila. W niedzielę około 22.45 u zbiegu ulic Brzechwy i Transportowej w samochód straży miejskiej wjechał fiat, prowadzony przez pijanego 27-latka. Mężczyzna miał około 2 promili. Jego prawo jazdy zabezpieczono. W wypadku lekko ranny został jeden funkcjonariusz, który po opatrzeniu wyszedł ze szpitala na własną prośbę.
     Smutne liczby
     
Bydgoska policja zatrzymała w pierwszym półroczu ubiegłego roku 220 osób jadących po pijanemu. W tym roku było ich już więcej - 258.
     - Sama jazda po pijanemu zagrożona jest karą do dwóch lat pozbawienia wolności. Jeśli jednak dana osoba spowoduje wypadek, w którym ktoś ucierpi, to może trafić do więzienia na osiem lat - a jeśli pokrzywdzony umrze, to nawet na dwanaście - mówi Ewa Przybylińska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.
     "Widełek" nie ma
     
Jak karanie jeżdżących pod wpływem wygląda w praktyce? Jakiś czas temu w bydgoskich prokuraturach działały wewnętrzne przepisy, określające wymiar kary o jaki występowali prokuratorzy. Uzależniano go oczywiście od ilości promili u kierowców (im więcej, tym kara miała być wyższa). O wyśmianych przez prasę "widełkach" na szczęście już dawno zapomniano.
     - Nie ma szczelnych reguł. Na wymiar kary wpływają oczywiście różne okoliczności. To między innymi stan nietrzeźwości, ale też miejsce, w którym doszło do wypadku i poprzednia karalność sprawcy. To rzecz jasna nie wszystko - tłumaczy Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
     Ci, którzy jechali po pijanemu trafiają ostatecznie przed oblicze Temidy. Procesy odbywają się głównie w XVISądu Grodzkiego.
     - Nie zawsze zapadają u nas wyroki w zawieszeniu. W tym półroczu już jedenaście osób skazano na karę bezwzględnego pozbawienia wolności - informuje sędzia Anna Osławska, przewodnicząca wydziału.
     Ostatnie tragiczne wydarzenia w Bydgoszczy i okolicach pokazują, że kierowców bez wyobraźni trzeba karać w bezwzględny sposób. Dość już ofiar na naszych drogach. Może wreszcie wyśmiewane przez niektórych hasło "Piłeś? Nie jedź" stanie się normą. Byleby (kolejny raz) nie stało się to za późno.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie