Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Koszmarny wypadek na hulajnodze elektrycznej. Otwarte złamania ręki i żuchwy. Bydgoszczanin sądzi się z firmą Lime

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Czekamy na komentarz firmy Lime obsługującej hulajnogi elektryczne po wypadku, do którego doszło w centrum Bydgoszczy.
Czekamy na komentarz firmy Lime obsługującej hulajnogi elektryczne po wypadku, do którego doszło w centrum Bydgoszczy. Dariusz Bloch/zdjęcie archiwalne
Mateusz Nesterok spędził cztery dni w szpitalu i przeszedł po tym, kiedy doznał otwartego złamania dwóch kości ręki, złamania żuchwy i innych obrażeń głowy. Miał wypadek na hulajnodze elektrycznej, którą wypożyczył z sieci firmy Lime. Teraz w sądzie walczy o odszkodowanie. Twierdzi, że pojazd miał usterkę, a o awariach tych urządzeń informował już wcześniej. Firma na razie nie komentuje sprawy.

Do wypadku doszło 21 sierpnia tego roku w Bydgoszczy, nieopodal Multikina, na skrzyżowaniu Królowej Jadwigi i Focha. Jak mówi poszkodowany, pan Mateusz Nesterok wykonujący na co dzień zawód psychologa, jechał tego na hulajnodze elektrycznej trasą, którą pokonywał wcześniej niemal codziennie przez wiele miesięcy.

- Nagle, po pokonaniu zakrętu, hulajnoga elektryczna doznała awarii - mówi mężczyzna. - Hamulec zablokował się, podobnie jak możliwość skręcania. Pojazd odczuwalnie przyspieszył i nagle się zatrzymał. Droga była sucha i prosta, a ja poruszałem się, jak zwykle, prawidłowo. Nie było czasu na podjęcie racjonalnej reakcji. Upadłem na chodnik.

Poważne złamania

Po wypadku trafił do szpitala, gdzie odwieziono go karetką. Tam przeszedł badania, okazało się, że doznał otwartego złamania obu kości przedramienia z przemieszczeniem, otwartego złamania żuchwy oraz jeszcze kilku mniej widocznych obrażeń głowy i kończyn.

- W szpitalu spędziłem 4 dni, w trakcie których przeszedłem kilka badań i operację złamania kości przedramienia, w trakcie której złączono je na dwie tytanowe płytki - dodaje Mateusz Nesterok. Miał również szytą ranę na twarzy.

Całą historię opisał w poście na swoim profilu na FB. "Na samych hulajnogach elektrycznych Lime przejechałem - zgodnie z danymi aplikacji - ponad 1412 kilometrów w 776 przejazdach. Korzystałem z nich w różnych miastach w Polsce, ale też w Brukseli, Atenach czy Kijowie", czytamy w poście na portalu społecznościowym. "Z uwagi na swoją ostrożność nigdy nie doznałem wypadku, ale niekiedy było blisko z powodu awarii tożsamych do tej, o której mowa wyżej".

Mężczyzna zaznacza, że wielokrotnie zgłaszał firmie Lime, czyli właścicielowi i operatorowi hulajnóg błędy, które powodowały "nagłe przerwanie działania którejś części", a następnie jej równie nagłe funkcjonowanie z powrotem. - Nie mam pojęcia, czy wypadek był związany z wadliwym działaniem samego pojazdu, czy też jego oprogramowania, albo algorytmów samej aplikacji i powiązanych z nią systemów, ale w moim odczuciu wina leży po stronie operatora - mówi pan Mateusz. Zaznacza jednak, że polskie i zagraniczne media o nagłym zatrzymywaniu się hulajnóg elektrycznych Lime pisały już wcześniej, a marka już za te błędy oficjalnie przepraszała.

Twierdzi, że nie otrzymał z firmy raportu z oględzin pojazdu, ani historii jego eksploatacji i napraw. Spółka - napisał - "nie odniosła się także do kwestii nieprawidłowości w kodzie oprogramowania. Spuszczono na to zasłonę milczenia".

- Zauważony przeze mnie błąd, o którym mówię, dotyczył rozróżniania zgłaszanych incydentów zależnie od metody płatności. Zauważyłem, że gdy przejazd odbywał się z płatnością jednorazową, czyli w sytuacji, kiedy po przejeździe Lime ściągał automatycznie środki z karty płatniczej, zgłoszenie awarii skutkowało zawsze lub prawie zawsze komunikatem o przekazaniu jej do pracowników Lime, a pojazd nie był już dostępny do używania.

Inaczej działo się jednak, twierdzi mężczyzna, kiedy podobne uwagi były dokonywane po przejeździe w ramach karnetu. Wtedy miał przychodzić jedynie komunikat o braku pobrania dodatkowych środków. Podobnie w przypadku wystawienia jednogwiazdkowej oceny po przejeździe, która w jego ocenie też powinna skutkować zablokowaniem hulajnogi do dalszego użytkowania. Pan Mateusz zastanawia się poza tym, w jaki sposób i gdzie przeprowadzana jest diagnostyka i naprawa urządzeń.

Pan Mateusz skierował już do Sądu Okręgowego w Warszawie wielostronicowy pozew o zapłatę wraz z pakietem dowodów. Sprawa jest w toku, podobnie jak postępowanie karne związane z narażeniem go na utratę zdrowia lub życia, które prowadzi Komisariat Policji Bydgoszcz-Błonie w Bydgoszczy.

Próbowaliśmy skontaktować się z polską filią firmy Lime, pytając między innymi o procedury dotyczące serwisowania czy naprawy hulajnóg elektrycznych. Czekamy na odpowiedź.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Węgry w końcu na TAK, Szwecja wstąpi do NATO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska